Kiedy He Xiaopeng, założyciel i jeden z właścicieli firmy technologicznej Xpeng, wchodzi na scenę, sprawia wrażenie własnego młodszego asystenta, który zapowie występ szefa. Otwarty, roześmiany, po azjatycku szczery.

I wyraźnie zadowolony z miejsca, w którym się znalazł. Na świecie jest już nazywany „chińskim Muskiem”. He Xiaopeng ma z czego być zadowolony, bo zbudował jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie firm na świecie. I zrobił to bardzo szybko.

Czy to właśnie przydomek „chińskiego Muska” spowodował, że nazwy samochodów produkowanych przez Xpenga – P7, G9 czy ostatnio L03 – brzmią jak imiona dzieci najbogatszego człowieka na świecie? Powód jest inny.

Kiedy zaczynaliśmy produkcję samochodów, zastanawialiśmy się nad nazwami modeli pochodzącymi od owoców czy zwierząt. Wtedy, w 2014 r., taka była moda wśród chińskich firm internetowych. Szybko okazało się, że większość takich nazw jest zajęta i nie jest wyrazista ani łatwa do zapamiętania przez klientów. A nie stać nas było na wykupienie nazwy, którą ktoś już wcześniej zarejestrował – tłumaczył He Xiaopeng w wywiadzie dla singapurskiej stacji telewizyjnej CNA.

Ostatecznie współudziałowcy i przyjaciele, w tym prezes Xiaomi, uznali, że najrozsądniej jest pójść drogą Soichiro Hondy i rodziny Toyodów. – Zapytali mnie, czy Xiaopeng nie byłby przypadkiem najlepszym rozwiązaniem, i dokonali rejestracji, zanim się rozmyśliłem – mówił He Xiaopeng w wywiadzie dla singapurskiej telewizji CNA.

Czytaj więcej

Jak ustawić klimatyzację w aucie podczas upału, by nie przeziębić zatok i dróg oddechowych

Szybciej niż koreańska czy japońska konkurencja

Xpeng, producent aut elektrycznych, powstał 12 lat temu, a swój pierwszy pojazd wyprodukował pięć lat później. Dzisiaj konkuruje z Teslą i autami elektrycznymi tradycyjnych europejskich producentów. Także z Toyotą. Ale przede wszystkim z innymi firmami chińskimi. Dzisiaj jest obecny w 65 krajach, w tym w Polsce. W Europie, gdzie w 2025 r., sprzedał 25 tys. aut, jest 10. na liście producentów aut elektrycznych, a wynik ten oznacza wzrost o 96 proc. Wśród rozpychających się na Starym Kontynencie producentów z Chin zajmuje 4. pozycję. Szybkie dojście do czołówki zajęło mu znacznie mniej czasu niż wcześniej Japończykom czy Koreańczykom, a nawet chińskiej konkurencji. Chociażby BYD, w którym w okresie największej ekspansji udziałowcem był Warren Buffett, musiał czekać na to 30 lat. – Kiedy patrzę na tempo naszego rozwoju, mam wrażenie, że nie idziemy do przodu wystarczająco szybko – mówi He Xiaopeng.

Xpeng G6

Xpeng G6

Foto: Materiały prasowe

Tyle że Xpeng nie jest firmą czysto motoryzacyjną. O rynek walczy z Teslą i Mercedesem, ale także z OpenAI, Joby Aviation, Nvidią, Waymo czy Huawei. He Xiaopeng widzi ją raczej jako przyszłą potęgę technologiczną, która przy okazji buduje auta, w tym także latające, z wykorzystaniem AI, robotów, półprzewodników, platform obliczeniowych i zaawansowanych systemów wspomagających kierowców.

A jak widzi siebie sam He Xiaopeng w tym świecie? – Raczej jako inżynier, technolog i menedżer zarządzający produktami. Najważniejsze, aby były dostępne i nikomu nie szkodziły. A przecież inteligentna aplikacja sprawia, że życie jest łatwiejsze. Życie jest krótkie, zazwyczaj nie trwa dłużej niż wiek, więc tworzenie technologii pomagających ludziom sprawia, że czuję się spełniony – mówi He Xiaopeng w tym samym wywiadzie dla CNA.

Xiaopeng He

Xiaopeng He

Foto: Materiały prasowe

Jak zamierza rozwijać Xpeng?

W ciągu najbliższych 3–10 lat będziemy przeznaczali coraz więcej pieniędzy na R&D – zapewnia He. Zapytany, co powiedziałby sobie jako 18-letniemu początkującemu przedsiębiorcy, odpowiada: – Wtedy postawiłem sobie pierwszy poważny cel: zarobić pierwsze poważne pieniądze przed czterdziestką i poszukać żony. Inna sprawa, że powinienem był jej poszukać znacznie wcześniej, niż to zrobiłem. I że koniecznie trzeba znaleźć dobrego przyjaciela. Dla mnie Lei Jun, współzałożyciel i prezes Xiaomi, zawsze był jak starszy brat. Znam go od ponad 20 lat, od początku lat 2000. i to on bez wahania zainwestował w moją pierwszą, a potem w drugą firmę – wyznaje.

A co w takim razie myśli o Elonie Musku, z którym jest porównywany, bo przecież dzisiaj Xpeng jest nazywany chińską Teslą? – Myślę, że wykonuje doskonałą robotę, chylę przed nim głowę i cały czas się od niego uczę – mówi. Był jednym z pierwszych Chińczyków, którzy za niebotyczne pieniądze sprowadzili sobie Teslę.

Czytaj więcej

Audi inspiruje się Australią i uzdrawia wnętrza swoich samochodów

Po co Xiaopengowi pieniądze

He Xiaopeng jest miliarderem. Co więc znaczą dla niego wielkie pieniądze, jakie zarabia? – Pozwalają nauczyć się czegoś nowego – mówił bez wahania.

A czy w takim razie potrafiłby pracować na konto kogoś innego? – Mam za sobą takie doświadczenie, sprzedawałem firmy i kupowałem inne. Dla mnie jest obojętne, czy pracuję na siebie, czy dla kogoś. Bo zawsze pracuję na siebie, kierując się jedną zasadą. Kiedy prowadzę własną firmę, odpowiadam przed udziałowcami i pracownikami. Kiedy pracuję dla kogoś, dochodzi odpowiedzialność wobec szefa. Firma, którą założyłem, UCWeb, została wykupiona przez Jacka Ma, właściciela Alibaby. Kiedy przeszedłem do pracy w Alibabie, obaj z Jackiem robiliśmy wszystko, żeby ludzie zobaczyli, że wartość połączonych firm wyraźnie się zwiększyła – mówi.

Xiaopeng He

Xiaopeng He

Foto: Materiały prasowe

Przejście z państwowego na swoje

He Xiaopeng urodził się 3 listopada 1977 r., w Huangshi, w prowincji Hubei, w środkowych Chinach. Tam skończył podstawówkę i liceum. Studia informatyczne ukończył na Politechnice Południowochińskiej, która w amerykańskim rankingu najlepszych uczelni świata znalazła się rok temu na 162. miejscu. W 1999 r., dostał pracę w AsiaInfo Technologies, państwowej firmie niepopularnej wśród absolwentów, ale będącej liderem we wprowadzaniu internetu w Chinach. Tam, w wieku 37 lat, osiągnął niezależność finansową, bo kiedy doszło do oferty publicznej AsiaInfo, otrzymał pakiet akcji o wartości 30 tys. dol.

Z AsiaInfo odszedł po czterech latach razem z programistą Liangiem Jie. Razem założyli własną firmę – UCWeb. Ściągnęli do niej Ding Lei (NetEase/163.com), Li Xuelinga (YY.com) i oczywiście Lei Juna z Xiaomi. To byli już doświadczeni przedsiębiorcy. Z kolei sam Xiaopeng i Liang Jie skupili się na tworzeniu aplikacji na telefony komórkowe, które dopiero zaczęły pojawiać się w Chinach, a można było na tym zarobić duże pieniądze. Potem UCWeb zajęła się wyszukiwarkami internetowymi i to był strzał w dziesiątkę, bo stała się najpopularniejszą wyszukiwarką na chińskim rynku. Sukces był taki, że firmie Xiaopenga i Lianga Jie zaczęła uważnie przyglądać się konkurencja.

Czytaj więcej

Strajk w Hyundaiu. Pracownicy boją się robotów Atlas

Obydwaj zostali na jakiś czas w Alibabie, ale kiedy okazało się, że Jack Ma nie jest zainteresowany motoryzacją, Xiaopeng poszukał dwóch doświadczonych kolegów, Xia Henga i He Tao, którzy dotąd byli zatrudnieni w dziale Nowej Energii Alibaby. Obaj byli zachwyceni pomysłem stworzenia „chińskiej Tesli” i razem z Xiaopengiem założyli w styczniu 2015 r., Guangzhou Chengxing Zhidong Automobile Technology Co., Ltd. He wziął na siebie zadanie pozyskania funduszy oraz ściągnięcia młodych inżynierów informatyków i specjalistów z branży motoryzacyjnej. Pierwsze efekty ich pracy można było zobaczyć we wrześniu 2016 r.. Auto nazywało się Xpeng Beta, a produkcja zaczęła się rok później. Jednocześnie He Xiaopeng energicznie rozglądał się za dalszym finansowaniem projektu.

I mu się udało. Przekonał do niego nie tylko prezesa Xiaomi Lei Juna, ale i założyciela Foxconna Terry’ego Gou. Duży pakiet akcji objęli przyjaciele z Alibaby. Ostatecznie firma zadebiutowała na nowojorskiej giełdzie w 2020 r., a sukces emisji zawdzięczała również znacznemu wzrostowi kursu akcji Tesli. He Xiaopeng pozyskał w ten sposób 1,5 mld dol. Drugie IPO miało miejsce w Hongkongu.

Xpeng P7

Xpeng P7

Foto: Materiały prasowe

No i potem wszystko ruszyło. A z fabryk zaczęły wyjeżdżać kolejne modele. Pierwszy był kompaktowy SUV Xpeng Beta/Identity, przemianowany na G3. Po nim pojawił się P7, który zadebiutował na wystawie w Szanghaju w 2019 r.. Następne były P5 i G3 po faceliftingu, który zadebiutował jako G3i. Kolejne to między innymi G9, G6 i P7i, a Xpeng ruszył na rynki światowe. Z ambicją stania się marką globalną. Ma w tym pomóc Volkswagen, który objął 4,99 proc. akcji Xpenga, płacąc za nie 700 mln dol.

Xpeng P7

Xpeng P7

Foto: Materiały prasowe

L03, który miał premierę w lipcu 2026 r., to pierwszy krok w podboju całego świata. Dzisiaj Xpeng ma siedzibę w Guangzhou, centra badań i rozwoju w Pekinie, Szanghaju, Zhaoqingu, Dolinie Krzemowej i Monachium oraz fabryki w Guangzhou i Zhaoqingu. Do końca 2025 r., sprzedał łącznie milion aut.

Czytaj więcej

Europa poczeka, Chiny pojadą same. Volkswagen szykuje autonomię poziomu 3