- Notujemy bardzo duży popyt i obecnie portfel zamówień przekracza 18 miesięcy - powiedział w wywiadzie dla agencji AFP Stephan Winkelmann, prezes Lamborghini. Dodać trzeba, że włoska marka jest po rekordowym półroczu pod względem sprzedaży i rentowności. - Dobrze wypadamy przy wysokich stopach procentowych i dużej inflacji. Mimo gwałtownego wzrostu cen energii zwłaszcza w Europie nie zauważyliśmy jeszcze żadnego spowolnienia — dodał Winkelmann w wypowiedzi dla Bloomberg Television.

Lamborghini Huracan STO

Lamborghini Huracan STO

mat. prasowe

Czytaj więcej

Lamborghini Urus Performante: Super SUV o mocy 666 KM

I tak Lamborghini Urus stanowił 61 proc. dostaw w ciągu 6 miesięcy 2022 roku, wypadając lepiej od Huracana i Aventadora. Po niedawno zaprezentowanej wercji Performante popyt na Urusa będzie jeszcze większy. Firma sprzedała w I półroczu 5090 samochodów (+5 proc.), zwiększyła o 70 proc. zysk operacyjny do 425 mln euro i poprawiła marżę o 32 proc. Już w kwietniu Winkelmann przyznał, że „trudno w to uwierzyć i snuć prognozy do końca roku, ale po rozmowach z klientami nie dostrzegamy zmniejszenia zamówień. Oczekujący na auta muszą wykazać się cierpliwością przez ponad 12 miesięcy. Przed pandemią typowym okresem czekania na auto było 6 do 9 miesięcy”. Lamborghini planuje od 2024 roku wprowadzić w każdym modelu wersję zelektryfikowaną. W drugiej połowie dekady pojawi się pierwszy elektryk.

Lamborghini Urus Performante

Lamborghini Urus Performante

mat. prasowe

Czytaj więcej

Nowa strategia: Mercedes staje się marką luksusową