Kurczy się prywatny import samochodów. Jak podaje Instytut Samar, w lutym 2026 r. zarejestrowano w Polsce niespełna 69 tys. sprowadzonych z zagranicy używanych samochodów osobowych i lekkich dostawczych, o 10,6 proc. mniej niż rok wcześniej. To najniższy wynik od trzech lat, potwierdzający trend osłabiania się importu. W 2025 r. sprowadzono do Polski 855,6 tys. aut osobowych, o 2,8 proc. mniej niż rok wcześniej. W dodatku prognoza na 2026 r. zakłada dalszy spadek importu, do 840 tys. samochodów.
Wiek samochodów sprowadzanych z zagranicy dalej pozostaje wysoki. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego większość wwożonych do kraju aut wciąż liczy ponad dekadę – w 2025 r. było to 52 proc. Ale struktura prywatnego importu zaczyna się poprawiać. Świadczy o tym 12-proc. spadek najstarszych, przeszło dziesięcioletnich samochodów, które miały największy wpływ na zmniejszenie importu ogółem. Jednocześnie najmłodsze sprowadzane auta, liczące nie więcej niż dwa lata, odnotowały 14-proc. wzrost rejestracji. – Zakładamy dalszy spadek importu samochodów najstarszych – przewiduje Samar.
Ryzyko przykrych niespodzianek
To pozytywne zjawisko, bo polski rynek samochodów używanych jest silnie uzależniony od importu: ocenia się, że około dwóch trzecich pojazdów zarejestrowanych w Polsce zostało sprowadzonych z zagranicy. Ale problemem wciąż pozostaje możliwość sprawdzenia stanu technicznego i pochodzenia auta. Jak wynika z badań, ponad połowa kierowców doświadcza trudności związanych z ukrytymi wadami i zatajeniem istotnych informacji przez sprzedających. Jedną z najczęstszych bolączek okazuje się konieczność dokonania kosztownych napraw tuż (31 proc.) lub kilka miesięcy (29 proc.) po zakupie. Aż 53 proc. badanych osób dowiaduje się o ukrytych usterkach dopiero od mechanika w warsztacie – podaje raport „Fakty i mity rynku aut używanych” przygotowany przez Minds & Roses.
Tymczasem Polska okazuje się jednym z tych europejskich rynków, na który trafia zdecydowana większość samochodów uszkodzonych, więc problem wiarygodności transakcji jest tym większy. Głównym źródłem prywatnego importu pozostają Niemcy, daleko za nimi znajduje się Francja, a podium zamykają USA, które do niedawna miały największą dynamikę wzrostu popularności. To efekt niższych cen w porównaniu z autami sprowadzanymi z Europy – dzięki różnicom w podatkach i centralizacji sprzedaży. Samochody z USA są także młodsze wiekiem – średnio o dwa lata w porównaniu z samochodami z Niemiec, mają ponadto bogate wyposażenie i niższe przebiegi: w 2024 r. sprowadzone z rynku amerykańskiego auto przejechało niespełna 131 tys. km, podczas gdy przywiezione z Niemiec – przeszło 173 tys., z Belgii – prawie 178 tys., a z Włoch – ponad 200 tys. Zarazem źródła amerykańskie określane są przez wywiadownie zajmujące się komercyjnym dostarczaniem historii pojazdów jako szczególnie ryzykowne.
Szkody uzależnione od koloru karoserii
Według statystyk autoDNA najczęściej występujące w autach importowanych uszkodzenia różnią się w zależności od regionu, z jakiego pojazdy zostały sprowadzane. W przypadku tych sprowadzanych z Europy Zachodniej najczęściej notowane były uszkodzenia w wyniku kolizji (62,26 proc. uszkodzeń). Uszkodzenia nadwozia to natomiast domena aut sprowadzanych z USA (72,61 proc.) oraz Kanady (81,93 proc.).
Statystyki wskazują, że częstotliwość, z jaką szkody pojawiają się w raportach, jest zależna również od koloru karoserii pojazdu. Przy czym ryzyko wystąpienia szkody niekoniecznie pokrywa się z popularnością danego koloru lakieru na rynku. Okazuje się, że według firmy Axalta (2025 Global Automotive Color Popularity Report) najpopularniejszymi kolorami pojazdów w Europie są: szary (26 proc.), biały (25 proc.) oraz czarny (22 proc.).
Liderem pod względem modeli sprawdzanych w autoDNA, dla których najczęściej notowano szkody, jest BMW Serii 5 – uszkodzenia notowano w 76,19 proc. wszystkich wygenerowanych raportów. Na drugim miejscu plasuje się BMW Serii 3 z wynikiem na poziomie 70,57 proc., a podium zamyka Opel Insignia – 70,30 proc.
Pozycja BMW ma być w tym zestawieniu nieprzypadkowa. Przeprowadzona przez Carfax analiza ponad 23 mln używanych aut w Polsce pokazuje, że statystyczne używane BMW w Polsce ma średnio 16 lat i 236 tys. km przebiegu, a 76 proc. egzemplarzy pochodzi z prywatnego importu. Marka wyróżnia się wysokim odsetkiem aut powypadkowych – szkody odnotowano w 52 proc. badanych aut. To wynik wyższy o 13 pkt proc. od ogólnej wartości dla całej bazy i o 16 pkt proc. niż w przypadku najczęściej występujących w bazie Volkswagenów.
Tradycja fałszowania danych o przebiegu
Te statystyki, choć alarmujące, mają być odzwierciedleniem unikalnej pozycji BMW na polskim rynku wtórnym. Wysoki odsetek szkód ma wynikać z czynników, które rzadko występują łącznie w przypadku innych marek.
Według Carfaxu używane BMW to dla wielu młodych Polaków jedyna finansowo dostępna przepustka do świata aut z tylnym napędem. – Ta inżynieryjna charakterystyka, oferująca świetne prowadzenie, ale wymagająca od kierowcy znacznie wyższych umiejętności, zwłaszcza na śliskiej nawierzchni, często przegrywa w starciu z brawurą i brakiem doświadczenia – mówi Robert Lewandowski, menedżer rozwoju biznesu w Carfax Polska.
Ponadto tak wysoki odsetek aut powypadkowych to nie tylko efekt stłuczek na polskich drogach, ale rezultat tzw. arbitrażu cenowego. – Polska jest jednym z największych w Europie rynków zbytu dla BMW, które uległy szkodom na Zachodzie. Uszkodzone egzemplarze są tam drastycznie tańsze, co sprawia, że ich naprawa w Polsce i ponowna sprzedaż staje się lukratywnym biznesem. W efekcie wiele z tych aut wjeżdża do kraju już z „historią”, którą nasz system dopiero ujawnia – dodaje Lewandowski.
To wszystko sprawia, że znalezienie bezpiecznego auta na rynku wtórnym jest wyjątkowo trudne. W polskiej bazie Carfaxu ponad 60 proc. sprawdzanych samochodów jest po wypadkach. Statystyczny używany samochód sprawdzany przez polskich użytkowników systemu ma 11 lat i 161 tys. km przebiegu. W przypadku 63 proc. odnotowano kolizje i uszkodzenia, a 84 proc. jest obciążonych różnego rodzaju ryzykami, jak np. nietypowe wskazania licznika. Połowa sprawdzanych samochodów została sprowadzona z zagranicy. Również w ich przypadku 63 proc. jest po wypadkach.
Wciąż problemem jest fałszowanie danych o przebiegu. Tylko w 2025 r. w raportach historii pojazdu autoDNA odnotowano ponad 59 tys. aut z nieścisłościami we wskazaniach drogomierza. Chociaż to o prawie jedną dziesiątą mniej niż w roku poprzednim, skala problemu wciąż jest poważna. Cofanie liczników to nie tylko niebezpieczny pod względem ruchu drogowego proceder, ale również poważne ryzyko finansowe dla nieświadomych nabywców. Cofnięcie licznika bezpośrednio przekłada się na sztuczne zawyżenie wartości rynkowej pojazdu. W skrajnych przypadkach utrata kupującego przy cofnięciu licznika o 10 tys. km może sięgać nawet 22 tys. zł – komentują eksperci autoDNA.
Według miesięcznego raportu Barometr AAA Auto, opartego na analizie sprzedaży aut używanych w komisach, na stronach internetowych oraz u dealerów samochodów używanych, w lutym 2026 r. na polskim rynku wtórnym sprzedano 212,3 tys. samochodów z drugiej ręki, o 4,8 tys. więcej niż w styczniu. Jednocześnie średnia cena sprzedanego pojazdu wzrosła miesiąc do miesiąca o 2265 zł i wyniosła 52 696 zł. Sprzedawane auta miały średni przebieg 162,3 tys. km, a ich średni wiek wyniósł 11 lat.
OPINIA PARTNERA CYKLU
Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu AURES Holdings, operatora międzynarodowej sieci autocentrów AAA AUTO
Samochody na polskich drogach należą do najstarszych w Europie. Co roku do Polski sprowadza się setki tysięcy samochodów z UE – większość z nich ma 10, a nawet 15 lat. Taki proces powoduje, że polski park samochodowy zaczyna przypominać złomowisko. Ludzie, którzy nie mają dochodów pozwalających na kupno nowego pojazdu co kilka lat, uważają, że samochody z Zachodu są lepsze niż używane samochody kupione w Polsce. Przy czym z zakupem używanego pojazdu z importu wiążą się tak liczne zagrożenia, że jest to najbardziej ryzykowny sposób na zapewnienie sobie mobilności.
W sieci AAA AUTO od lat zwracamy uwagę na oszustwa związane z importem używanych samochodów z UE. Najpopularniejsze z nich polega na cofaniu liczników przebiegu. W Niemczech, skąd pochodzi większość importowanych samochodów używanych, jest to przestępstwo, ale to wcale nie oznacza, że cofanie liczników nie dotyczy pojazdów z Niemiec. Dla mafii zaangażowanych w ten niezwykle dochodowy, nielegalny proceder cofnięcie licznika jest łatwe tuż przed przewiezieniem aut do Polski lub zaraz po przekroczeniu granicy. Niemcy nie udostępniają informacji ze swoich baz danych stacjom kontroli technicznej, więc sprawdzenie rzeczywistego przebiegu jest bardzo trudne. Inne oszustwa obejmują fałszowanie roku produkcji, ukrywanie poważnych wypadków, zalanie samochodu w czasie powodzi lub inne kwestie związane z legalnością jego pochodzenia.
W naszej firmie przeznaczamy miliony złotych rocznie na walkę z oszustwami. Korzystamy z licznych baz danych z całej Europy. Budujemy własne źródła danych w oparciu o 1,4 miliona samochodów, które były przedmiotem kontrolowanych przez nas transakcji, jak również w oparciu o kilka milionów samochodów, których nie kupiliśmy ze względu na różne nieprawidłowości. Nasi technicy zajmujący się skupem mają duże doświadczenie w wykrywaniu oszustw podczas kontroli fizycznych lub jazd próbnych. Laik, który chce kupić indywidualnie sprowadzony samochód z ogłoszenia, ma niewielkie szanse na przeprowadzenie wystarczająco szczegółowej kontroli, aby zakup był bezpieczny.
Dlatego najbezpieczniejszy sposób zakupu to poleganie na ekspertach, którzy w swojej codziennej pracy zajmują się wykrywaniem oszustw dotyczących samochodów używanych. Należy kupować tam, gdzie oferowana jest gwarancja zwrotu pieniędzy w przypadku odkrycia dodatkowego problemu w historii samochodu, którego nie ujawniła nawet najbardziej szczegółowa kontrola. Jest to oczywiście możliwe przede wszystkim u tych sprzedawców, którzy kupują samochody na własność, a nie tylko funkcjonują jako pośrednicy. A zwłaszcza u tych, którzy specjalizują się w samochodach z krajowym rodowodem, co zapewnia dostęp do najlepszych informacji o pojazdach.
W sieci AAA AUTO tylko w ubiegłym roku w krajach, w których jesteśmy obecni, sprzedaliśmy ponad 110 000 samochodów używanych. Co roku setki tysięcy samochodów nie zyskują naszej akceptacji podczas kontroli i prawdopodobnie lądują u nieuczciwych handlarzy. Ci z kolei liczą na to, że uda im się ukryć wady prawne i techniczne, a ich klienci nie będą mieli ani odpowiedniej wiedzy, ani doświadczenia, aby je wykryć.