Moda na restomody nabiera tempa. O czym mówimy? W największym uproszczeniu – restomod to połączenie klasycznej formy z nowoczesną techniką. Samochód wygląda jak sprzed dekad, ale jeździ i działa jak współczesna konstrukcja. Najlepiej widać to na przykładzie projektów bazujących na Porsche 911, gdzie firmy pokroju Singera potrafią stworzyć auta o klasycznej sylwetce, ale z nowoczesnymi silnikami, zawieszeniem i wyposażeniem, wziętym z modeli nowszych o kilka generacji. Efekt to samochód z analogowym klimatem, ale bez jego ograniczeń. Klimatyzacja, systemy audio z CarPlayem, nowoczesne LED-y, a do tego poprawione osiągi to dziś standard w takich projektach. Restomod to więc nie tyle rekonstrukcja, co reinterpretacja i sposób na to, by jeździć klasykiem bez konieczności godzenia się na jego wady. Dla niektórych: świętokradztwo. Dla innych: rozwiązanie idealne.
Range Rover Twisted Automotive
Twisted Automotive i projekt TRRC – klasyka w nowym wydaniu
Jednym z najciekawszych nowych restomodów jest projekt TRRC przygotowany przez brytyjską firmę Twisted Automotive. Punktem wyjścia jest dwudrzwiowy Range Rover Classic z lat 1990–1992… ale na tym podobieństwa między angielskim klasykiem a tym, co widzimy, właściwie się kończą.
Czytaj więcej
Samochody elektryczne miały być biletem do tańszej eksploatacji, ale ten rozdział właśnie się kończy. W USA i Europie rusza dyskusja o tym, jak fin...
Każdy egzemplarz przechodzi pełną odbudowę typu „body-off”. Samochód jest rozbierany do gołej ramy, która następnie trafia do piaskowania i zabezpieczenia powłoką ochronną. Nadwozie nie jest restaurowane w klasycznym sensie – wszystkie panele powstają od nowa, ręcznie formowane z aluminium, z naciskiem na precyzję spasowania, której fabryczne Range Rovery nigdy nie oferowały.