Na liczniku grubo ponad 200 km/h, a w kabinie cisza tak gładka, jakby ktoś wygłuszył cały świat. Jedynie elektryczna gitara z Money for Nothing budzi wspomnienia. Najnowszy Mercedes klasy S sunie po niemieckiej autostradzie stabilnie jak pocisk, lekko kołysząc nadwoziem niczym luksusowy jacht na spokojnym jeziorze. Miękkie, fenomenalnie wygodne fotele sprawiają, że organizm przestaje walczyć z podróżą, a zaczyna ją celebrować. Jest coś niezwykłego w takim podróżowaniu. Coś, co trudno dziś znaleźć w świecie podporządkowanym ekranom i ciągłemu napięciu.

Czytaj więcej

BMW serii 7 po liftingu. Technologie Neue Klasse wchodzą do gry

Żaden typ samochodu nie radzi sobie z wysokimi prędkościami na autostradzie tak dobrze jak luksusowa limuzyna. A już na pewno nie ciężki, opasły SUV, który bardziej walczy z fizyką, niż ją wykorzystuje. W klasie S wszystko wydaje się naturalne. Dobrze, że nad bezpieczeństwem czuwają najbardziej zaawansowane systemy dostępne dziś na rynku — kamery, radary i czujniki bezustannie obserwują przestrzeń przed samochodem. W tak przyjemnych warunkach bardzo łatwo odpłynąć myślami. Nowy zestaw systemów zautomatyzowanej jazdy MB.Drive wykorzystuje 10 kamer zewnętrznych, 5 radarów i 12 czujników ultradźwiękowych połączonych z chłodzonym cieczą komputerem wysokiej wydajności działającym na systemie MB.OS. Jazda autonomiczna w obecnej formie poziomu 2 działa płynniej i bardziej naturalnie niż przed liftingiem.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Przyjemne zdobywanie świata

W Mercedesie klasy S zdobywanie świata przychodzi z zaskakującą łatwością. Ten model od dekad wybiega w przyszłość i pokazuje rozwiązania, które później trafiają do zwykłych samochodów. Problem w tym, że dziś mam wrażenie, iż prezentacja klasy S przenosi mnie raczej do przeszłości. Ale tej lepszej — bez ograniczeń, bez dziwactw, bez obsesji i fobii. Do świata, który pozwalał patrzeć w przyszłość z optymizmem, a nie z niepokojem.

Czytaj więcej

Najbardziej przystępny z Rolls-Royce’ów swojego rodzaju. Kosztuje 34 mln zł

Takie odczucie staje się dziś czymś osobliwym, ponieważ segment luksusowych limuzyn przechodzi właśnie głęboką transformację. Audi A8 praktycznie schodzi ze sceny, a w jego miejsce Audi pokazuje światu ogromnego SUV-a Q9. Klienci nawet w najwyższych segmentach coraz częściej wybierają auta przypominające mobilne apartamentowce. Nawet najnowsze BMW 7 Series, szokujące futurystycznym wyglądem, sadza kierowcę wyżej niż kiedyś — jakby BMW chciało zbliżyć się do doświadczeń znanych z Rolls-Royce.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Wygląda na to, że ostatnią luksusową limuzyną starego świata pozostaje dziś właśnie Mercedes klasy S. Kiedy patrzę na ustawione obok siebie kolejne generacje klasy S — z monumentalnym W140 V12 na czele — a gdzieś obok stoi jeszcze Benz Patent-Motorwagen, uznawany za pierwszy samochód spalinowy świata, trudno nie rozpłynąć się we wspomnieniach. W takich chwilach człowiek zaczyna zastanawiać się, dokąd właściwie zmierza motoryzacja. I mimowolnie patrzy na współczesność z dystansu, jakby z perspektywy kosmosu.

Benz Patent-Motorwagen

Benz Patent-Motorwagen

Foto: Szczepan Mroczek

Mercedes doskonale rozumie siłę własnej historii. Dlatego trafia dziś do ludzi, którzy szukają w samochodzie czegoś więcej niż tabelki z parametrami technicznymi. Klasa S przypomina zabytkową willę nad jeziorem Lake Como — miejsce z atmosferą, której nie odtworzy nawet najbardziej futurystyczny dom pełen ekranów i sztucznej inteligencji. To atmosfera tradycji, wolności i wielkich możliwości. Rzeczy, które naprawdę docenia człowiek z klasą. Czasem nawet z S-klasą.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Mercedes przypomina, kto stworzył segment premium

Mercedes klasy S po liftingu nie próbuje wynaleźć luksusowej limuzyny od nowa. Po prostu przypomina konkurencji, kto tę kategorię stworzył. Flagowy model marki ze Stuttgartu przeszedł największą modernizację w historii jednej generacji — ponad połowa elementów została opracowana lub przeprojektowana od nowa. I pod tą tradycyjną aparycją kryje się najnowocześniejsza elektronika.

Mercedes postawił na subtelną ewolucję. Z zewnątrz uwagę przyciąga nowy, większy podświetlany grill, opcjonalna świecąca gwiazda na masce (nie w Europie, gdzie jest zakazana) oraz reflektory nowej generacji z mikrodiodami LED. To trochę jak luksusowy zegarek — dla postronnych zmienia się niewiele, ale wtajemniczeni od razu zauważą różnicę.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Sztuczna inteligencja w służbie kierowcy

Prawdziwa rewolucja kryje się jednak pod karoserią. Nowa klasa S korzysta z systemu MB.OS — własnego systemu operacyjnego Mercedesa, który spaja wszystkie funkcje auta w jeden cyfrowy organizm. Producent nazywa go „superkomputerem”. System odpowiada za multimedia, systemy bezpieczeństwa, prowadzenie auta i aktualizacje.

Nowy MBUX wykorzystuje sztuczną inteligencję ChatGPT, Google Gemini i Microsoft Bing. Wirtualny asystent „Hej Mercedes” potrafi prowadzić naturalną rozmowę i zapamiętywać kontekst. W praktyce oznacza to, że auto coraz mniej przypomina klasyczne menu z ikonami, a coraz bardziej cyfrowego concierge’a.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Nie zabrakło też technologicznego przepychu. Standardowy MBUX Superscreen łączy ekran centralny i wyświetlacz pasażera pod jedną taflą szkła. Ale we wnętrzu, podobnie jak na zewnątrz, widać konserwatywny styl. Zamiast rozciągającego się na całą szerokość ekranu, jaki został pokazany choćby w Mercedesie GLC, mamy tu dwa oddzielne ekrany z klasycznymi ramkami. Menu działa szybciej, polecenia dotykowe są rejestrowane z mniejszym opóźnieniem, a najnowszy asystent głosowy Mercedesa, wspierany przez generatywną sztuczną inteligencję, lepiej radzi sobie z bardziej naturalnymi poleceniami głosowymi.

Przeprojektowana kierownica, znana już z innych nowych i odświeżonych modeli marki, przywraca część fizycznych przycisków, zastępując dotykowy suwak głośności klasycznym pokrętłem. To niewielka, ale ważna korekta.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Znacznie poprawiła się również jakość wykończenia wnętrza. Szkoda, że pod ekranem nie ma większej liczby fizycznych przycisków. Z tyłu pasażerowie rozłożystych foteli mogą korzystać z dwóch 13,1-calowych ekranów, kamer HD do wideokonferencji oraz aplikacji pokroju Zoom czy Microsoft Teams.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Sześć cylindrów, V8 i hybrydy plug-in nadal w ofercie

W gamie pozostają sześciocylindrowe i ośmiocylindrowe silniki benzynowe, diesle oraz hybrydy plug-in. Słabsza wersja plug-in 450e rozwija 435 KM mocy systemowej, a topowa 580e 4MATIC — imponujące 585 KM. Wariant 450e potrafi przejechać w trybie elektrycznym nawet do 115 km, a mocniejszy 580e 4MATIC zapewnia odpowiednio 100 km jazdy na prądzie. S 580 4MATIC ma pod maską silnik V8 o mocy 537 KM i rozpędza się do setki w 4 sekundy. Jednostka otrzymała szereg zmian technicznych, a układ mild hybrid poprawia reakcję na gaz i kulturę pracy.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

W wersjach S450e i S580e pojemność bagażnika spada do 345 litrów wobec 530 litrów w S500 i 510 litrów w S350d, ponieważ akumulator o pojemności 22,0 kWh — obsługujący szybkie ładowanie z mocą do 60 kW — zajmuje cenną przestrzeń pod podłogą bagażnika.

W gamie dostępne są również klasyczne odmiany napędowe dla kierowców, którzy wciąż cenią sześciocylindrowe jednostki i autostradowy charakter dużej limuzyny. Wersja 350 d 4MATIC korzysta z trzylitrowego, rzędowego diesla o mocy 313 KM. Wyżej pozycjonowany 450 d 4MATIC oferuje ten sam sześciocylindrowy silnik wysokoprężny, ale rozwijający już 367 KM. Zwolennicy benzynowych jednostek mogą wybrać model 450 4MATIC z trzylitrowym silnikiem o mocy 381 KM lub mocniejszą odmianę 500 4MATIC, która generuje 449 KM.

Czytaj więcej

Volkswagen ID. Polo: powrót do korzeni i nowa nadzieja miejskiej mobilności

Mercedes klasy S w podstawowym wariancie, czyli z sześciocylindrowym silnikiem diesla o mocy 313 KM, kosztuje w Polsce 571 700 zł. Nawet ta najtańsza wersja z dieslem, którego we wnętrzu praktycznie nie słychać, daje pełne poczucie charakterystycznej dla klasy S wolności, szczególnie na autostradzie.

S350d pozostaje rozsądnym wyborem na długie trasy. Turbodoładowany trzylitrowy, rzędowy sześciocylindrowy diesel rozwija 313 KM i oferuje zdolność do pokonywania długich dystansów bez wysiłku. Zmodernizowany silnik wykorzystuje teraz elektrycznie podgrzewany katalizator ograniczający emisję podczas zimnych startów, co przekłada się na emisję CO2 na poziomie 163–182 g/km, zależnie od specyfikacji.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Zawieszenie, które „czyta” drogę przed samochodem

Jeszcze ciekawiej wygląda zawieszenie. Opcjonalny system E-ACTIVE BODY CONTROL potrafi przygotować auto na nadjeżdżający próg zwalniający, zanim koła na niego wjadą. Samochód wykorzystuje dane z chmury i informacje od innych Mercedesów. Brzmi futurystycznie, ale w praktyce chodzi o jedno: żeby pasażer z tyłu nie rozlał espresso.

Klasa S tradycyjnie pozostaje również pokazem możliwości Mercedesa w zakresie bezpieczeństwa. Auto może mieć nawet 15 poduszek powietrznych, w tym poduszki dla pasażerów tylnej kanapy oraz poduszki w pasach bezpieczeństwa. Mercedes klasy S potrafi nawet unieść się podczas wykrycia zbliżającego się uderzenia bocznego, by lepiej rozproszyć energię zderzenia.

W kabinie Mercedes konsekwentnie rozwija filozofię „Welcome home”. Są podgrzewane pasy bezpieczeństwa, aktywne nawiewy sterowane cyfrowo i nowy filtr powietrza, który oczyszcza kabinę z ultradrobnych cząstek. Producent twierdzi, że całe powietrze w środku może być filtrowane co około 90 sekund.

Mercedes Klasy S

Mercedes Klasy S

Foto: Szczepan Mroczek

Klasa S nadal wyznacza standardy w segmencie premium

Nowa klasa S pozostaje więc tym, czym była od dekad — technologicznym laboratorium Mercedesa i luksusową wizytówką marki. Tyle że dziś zamiast chromowanych popielniczek i hydraulicznych domykaczy drzwi pokazuje światu sztuczną inteligencję, cyfrowe ekrany i samochód stale połączony z chmurą. Czasy się zmieniają, ale jedno pozostaje niezmienne: kiedy Mercedes prezentuje nową klasę S, reszta rynku premium zaczyna nerwowo robić notatki.

Czytaj więcej

Przed Polską jeden z najbardziej intensywnych okresów w historii rozwoju dróg