9 kwietnia, według pierwotnych planów miała być dokończona budowa jednego z odcinków autostrady A1 pod Częstochową, fragmentu przyszłej obwodnicy tego miasta. Ostatecznie termin przesunięto na październik, ale i to było mało realne, bo droga jest gotowa w zaledwie 55 proc. Za jej budowę odpowiada konsorcjum z włoską firmą Salini na czele. Ultimatum, które postawiło Włochom GDDKiA chcąc wymóc przyspieszenie tempa prac, nie podziałało. Drogowa dyrekcja straciła cierpliwość i tuż przed majówką, 29 kwietnia zerwała z Włochami umowę na ten fragment oraz na odcinek S3 na Dolnym Śląsku, gdzie także niewiele się działo, choć przerwa zimowa na budowach skończyła się 15 marca. GDDKiA dała wcześniej Włochom dwa tygodnie, potem jeszcze przedłużyła ultimatum, polecając inżynierowi kontraktu zbadanie stanu zaawansowania prac. To nie pierwszy taki przypadek – wcześniej Salini zostało wyrzucone z budowy jednego z dwóch odcinków obwodnicy Marek (S8). Choć trasa ta jest przejezdna, do dzisiaj nie są dokończone niektóre zaplanowane węzły.

""

Autostrada A1 / GDDKiA

moto.rp.pl

CZYTAJ TAKŻE: GDDKiA wkracza do gry na budowie autostrady A1

GDDKiA będzie szukać nowego wykonawcy, ale ma go wyłonić w przyspieszonej procedurze. Szczegóły jeszcze nie są znane. Choć wcześniej mówiło się o wyborze z wolnej ręki jako najszybszym, taka opcja może się nie udać – według niektórych ocen mogłoby to skutkować utratą unijnego dofinansowania. Firmie Salini zerwanie kontraktu groziło już od połowy marca, gdy zakończyła się zimowa przerwa na budowach, a włoski wykonawca nie podjął robót. Dwa tygodnie temu na budowie A1 pod Częstochową nadal brakowało pracowników. Ich minimalną liczbę narzuciła GDDKiA. Tymczasem na 41 wymaganych osób kadry kierowniczej obecna była niewiele ponad połowa, a na 682 wymaganych pracowników fizycznych pojawiła się mniej niż jedna dziesiąta. Podobnie było ze sprzętem: zamiast 342 jednostek pracowało zaledwie 30. Realizacja inwestycji zaawansowana jest zaledwie w połowie. Salini nie kontynuowało także budowy na dolnośląskim odcinku drogi ekspresowej S3 Kaźmierzów – Lubin Północ. Zaawansowanie robót wynosi tam co prawda 75 proc., ale prowadzone były jedynie prace utrzymaniowe.

CZYTAJ TAKŻE: Włosi o krok od wyrzucenia z budów szybkich dróg

Udało się tymczasem rozwiązać problem wypłat dla podwykonawców Salini, którzy nie otrzymali pieniędzy za zrealizowane roboty. – Podwykonawcy są cały czas chronieni – deklaruje Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA. Jeszcze w końcu marca GDDKiA porozumiała się z Salini w sprawie wypłat dla firm, które nie otrzymały pieniędzy za wykonaną prace. Salini buduje także dwa odcinki drogi ekspresowej S7: Chęciny – Jędrzejów oraz Skomielna Biała – Rabka Zdrój. Zaawansowanie prac wynosi tam odpowiednio 82 i 86 proc. Na pierwszym odcinku pozostały roboty wykończeniowe, choć sama inwestycja jest także mocno opóźniona. Do tempa prac na drugim GDDKiA nie ma większych zastrzeżeń.