Rolls-Royce Nightingale jest dwumiejscowym kabrioletem, ale jego proporcje bardziej przypominają limuzynę niż klasyczne auto sportowe. Nadwozie ma aż 5,76 metra długości, czyli praktycznie tyle, co flagowy Phantom. Różnica polega na tym, że nie ma tu tylnej kanapy „dla prezesa”, tylko przytulną, dwuosobową kabinę, przesuniętą głęboko w stronę tylnej osi. Długa maska, krótka szyba i opadający tył tworzą sylwetkę inspirowaną latami 20. XX wieku.
Rolls-Royce Nightingale
Art déco w nowoczesnym wydaniu
Stylistycznie to czyste art déco w nowoczesnym wydaniu. Linie są maksymalnie uproszczone, powierzchnie – gładkie, a detale ograniczone do minimum. Rolls-Royce wręcz obsesyjnie dążył do tego, by samochód wyglądał jak wyrzeźbiony z jednego bloku materiału. Nawet klamki czy oświetlenie zostały wtopione w nadwozie, żeby nic nie zakłócało tej wizji. Do tego dochodzą 24-calowe felgi – największe, jakie kiedykolwiek zastosowano w aucie tej marki – zaprojektowane tak, by przypominały śruby napędowe jachtu.
Rolls-Royce Nightingale
Elektryczna cisza zamiast V12
Nightingale jest w pełni elektryczny. W przypadku Rolls-Royce’a to zrozumiały wybór: chodzi przecież o ciszę. Elektryczny układ napędowy eliminuje wibracje i hałas, które nawet w najlepszym V12 były zawsze obecne. W efekcie jazda tym samochodem ma przypominać niemal unoszenie się w przestrzeni – coś, co inżynierowie marki od lat nazywają „magic carpet ride” („lot latającym dywanem”), tylko teraz w jeszcze bardziej ekstremalnej formie.
Czytaj więcej
Klasyczny, dwudrzwiowy Range Rover dostał drugie życie – i to bardzo drogie. Brytyjska firma Twisted Automotive przebudowała offroadową legendę od...
Producent nie podał jeszcze konkretnych danych technicznych. Nie wiemy, jaka jest moc, pojemność baterii czy realny zasięg. Można jednak zakładać, że Nightingale korzysta z tej samej architektury co elektryczny Spectre, czyli pierwszy seryjny EV marki. W tym przypadku liczby schodzą jednak na drugi plan. Rolls-Royce wyraźnie sugeruje, że osiągi nie są tu najważniejsze. Wiem jednak, że jesteście ich ciekawi: Spectre osiąga 585 KM i 900 Nm.
Rolls-Royce Nightingale
„Starlight Breeze” – gwiazdy inspirowane śpiewem słowika
W kabinie najbardziej spektakularnym elementem jest system „Starlight Breeze”, czyli rozbudowana wersja znanego już z innych modeli podsufitowego „gwiezdnego nieba”. Tutaj mówimy o aż 10 500 punktach świetlnych, które nie są rozmieszczone przypadkowo. Ich układ został zaprojektowany na podstawie analizy… fal dźwiękowych śpiewu słowika.
Równie dopracowany jest dach. Wykonano go z mieszanki kaszmiru, tkanin i nowoczesnych kompozytów. Nie chodzi tylko o izolację, ale o kontrolę dźwięku – materiał ma przepuszczać subtelne odgłosy, jak np. deszcz, jednocześnie eliminując bardziej uciążliwe szumy i inne hałasy.
Rolls-Royce Nightingale
Tylko 100 egzemplarzy i pełna personalizacja
Nightingale powstanie w liczbie zaledwie 100 egzemplarzy. Każdy z nich będzie budowany ręcznie w Goodwood i w pełni spersonalizowany. Wybrani przez markę i zaproszeni klienci nie tylko wybierają kolory czy materiały, ale uczestniczą w całym procesie projektowym, mają dostęp do zespołu inżynierów i projektantów oraz do wydarzeń organizowanych przez markę na całym świecie.
Pierwsze egzemplarze trafią do właścicieli dopiero w 2028 r., bo obecnie model jest jeszcze na etapie rozwoju i testów. Cena to w przeliczeniu na złotówki wyjściowo ok. 34 miliony… przed doliczeniem podatków i różnych opcji. Rolls-Royce i tak nazywa ten model najbardziej przystępnym ze swojej coachbuildingowej serii. Wcześniejsze projekty, takie jak Boat Tail czy Droptail, powstawały w 1–3 egzemplarzach i były o wiele droższe. Tak – samochód może kosztować jeszcze więcej. Ale i tak nie zabraknie klientów, którzy z chęcią podpiszą (zapewne bardzo drogim piórem) umowę zamówienia. Możliwość posiadania czegoś, czego prawie nikt inny na świecie nie ma, jest dla wielu warta każdych pieniędzy.
Rolls-Royce Nightingale