Zasadniczą przesłanką prac badawczo-rozwojowych i inwestycji było to, że komputery i sztuczna inteligencja zdecydowanie zmniejszy liczbę wypadków wynikających z błędu człowieka. Ale jest w tym pewien haczyk: zrobienie samochodów jeżdżących w pełni autonomicznie, które będą jeździć bezpieczniej od człowieka jest ogromnie trudne, bo systemom oprogramowania komputerowego brakuje po prostu ludzkiej zdolności szybkiego przewidywania i oceny ryzyka, zwłaszcza w warunkach niespodziewanych zdarzeń.

Pierwszy raz firma Cruise przyznała, że istnieje długofalowa konieczność zdalnej kontroli przez człowieka - informuje Reuter. Podobnie jak w przypadku kontrolerów ruchu lotniczego, tacy nadzorcy mogliby siedzieć przed monitorami oddaleni o setki kilometrów od autonomicznych aut. Same pojazdy zatrzymywałyby się, gdy nie potrafiłyby podjąć decyzji co mają zrobić. Firmy Waymo i Argo należące do Alphabet Inc, współpracujące z Fordem i Volkswagenem, nie odpowiedziały na to samo pytanie. General Motors objął we wrześniu akcją przywoławczą i uaktualnił oprogramowanie w 80. AV marki Cruise po czerwcowym wypadku w San Francisco, w którym 2 osoby zostały ranne. Urząd nadzoru stwierdził, że wcześniejsze oprogramowanie mogło „niewłaściwie przewidzieć” trasę pojazdu, a firma Cruise wyjaśniła, że po zmianie nie powtórzy się taki wypadek.

Czytaj więcej

W Kolorado powstaje wodorowy magazyn energii z ogniwami paliwowymi Toyoty

Dla niektórych idea utrzymania nadzoru przez człowieka może wywoływać większe wątpliwości wobec tej technologii. Znacznie więc dalej dziś do prawdziwie autonomicznych pojazdów wobec optymistycznych zapowiedzi ich premier sprzed kilku lat. W 2018 r. GM wystąpił do rządu federalnego o zatwierdzenie AV bez kierownicy, pedałów hamulca i gazu, który pojawiłby się w 2019 r. w jego flocie pojazdów do wspólnego użytku. Ten pojazd, Origin Cruise ma wejść do seryjnej produkcji nie wcześniej niż na wiosnę 2023. W 2019 r. szef Tesli, Elon Musk obiecał „z całą pewnością w przyszłym roku” milion taksówek-robotów, choć program jego firmy „Full Self Driving” krytykowano, bo te auta nie mogły same jeździć, bez człowieka za kierownicą, gotowego do przejęcia ręcznej kontroli w razie potrzeby. W wywiadzie Musk przyznał, że opracowanie takich samochodów „jest znacznie trudniejsze niż początkowo myślałem”. Ale znów zapytany o termin odparł, że Tesla zrobi to w tym roku.

Startupy korzystają z ludzi jako zdalnych nadzorców aut autonomicznych. To dodatkowy wydatek, ale może pomóc w rozwiązaniu niespodziewanych zdarzeń. Może to być np. zamknięcie pasa drogi z powodu remontu albo trudne do przewidzenia zachowanie pieszych czy innych kierowców. Z czasem ci ludzie będą zachowywać się jak kontrolerzy lotów. Zdaniem ekspertów im więcej pojazdów autonomicznych bardziej przewidywalnych od ludzi, będzie na drogach, tym liczba niespodziewanych zdarzeń zmaleje, ale nigdy ta liczba nie spadnie do zera. Tymczasem rośnie konkurencja. Niektóre miasta w Chinach już testują takie pojazdy. Wzrosła konieczność zmniejszenia nieprzewidzianych zdarzeń i kosztów, bo inwestorzy mniej wydadzą na autonomię i zastanawiają się, kiedy będzie to rentowne. 

Czytaj więcej

General Motors stawia na własną produkcję mikroprocesorów