Kia Picanto: Kiedy najmniejszy model naśladuje największy

Kia Picanto obecnej generacji jest na rynku od sześciu lat. Trzy lata temu przeszła kosmetyczne modernizacje. Teraz, przy okazji drugiego liftingu, dokonano o wiele większych zmian. Auto wygląda jak miniatura elektrycznego EV9.

Publikacja: 18.07.2023 15:06

Kia Picanto

Kia Picanto

Foto: mat. prasowe

Segment A topnieje w oczach. Jeszcze kilkanaście lat temu większość liczących się na rynku producentów miała w ofercie najmniejsze, miejskie modele. Były niedrogie i chętnie kupowane. Dzięki niewielkim wymiarom cenili je początkujący kierowcy, a także ci, którzy po prostu musieli codziennie parkować w zatłoczonych centrach miast. Lubiły je również floty, szukające aut np. dla dostawców jedzenia czy serwisantów sprzętu, często poruszających się w godzinach szczytu po metropoliach. Niestety, w dzisiejszym świecie – mimo że miejsc do parkowania robi się coraz mniej – auta segmentu A są coraz rzadziej  oferowane i kupowane. Przegrywają z normami emisji spalin, modą na crossovery, a producentom nie opłaca się produkować małych aut spalinowych, bo mało na nich zarabiają. Czasami zastępują je modele elektryczne, ale wtedy tracą zaletę w postaci relatywnie niskiej ceny.

Kia Picanto

Kia Picanto

mat. prasowe

Czytaj więcej

Kia EV9: Nowy format z Korei. Elektrycznie i luksusowo

Jednym z ostatnich modeli segmentu A na rynku jest Kia Picanto. Aktualna, trzecia generacja tego pięciodrzwiowego i mierzącego niecałe 3,6 metra auta zadebiutowała w 2017 roku. W 2020 roku przeszła delikatny lifting. Teraz nadeszła pora na mocniejsze zmiany. To, co od razu rzuca się w oczy w przypadku odświeżonej Kii, to zupełnie przeprojektowany pas przedni. Auto zyskało sporo wizualnej agresji i zostało tak narysowane, by pasowało do nowego języka stylistycznego marki. Przypomina większy, elektryczny model EV9. Pojawiły się m.in. atrakcyjnie wyglądające, diodowe listwy, które optycznie poszerzają auto, powiększony wlot powietrza na dole zderzaka, a w usportowionej wizualnie odmianie GT Line także „rasowy” dyfuzor z tyłu. Felgi mogą mieć maksymalnie 16 cali.

Kia Picanto

Kia Picanto

mat. prasowe

We wnętrzu zmian jest mniej. Analogowe zegary ustąpiły miejsca cyfrowym i ekranowi za kierownicą o przekątnej 4,2 cala. Na 8-calowym wyświetlaczu centralnym można obsługiwać systemy Android Auto i Apple CarPlay działające bezprzewodowo. Kia Picanto po liftingu ma także mocniej wspomagać kierowcę. Dostępne w opcji systemy będą odpowiadać m.in. za monitorowanie ruchu poprzecznego z tyłu. Pojawi się układ rozpoznawania znaków drogowych połączony z tempomatem – auto będzie mogło samo zwolnić po „zauważeniu” ograniczenia prędkości. Nie zabraknie automatycznych świateł drogowych i czujnika, który sprawdza, czy można bezpiecznie otworzyć drzwi.

Nie należy się spodziewać rewolucji pod maską Picanto. Mała Kia nie stała się elektryczna ani hybrydowa. W gamie do wyboru pozostają dwa silniki. Słabszy ma pojemność 1.0, mocniejszy – 1.2. Obydwa otrzymały udoskonalony system recyrkulacji spalin. Jeśli chodzi o skrzynie biegów, bazowa w przypadku obydwu silników to pięciobiegowy „manual”. Za dopłatą będzie oferowana zautomatyzowana przekładnia AMT. Ceny Kii Picanto po liftingu nie są jeszcze znane. Obecna wersja tego modelu kosztuje nie mniej niż 60 500 złotych. Nowsza odmiana zapewne będzie droższa. Koreańska marka przekonuje do siebie siedmioletnią gwarancją z limitem 150 tysięcy kilometrów. Czy to już ostatnia odsłona spalinowego Picanto? Wiele na to wskazuje. Firma wciąż widzi jednak dla tego modelu miejsce w kurczącym się segmencie. Obecnie chętni na tak małe auto nie mają wielkiego wyboru. Oprócz Kii, na rynku pozostają: bliźniaczy Hyundai i10, Fiaty 500 i Panda, a także „uterenowiona” Toyota Aygo X. Volkswagen Up!, Skoda Citigo czy Opel Karl już dawno odjechały do lamusa.

Kia Picanto

Kia Picanto

mat. prasowe

Czytaj więcej

Które auta psują się najmniej. Raport awaryjności wg. ADAC

Segment A topnieje w oczach. Jeszcze kilkanaście lat temu większość liczących się na rynku producentów miała w ofercie najmniejsze, miejskie modele. Były niedrogie i chętnie kupowane. Dzięki niewielkim wymiarom cenili je początkujący kierowcy, a także ci, którzy po prostu musieli codziennie parkować w zatłoczonych centrach miast. Lubiły je również floty, szukające aut np. dla dostawców jedzenia czy serwisantów sprzętu, często poruszających się w godzinach szczytu po metropoliach. Niestety, w dzisiejszym świecie – mimo że miejsc do parkowania robi się coraz mniej – auta segmentu A są coraz rzadziej  oferowane i kupowane. Przegrywają z normami emisji spalin, modą na crossovery, a producentom nie opłaca się produkować małych aut spalinowych, bo mało na nich zarabiają. Czasami zastępują je modele elektryczne, ale wtedy tracą zaletę w postaci relatywnie niskiej ceny.

Premiery
Polska premiera BMW M5 równocześnie ze światową
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Premiery
Ford szykuje się na rajd Dakar. Pod maską V8, a za kierownicą legendy
Premiery
Alpine A290: Nowa era w dziejach francuskiej marki
Premiery
Panda może żyć dalej. Kolejna modernizacja najmniejszego Fiata
Premiery
Nowy Bentley Continental GT Speed: Najpotężniejszy w dziejach