Szwedzki producent samochodów należący do chińskiego konglomeratu Geely Holding wybrał niższą cenę emisyjną i odroczył debiut o jeden dzień. Działał ostrożnie ze względu na sytuację na rynku. Pierwszym sygnałem, że nie jest źle, był dużo większy popyt na jego akcje od oferowanej puli. „Zapisy na nie znacznie przekroczyły przewidzianą ilość, bo debiut wywołał duże zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych w Szwecji i zagranicą, a także społeczeństwa w Skandynawii” — poinformowała firma tuż przed debiutem.

W pierwotnych bardzo ostrożnych szacunkach, debiut giełdowy powinien dać Volvo kapitalizację rynkową 18 mld dolarów. Dobry początek i duże zainteresowanie rynku może zapewnić kapitalizację ponad 22 mld dolarów, a sprzedaż prawie 380 tys. nowych akcji wpływy brutto ok. 20 mld koron. Jeśli Szwedzi skorzystają z opcji dodatkowej alokacji akcji (greenshoe), to dostaną z łącznej sprzedaży 23 mld koron. W wolnym obiegu znajdzie się 17,9 proc. akcji Volvo Cars. Ten debiut, jeden z największych w Europie w tym roku, jest znacznym wsparciem dla europejskiego sektora motoryzacji, który podjął wyzwanie przestawienia się na napęd elektryczny. Jest też dowodem na to, że po wygaśnięciu w I półroczu euforii w Europie z powodu innych udanych pierwotnych ofert publicznych (IPO), rynek jest otwarty na nowe debiuty dużych firm. Pod warunkiem jednak, że tak jak Volvo naprawdę mają coś do zaoferowania.

Czytaj więcej

Emil Dembiński prezesem Volvo Car Poland

Prezes Hakan Samuelsson powiedział dziennikarzom, że debiut potwierdził słuszność planów firmy przestawienia się na zupełnie nową technologię. Symbolizuje również uznanie dla planów przekształcenia się w szybko zmieniającym się sektorze. Będzie też kluczem, którym Volvo wykaże, że zmierza we właściwym kierunku, aby stać się firmą, która najszybciej dokonała takiej transformacji. — Rynek jest znacznie bardziej zainteresowany inwestowaniem w producentów e-aut niż samochodów tradycyjnych. Więc lepiej, abyśmy robili to, co zapowiedzieliśmy. To bardzo ekscytująca podróż, a teraz mamy na nią pieniądze — dodał.

Volvo C40 Recharge

Volvo C40 Recharge

mat. producenta

Volvo Cars zyskała 200 tys. nowych udziałowców jeszcze przed pierwszymi notowaniami akcji. Przy dzwonie giełdy Nasdaq w Sztokholmie zebrał się cały zarząd firmy, 8 osób, wśród nich był Arkadiusz Nowiński, szef regionu EMEA, a wcześniej prezes Volvo Car Poland. Hakan Samuelsson powiedział, że będzie monitorować ceny akcji, które wskażą, czy tysiące jego nowych szefów również uznają, że przekształcenia firmy w elektryczną markę idą w dobrym kierunku. — Dziś jesteśmy elektryczni na 3 procent, za 9 lat powinniśmy być w 100 procentach. Teraz zaczyna się prawdziwa praca. Potrzebujemy zmiany, bo nasi klienci idą w tym kierunku. Jeśli naprawdę chcemy, by ludzie jeździli autami Volvo w przyszłości, to muszą być elektryczne — cytuje prezesa Volvo „Automotive News Europe”. Volvo nie tylko chce stać się do 2030 r. producentem wyłącznie samochodów elektrycznych, ale ma też udział 49 proc. w Polestarze, firmie pracującej nad elektrykami. Polestar ogłosił we wrześniu 2021 zamiar wejścia na giełdę.