W czerwcu 2022 Alfa Romeo pokaże swój najnowszy model Tonale. Premiera jest opóźniona o parę miesięcy, a Jean-Philippe Imparato uważa, że stało się to z korzyścią dla tego modelu. Plan ożywienia marki przedstawił prezesowi Stellantisa, Carlosowi Tavaresowi we wrześniu 2021, w 9 miesięcy po objęciu stanowiska szefa marki. W marce Alfa Romeo najważniejsza jest jej historia. Z jednej strony to wielka wartość, z drugiej strony i zagrożenie. - Kiedy zwiedza się muzeum Alfy Romeo w Arese, człowiek jest przygnieciony historią, jaką za sobą ma ta marka. Są tam modele, które stały się dla projektantów punktami odniesienia. Ale gdybyśmy chcieli wziąć na barki całe dziedzictwo Alfy i próbować je przenieść do przyszłości, z góry bylibyśmy skazani na porażkę. To, co chcę z tej historii przenieść w przyszłość, to związki z korzeniami marki. Tu nie ma żadnej dyskusji - mówi Jean-Philippe Imparato, który wcześniej, przez 5 lat, był prezesem Peugeota.

Tak wygląda koncepcyjny model Alfy Romeo Tonale z 2019 roku.

Tak wygląda koncepcyjny model Alfy Romeo Tonale z 2019 roku.

mat. prasowe

Nowa Alfa ma wrócić na rynek z wielką siłą. - Mamy w planach wprowadzanie jednego nowego modelu rocznie i rokrocznie przez kolejnych 5 lat planujemy premierę w każdym regionie. W ofercie pozostaną Stelvio i Giulia, nie zamierzam z nich rezygnować. Nowa Giulia będzie miała swoją wersję elektryczną, tak jak wszystkie nasze auta od roku 2027. I w żadnym wypadku nie zamierzam rezygnować z sedanów - mówi szef Alfy. W 2022 premierę będzie miał SUV Tonale. - Ważnym elementem wspierającym powrót do siły marki jest to, że Alfa wreszcie będzie miała opcję napędu elektrycznego. W Europie jest dzisiaj tak, że jeśli jakaś marka nie ma oferty z napędem elektrycznym, to jakby nie miała nic. Kolejny nasz mocny punkt, to oprogramowanie aut. Mam tutaj komfortową sytuację, bo mogę korzystać z zasobów innych marek Stellantisa, chodzi zwłaszcza o sztuczną inteligencję ułatwiającą kierowcy prowadzenie auta, oraz rozrywkę. W przygotowaniu nowych modeli mamy komfort w korzystaniu z płyt innych marek Stellantisa. - Także i w tym przypadku będziemy korzystać z koszyka technologicznego Stellantisa - dodaje.

Alfa Romeo Giulia GTA

Alfa Romeo Giulia GTA

mat. prasowe

Czytaj więcej

Oddałbym dziesięć tytułów za 24h Le Mans

To warunek, jaki wszystkim w Stellantisie od Peugeota, po Jeepa i Opla, stawia Carlos Tavares. - Sami musimy sfinansować plany produktowe. Nie ma opcji, że ktoś powie: mamy świetne auta, a będziemy na minusie. Te czasy nie wrócą. Wcześniej Alfa Romeo była balleriną robiącą doskonałe wrażenie. Tymczasem marka musi być niezawodna pod względem jakości i całkowicie zrównoważona pod względem biznesu i przyjemności. Jeśli ktoś by postawił wyłącznie na przyjemność, to w naszym wypadku nie ma takiej opcji. Tylko w ten sposób utrzymamy się w portfolio Stellantisa - nie ukrywa prezes Alfy. Stellantis zamierza sprzedawać Alfy Romeo w Europie, Ameryce Północnej i w Azji - w Chinach i w Japonii. Dzisiaj na każdym z tych rynków Alfa marka zysk, bo zgodnie z filozofią Carlosa Tavaresa, w przeciwnym razie by jej tam nie było. W Ameryce Północnej najlepiej sprzedaje się Stelvio, w Chinach Giulia. Japończycy wolą auta bardziej dynamiczne. Połowa sprzedaży przypada na Europę, 33 proc. na Amerykę Północną, z Meksykiem włącznie, reszta po połowie na Chiny i Japonię.

Alfa Romeo Stelvio

Alfa Romeo Stelvio

mat. prasowe

Wielu fanów Alfy Romeo odeszło od marki, kiedy w latach 2016-2017 wskoczyła do wyższego segmentu cenowego. Niełatwo wtedy było utrzymać klientów, skoro auta kosztowały po 50 tys. euro . - Chcę ich ściągnąć z powrotem i przekonać, że mamy coś nowego, co z jednej strony jest zdecydowanie w segmencie premium, ale jednocześnie nie ma wyśrubowanej ceny. A w wielu krajach rozpoznawalność marki sięga 97 procent. Są to osoby, które wcześniej wybierały A1, Mini Countryman, BMW x1. I jeśli nie popełnimy żadnych błędów i nasze nowe projekty trafią w ich gusta, to wrócą. I mówię tutaj o krajach innych, niż Włochy. Bo we Włoszech już na nas czekają - zapewnia Jean Philippe Imparato. Najmniejsze auto marki wyjedzie z fabryki w Tychach. Jak na razie szef marki nie ujawnia żadnych szczegółów projektu. Przygotował go Hiszpan Alejandro Mesonero, który przyszedł do Alfy na początku lipca 2021, wcześniej pracował dla Dacii i Cupry. - Dałem mu 40 dni na przygotowanie nowego modelu. Alejandro w swojej pracy kieruje się przesłaniem: szanuj tradycję, ale idź do przodu. Bo musimy zaskoczyć rynek, ale i myśleć o przyszłości. Czyli musi być równowaga pomiędzy akceptacją na rynku i rozwojem. Potem wszystko pójdzie zgodnie z programem przedstawionym 29 grudnia 2020. Nic się w nim nie zmieniło. Tak samo, jak i to, że dla Stellantisa Polska jest bardzo ważna, a dowodem jest to, że tu właśnie zamierzamy produkować auta z jednego z najważniejszych segmentów rynku - podkreśla Imparato.

Alfa Romeo Tonale Concept

Alfa Romeo Tonale Concept

mat. prasowe

Czytaj więcej

Alfa Romeo Stelvio vs. Volvo XC60: Finezja kontra pragmatyzm

Marka potrzebuje stabilności.- Stabilność zapewni nam powrót do zysku i dalsza praca nad kontrolą kosztów. Mamy konkretny plan działania: zamknąć zyskiem 2021, przygotować udaną premierę Tonale. Tak samo konkretne plany mam na kolejne lata, w których filarami będzie stabilność biznesu, jego przewidywalność i wartość odsprzedażna, kontrola kosztów. Nigdy celem nie będzie wielkość sprzedaży, za to liczy się marża zysku na każdym wyprodukowanym aucie. Moim zadaniem jest wzmocnienie wartości marki i zapewnienie sobie finansowania następnego etapu - czyli w latach 2026-2030. To jest zresztą filozofia Stellantisa, który nie ugania się za rekordami sprzedaży i sięgnięcia 7-8 mln aut - tłumaczy Imparato.

mat. prasowe

- To auto musi być perfekcyjne i gotowe do elektryfikacji, bo musimy spełniać wszystkie warunki stawiane modelom ze Stellantisa. Nie zgodzę się na premierę, jeśli cokolwiek nie zostanie dopracowane, w tym wypadku kluczowy był napęd. Cały czas także pracujemy nad jakością. Ostatnie spotkanie z zespołem mieliśmy 18 listopada, kolejne zaplanowane jest na 10 grudnia. I tak będzie co miesiąc do marca, kiedy to auto ma wejść do produkcji. Jeśli i wtedy nie będzie gotowe, to nie ma żadnej możliwości negocjacji. Nie jest to przypadek wyłącznie Tonale. Podobnie jest w przypadku Stelvio i Giulii i co miesiąc spotykam się z szefem jakości w fabryce w Casino. W ten sposób jesteśmy w stanie zapobiec problemom, które mogłyby wyniknąć, kiedy auta byłyby już na rynku. Nie mówię, że jest to proste w praktyce. Ale nie mam innego wyjścia - tłumaczy nową filozofię marki prezes Alfy Romeo.