Brabus przez lata kojarzył się przede wszystkim z Mercedesami, które po wizycie w Bottrop wyjeżdżały z absurdalną mocą, ogromnymi felgami i odpowiednio kosmiczną ceną. Bodo Cabriolet pokazuje jednak, jak daleko niemiecka firma odeszła dziś od zwykłego tuningu.

Punktem wyjścia jest Aston Martin Vanquish Volante, ale trudno mówić tutaj o kilku nowych zderzakach i podniesieniu ciśnienia doładowania. Brabus zostawia bazową architekturę samochodu oraz część kabiny, po czym buduje wokół nich własne karbonowe nadwozie, mocno przebudowuje V12 i produkuje całość w liczbie, która bardziej pasuje do małoseryjnego supersamochodu niż do tunera. Bodo Cabriolet zadebiutował podczas The Quail w ramach Monterey Car Week. Jest otwartym odpowiednikiem zaprezentowanego wcześniej Bodo Hyper-GT Coupe.

Aston Martin został pod spodem

Bazę stanowi Vanquish Volante, dlatego silnik znajduje się z przodu, ale został przesunięty możliwie daleko w stronę środka samochodu. To 5,2-litrowe V12 z dwiema turbosprężarkami, który w seryjnym Astonie już nie narzeka na brak osiągów. Brabus uznał jednak, że można pójść dalej.

Po zmianach jednostka rozwija 1000 KM i około 1200 Nm. Całość trafia wyłącznie na tylne koła przez ośmiobiegową przekładnię automatyczną i mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu. Sama liczba robi wrażenie, ale warto też podkreślić, że nie mamy tu żadnego hybrydowego wspomagania. Całe 1000 KM pochodzi z 12 cylindrów i dwóch turbosprężarek. Do 100 km/h Bodo Cabriolet przyspiesza w 3,0 s. Osiągnięcie 300 km/h zajmuje 23,9 s, natomiast prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 359 km/h. To liczby zarezerwowane dla ścisłej czołówki supersamochodów.

Brabus Bodo Cabriolet

Brabus Bodo Cabriolet

Foto: Materiały prasowe

Całe nadwozie z włókna węglowego

Brabus zbudował dla Bodo nowe nadwozie z włókna węglowego, wykorzystując stosowaną w motorsporcie i lotnictwie technologię pre-preg, w której włókna są wcześniej nasączane żywicą i utwardzane w wysokiej temperaturze oraz pod wysokim ciśnieniem. Elementy powstają w zakładzie firmy w Bottrop i zastępują seryjne panele Astona Martina. Samochód ma około 5,06 m długości, 2,03 m szerokości i zaledwie 1,30 m wysokości. To więc bardziej ogromne gran turismo niż niewielki supersamochód, ale zastosowanie karbonu pozwoliło utrzymać suchą masę na poziomie około 1774 kg.

Brabus Bodo Cabriolet

Brabus Bodo Cabriolet

Foto: Materiały prasowe

Stylistycznie Brabus nie próbował być subtelny. Bodo dostał 22-calowe felgi Monoblock Z-GT, rozbudowany karbonowy przód oraz aktywną aerodynamikę. Z tyłu znajduje się elektrycznie wysuwane skrzydło, które pozostaje schowane podczas spokojniejszej jazdy i wychodzi z nadwozia, gdy jest potrzebne. Przy samochodzie zdolnym do przekroczenia 350 km/h nie jest to zresztą wyłącznie dekoracja.

Brabus Bodo Cabriolet

Brabus Bodo Cabriolet

Foto: Materiały prasowe

To nie jest po prostu Vanquish po tuningu

To nie jest typowy projekt tuningowy Brabusa. Oczywiście pod spodem nadal znajduje się technika Astona Martina, a architektura wnętrza również zdradza pochodzenie samochodu. Zakres zmian jest jednak na tyle szeroki, że firma określa go jako projekt coachbuilt.

Czytaj więcej

Mercedes Klasy C po liftingu. Teraz można z nim porozmawiać

To podejście znane z dawnych lat, kiedy specjalistyczna firma brała gotowe podwozie i układ napędowy producenta, a następnie budowała na nich własny samochód. Dziś ten model wraca w najbardziej ekskluzywnej części rynku – przy okazji takich marek jak Zagato, Touring Superleggera czy właśnie coraz bardziej ambitnych projektów Brabusa.

Brabus Bodo Cabriolet

Brabus Bodo Cabriolet

Foto: Materiały prasowe

Tylko 77 samochodów

Brabus ograniczył całą rodzinę Bodo do 77 egzemplarzy na świecie, przy czym liczba ta obejmuje zarówno Coupe, jak i Cabriolet. Otwartych samochodów będzie więc jeszcze mniej. Każdy egzemplarz powstaje na indywidualne zamówienie, a cena Bodo Cabriolet zaczyna się od 1,077 mln euro, czyli w przeliczeniu około 4,4 mln zł. I to oczywiście dopiero początek, bo przy tego typu projekcie trudno sobie wyobrazić klienta poprzestającego na konfiguracji podstawowej.

Czytaj więcej

Najmocniejsze Lamborghini w historii. Revuelto SV ma 1065 KM

To ponad dwa razy więcej niż kosztuje zwykły Vanquish Volante, ale klient nie płaci tutaj tylko za dodatkowe konie mechaniczne. Dostaje samochód z własnym karbonowym nadwoziem, bardzo krótką serią i nazwą Brabus. W pakiecie: bardziej ostentacyjna stylistyka. Klienci zapewne tego właśnie oczekują i chcą się wyróżniać mocniej, niż zrobiliby to, zamawiając „kolejnego” Mercedesa po gruntownym tuningu.

Brabus Bodo Cabriolet

Brabus Bodo Cabriolet

Foto: Materiały prasowe