Celujecie w mniejsze miasta?
W mniejszych miastach trudno stworzyć realną alternatywę poruszania się po mieście. Nie zawsze się to opłaca.
Potrzebujemy lokalizacji, które będą w stanie przyjąć znaczącą flotę. Tymczasem wprowadzenie na ulice 50 pojazdów nie jest rentowne, choćby z uwagi na konieczność wynajęcia magazynów i zatrudnienia serwisantów. Poza tym im więcej hulajnóg na mieście, tym większy potencjał pozyskiwania nowych klientów i poszerzania stref operacyjnych. Duża gęstość hulajnóg sprawia, że są one zauważalne przez użytkowników, a jednocześnie łatwo dostępne.
Lime w Polsce jest rentowny?
Mamy jasną ścieżkę dojścia do rentowności, ale już są miasta, w których biznes jest zyskowny. A wyniki będą się poprawiać, bo wprowadzamy kolejny model hulajnogi, o większej żywotności. Amortyzacja pojazdów to dla operatorów główne obciążenie.
No właśnie. Podobno przeciętna hulajnoga na minuty jest w stanie przetrwać zaledwie 2–3 miesiące użytkowania.
To już nieaktualne. W ub.r., gdy weszliśmy na polski rynek, korzystaliśmy ze standardowej hulajnogi Segway Ninebot – takiego samego modelu, który można kupić w sklepie i który do dziś wykorzystują nasi konkurenci. W kwietniu br. przeszliśmy jednak już na własny model, za którego designem i produkcją stoi Lime. To sprzęt, z którego korzystamy tylko my, a więc dzięki temu znacząco ograniczyliśmy przypadki kradzieży. Właśnie wdrażamy kolejną generację pojazdów. Ich żywotność wydłużyliśmy do ponad 12 miesięcy.
A co dzieje się z tymi setkami sprzętów, które nie nadają się już do użytku?
Hulajnóg nie wyrzucamy. Jesteśmy w stanie wykorzystać znaczną część ich elementów ponownie. Rozkładamy je na części zamienne i wykorzystujemy większość komponentów, np. aluminiowe spody hulajnóg, koła. Warto podkreślić, że najmniej wadliwą częścią hulajnogi jest bateria. Co więcej, nawet 97 proc. części, których nie możemy wykorzystać, jest recyklingowana. To znacznie więcej niż normy zakładane przez Unię Europejską.
Czy zamierzacie wprowadzić na ulice i chodniki w Polsce inne pojazdy niż hulajnogi?
Nie wykluczamy, że w przyszłym roku zaoferujemy nowy pojazd. Nie będzie to raczej car-sharing, gdyż rynek ten w Polsce jest nasycony, a poza tym Lime wycofał się nawet z testów tego rozwiązania, które prowadził w Seattle.
Być może postawimy na rowery, ale nie w modelu stacyjnym. Za granicą oferujemy już rowery zarówno elektryczne, jak i zwykłe. Analizujemy rynek i nie ograniczamy się – są przecież jeszcze skutery, trójkołowce czy pojazdy, których jeszcze nie wymyślono. Chcemy oferować cały wachlarz takich środków transportu osobistego. Samochody sprawdzają się na trasach powyżej 9 km. Wszystko, co poniżej znajduje się w naszym zainteresowaniu. Cały czas szukamy rozwiązań pomiędzy hulajnogą, która wykorzystywana jest z reguły na odcinkach do 3,5 km, a właśnie autami.
Czyli skutery i trójkołowce?
To jedno z rozwiązań. Problemem jest jednak duża bariera korzystania z niego – nie każdy czuje się komfortowo i bezpiecznie, jeżdżąc skuterem. Nie każdy też to potrafi. Takich obaw nie budzi hulajnoga, czy rower. Chcemy iść w kierunku urządzeń, które nie stwarzają barier po stronie użytkownika. Skłaniamy się ku pojazdom, które nie są zobowiązane do jazdy wyłącznie ulicami. Szukamy czegoś pomiędzy. Z punktu widzenia polskiego rynku wiele zależeć będzie od tego, w jakiej formie ostatecznie wejdzie w życie planowana nowela ustawy – Prawo o ruchu drogowym.
Paulina Mróz kieruje amerykańskim startupem Lime na rynkach polskim, czeskim i węgierskim. Wcześniej zarządzała zespołami w Europie Środkowej i Wschodniej w Uberze. Jest współzałożycielką aplikacji modowej Lookcheck. Doświadczenie zdobywała, pracując dla firm InPost i Procter & Gamble. Ukończyła ekonomię matematyczną w SGH w Warszawie oraz na Uniwersytecie w Maastricht.