Fabryka Tesli pod Berlinem zagrożona. Bo wody jest za mało

Elon Musk zaśmiewał się do rozpuku, kiedy rok temu pytano go, czy jego podberlińska fabryka samochodów nie uszczupli zasobów wodnych w tej okolicy. Teraz już nie jest mu do śmiechu.

Publikacja: 23.02.2022 10:58

Fabryka Tesli pod Berlinem zagrożona. Bo wody jest za mało

Foto: mat. prasowe

Jest wielkie prawdopodobieństwo, że Gigafactory w ogóle nie zacznie produkować. A w najlepszym wypadku dojdzie do kolejnego i tym razem naprawdę dużego opóźnienia. Fabryka w Grenheide miała ruszyć w połowie 2021 roku. Ptem teren rozpoczęcia produkcji przesunięto na październik, następnie na koniec grudnia, po czym jako „ostateczny” termin wyznaczono 17 stycznia. I nic się nie stało. Nieustannie pojawiały się nowe problemy. Tym razem to brak wystarczających zasobów wodnych opóźnia uruchomienie zakładów, na które najbogatszy człowiek na świecie wydał 5 mld euro. Fabryka Muska ma planowo zużywać 1,4 mln metrów sześciennych wody rocznie. To tyle, ile wynoszą potrzeby miasta zamieszkałego przez 40 tysięcy mieszkańców. — Obecne zasoby wody wystarczą na pierwszy rok funkcjonowania fabryki. Ale to prawda. Kiedy produkcja wzrośnie w drugim roku, wody będzie trzeba więcej. A na razie jej nie ma — przyznał Joerg Steinbach, minister gospodarki Brandenburgii.

Czytaj więcej

Dziesięć najlepszych samochodów w 2022 roku według Consumer Reports

Wtedy latem Elon Musk pytany o zabezpieczenie zaopatrzenia w wodę mówił o wielkich zbiornikach, które jego zdaniem otaczają Berlin. I zapewniał, że przynajmniej przez rok nie ma się czym martwić. Chociaż roczna gwarancja w przypadku tak wielkiej inwestycji, to dość krótki czas. A i tak nie przewidział zmian klimatycznych i długotrwałej suszy, jaka nawiedziła Brandenburgię. Ten land zanotował gwałtowny spadek wód gruntowych. — Nie ma jakichkolwiek wątpliwości. Tesla tylko pogłębi problem i nie wystarczy wody dla wszystkich – uważa Irina Engelhardt, dziekan Wydziału Hydrologii na Politechnice Berlińskiej. Właściciel Tesli bardzo się spieszył z budową fabryki pod Berlinem, która docelowo ma (miała) produkować pół miliona samochodów elektrycznych rocznie oraz baterie do nich. Tylko szybkie uruchomienie produkcji dawało mu szansę na konkurowanie z europejskimi gigantami. Chciały i nadal chcą jej władze Brandenburgii, bo jej uruchomienie oznacza podaż nowych miejsc pracy, których w landzie brakuje.

Czytaj więcej

Najchętniej kupowane samochody w Rosji w 2021 roku

Tyle, że nie można ich tworzyć za wszelką cenę. Elon Musk zaangażował się w ten projekt, jak w żaden inny. Latał do Europy, spotykał się i próbował zaprzyjaźnić z politykami i mieszkańcami. Wysyłał twitty po niemiecku, a październikowa impreza, która w założeniu miała być (kolejnym) oficjalnym otwarciem była wzorowana na monachijskim Oktoberfest. Zdarzały mu się też wpadki, najsłynniejsza to, ta kiedy opublikował mem odwołującego się do Adolfa Hitlera nie bardzo zdając sobie sprawę z tego o kim mówi. Fabryka pod Berlinem jest dzisiaj dla Tesli kluczowa dla zwiększenia produkcji. Druga, którą budował równolegle w Austin w Teksasie ma zaspokoić popyt na półkuli zachodniej. Tymczasem okazuje się, ze na jej otwarcie trzeba będzie, w najlepszym razie, sporo poczekać. Ekolodzy, których argumenty są w Niemczech bardzo poważnie brane pod uwagę oskarżyli władze Brandenburgii, że pochopnie, bez wcześniejszych analiz wydali zgodę na zwiększone korzystanie z zasobów wody przez kres 30 lat. Władze teraz bronią się, zapewniają, że zostaną pozyskane dodatkowe źródła zaopatrzenia i chcą to udowodnić podczas rozprawy sądowej wyznaczonej na 4 marca. Zdaniem ekspertów to jednak ekolodzy mają rację, a jeśli do tego także przychyli się sąd, to w skrajnym scenariuszu Musk może się wręcz pożegnać ze swoją niemiecką fabryką. Byłaby to kompromitacja i inwestora, ale przede wszystkim władz Brandenburgii, które tak bardzo jej chciały, że nie monitorowały warunków w jakich ona powstaje.

Czytaj więcej

Modele Tesli hamują nagle i bez przyczyny. Amerykański urząd sprawdza dlaczego

A od początku wiadomo było, że w tym landzie wody jest zbyt mało, a poziom wód gruntowych systematycznie spada od 30 lat, a od czterech lat panuje tam susza i region nękają pożary. Zdaniem meteorologów już tego lata możemy oczekiwać fali upałów, które wysuszą glebę i jeszcze bardziej utrudnią wsiąkanie wody z opadów. Zdaniem Axela Bronsterta, profesora hydrologii Uniwersytetu Poczdamskiego sytuacja w dostępności wody gruntowej w Brandenburgii jest „poważna”. I tak naprawdę niezależnie od tego, jaki wyrok wyda sąd, to i tak władze Brandenburgii będą musiały zainwestować w zwiększenie dostępności do wody, w tym odzyskiwanie jej w specjalnych oczyszczalniach. Realizacja takich projektów zazwyczaj trwają latami, a Elonowi Muskowi bardzo się spieszy. Spieszy się także mieszkańcom, którzy mieli obiecaną pracę w fabryce Tesli, chociaż nie brak jest i narzekających, że władze z jednej strony nie pozwalają im latem podlewać trawników, a z drugiej starają się przychylić nieba Tesli. Wściekają się, że oto przyszedł do nich najbogatszy człowiek świata i dostaje od władz wszystko, czego tylko sobie zażyczy. Tylko, że właśnie nie dostaje. A Tesla nie ma w Niemczech dobrej prasy. Federalny Urząd ds Ruchu Drogowego (KBA) właśnie zajął się jej Autopilotem, czyli wspomaganiem kierownicy w prowadzeniu auta. Niemcy sprawdzają teraz, czy Amerykanie uzyskali pozwolenie o wykorzystanie tej technologii w Europie — pisze „Bild am Sonntag”. KBA jest w kontakcie ze swoim odpowiednikiem w Holandii, bo to regulatorzy w tym kraju odpowiadają za dopuszczeniem aut Tesli w Europie. Wątpliwości co do tego urządzenia mają również Amerykanie, którzy po raz drugi sprawdzają tę funkcję.

Czytaj więcej

Złomiarze pokochali superchargery Tesli

Jest wielkie prawdopodobieństwo, że Gigafactory w ogóle nie zacznie produkować. A w najlepszym wypadku dojdzie do kolejnego i tym razem naprawdę dużego opóźnienia. Fabryka w Grenheide miała ruszyć w połowie 2021 roku. Ptem teren rozpoczęcia produkcji przesunięto na październik, następnie na koniec grudnia, po czym jako „ostateczny” termin wyznaczono 17 stycznia. I nic się nie stało. Nieustannie pojawiały się nowe problemy. Tym razem to brak wystarczających zasobów wodnych opóźnia uruchomienie zakładów, na które najbogatszy człowiek na świecie wydał 5 mld euro. Fabryka Muska ma planowo zużywać 1,4 mln metrów sześciennych wody rocznie. To tyle, ile wynoszą potrzeby miasta zamieszkałego przez 40 tysięcy mieszkańców. — Obecne zasoby wody wystarczą na pierwszy rok funkcjonowania fabryki. Ale to prawda. Kiedy produkcja wzrośnie w drugim roku, wody będzie trzeba więcej. A na razie jej nie ma — przyznał Joerg Steinbach, minister gospodarki Brandenburgii.

Pozostało 85% artykułu
Tu i Teraz
Serbia chce udostępnić UE jedno z największych złóż litu na świecie
Tu i Teraz
Tesla przekłada debiut swojego nowego projektu. Robotaxi z problemami technicznymi
Tu i Teraz
Potentat naftowy wierzy w silniki spalinowe. Wchodzi do spółki z kwotą 31,7 mld zł
Tu i Teraz
Niemiecka Bundeswehra z miliardowym zamówieniem na terenowe Mercedesy
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Tu i Teraz
Szef designu Rolls-Royce’a zamordowany w swoim domu w Bawarii