Oczekuje się, że samochody połączone (Connected Cars) będą znacznie bezpieczniejsze od dzisiejszych aut. Według prognoz, samochody z dostępem do internetu pomogą ograniczyć liczbę śmiertelnych wypadków w ciągu roku o zdumiewające 94 proc. Z kolei według badania Deloitte z 2020 roku, gdyby wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, do 2035 roku, 43 proc. pojazdów w Europie mogłoby być częściowo lub w pełni autonomicznych. Najnowszy raport „Connected Cars“, przygotowany przez ekspertów Ericsson IndustryLab, wyjaśnia jakie zmiany są niezbędne z perspektywy technologii i biznesu, aby ta wizja stała się rzeczywistością. Kluczem jest niezawodna łączność i wykorzystanie danych, które tworzą zupełnie nowe modele biznesowe. Według niektórych ekspertów droga do upowszechnienia prawdziwie zrobotyzowanych pojazdów jest jeszcze długa. Jednak faktem jest, że rynek samochodów połączonych sukcesywnie rośnie. Prognozy Statista przewidują, że do 2025 r. wielkość tego rynku wyniesie 166 mld dolarów, a inne źródła wskazują na ponad 200 mld dolarów. Jednak samochody połączone są jedynie ewolucyjnym krokiem w kierunku wysoce zautomatyzowanych i w pełni autonomicznych pojazdów, które podważą tradycyjną koncepcję auta osobowego. W nowej rzeczywistości marki pojazdów staną się mniej ważne od oprogramowania czy usług cyfrowych, a samochód w przyszłości zostanie sprowadzony do roli platformy sprzętowej dla zintegrowanych rozwiązań ruchu drogowego.

Czytaj więcej

Autonomiczna jazda całkowicie zmieni świat

Według analityków globalnej firmy konsultingowej Kearney, dzisiaj 90 proc wartości przeciętnego samochodu stanowi sprzęt, a 10 proc. oprogramowanie. Za około 15 lat udział sprzętu w cenie pojazdu spadnie do 40 proc., a w konsekwencji na wartości zyskają oprogramowanie (40 proc.) oraz treści (20 proc.). W 2030 roku, według ankiety przeprowadzonej na zlecenie IBM wśród przedstawicieli kadry kierowniczej z branży motoryzacyjnej, przychody producentów samochodów z usług mobilnych podwoją się do poziomu 10 procent, podczas gdy udział sprzedaży samochodów w całkowitych przychodach spadnie do około trzech czwartych. Więcej danych udostępnianych innym uczestnikom ruchu drogowego lub korzystanie przez podróżujących z aplikacji informacyjno-rozrywkowych wykładniczo zwiększą transfer danych pojazdów połączonych. Szacuje się, że w przypadku samochodów autonomicznych transfer danych wynosi od 383 GB do 5,17 TB na godzinę. Użytkownicy takich pojazdów będą oczekiwać wydajnej i bezproblemowej łączności, niezależnie od tego, czy będą podróżować w ruchu miejskim, poruszać się po mało zaludnionych obszarach czy przekraczać granice państw. Jak ważna stanie się łączność, jest widoczne już dzisiaj. Ponad 25 proc. nabywców samochodów ankietowanych przez francuski koncern elektroniczny Thales Group w 2020 r. wskazało, że przedkłada łączność nad inne cechy pojazdu, takie jak moc silnika czy paliwooszczędność.

Czytaj więcej

Rozwój systemów wspomagania kierowcy. BMW współpracuje z Blackberry

Co ważniejsze, łączność w wyraźny sposób będzie wpływać na bezpieczeństwo podróży. W celu zaoszczędzenia mocy obliczeniowej każdego z pojazdów i współdzielenia bodźców sensorycznych między uczestnikami ruchu, pojazdy będą działać w zwartym ekosystemie, jakiego nie znamy dzisiaj. Zarówno czujniki zamontowane w pojeździe oraz infrastrukturze drogowej będą stale rejestrować i wymieniać pozycję oraz inne zmienne. Dla przykładu, samochód nie będzie musiał ustalać koloru sygnalizacji świetlnej lub lokalizacji innych pojazdów za pomocą własnych czujników, ponieważ wszystkie istotne informacje przekaże z wyprzedzeniem samo skrzyżowanie. Dzięki temu transport autonomiczny będzie płynniejszy i bezpieczniejszy. Jednak do zrealizowania wizji autonomicznej przyszłości droga jest jeszcze długa. Samochody wyposażone w asystenta parkowania, adaptacyjny tempomat czy asystenta pasa ruchu lub pojazdy pierwszego poziomu jazdy autonomicznej są dostępne od lat. Obecne samochody z automatyzacją na poziomie 2 są zdolne do sterowania tempomatem i automatycznego kierowania pojazdem z uwzględnieniem ruchu, podczas gdy w automatyzacji poziomu 3 układ napędowy samochodu wykonuje wszystkie zadania związane z jazdą dynamiczną, oczekując, że kierowca zareaguje na prośbę o interwencję. Poziomy 4 i 5 będą wymagały czegoś więcej, niż tylko ulepszenia technologii. Po pierwsze, będą musiały podlegać ścisłym regulacjom, a proces poszukiwania odpowiednich ram prawnych będzie powolny i złożony. Wystarczy poddać dyskusji kwestię odpowiedzialności ubezpieczeniowej w razie wypadku.

Czytaj więcej

Alkomat zabudowany w samochodzie. Pomysł z USA na pijanych kierowców

- Chociaż wprowadzenie pojazdów autonomicznych na drogi publiczne to wciąż bardzo odległa wizja, najbliższe lata przybliżą nas do rewolucji. Wszystko za sprawą upowszechnienia sieci 5G, których zasięg w pierwszej kolejności obejmie obszary najbardziej zurbanizowane, ale również główną sieć dróg. Polska wnosi duży wkład w rozwój sieci radiowych dzięki pracy inżynierów z centrów R&D firmy Ericsson w Krakowie i Łodzi. Tworzone przez nich rozwiązania będą w przyszłości wspierać działanie pojazdów autonomicznych i inteligentnej infrastruktury drogowej. Dzięki produkcji urządzeń 5G w Tczewie, sieci piątej generacji w Europie mogą być budowane na bazie komponentów i rozwiązań Made in Poland – podkreśla Martin Mellor, szef firmy Ericsson w Polsce.

Czytaj więcej

Toyota T-Mate. Wszystkie systemy bezpieczeństwa pod jedną nazwą

- Korzyści z połączonego i zautomatyzowanego transportu można odblokować tylko dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu sieci i infrastruktury. Podstawowym warunkiem wprowadzenia na szeroką skalę pojazdów autonomicznych jest wydajna łączność mobilna 5G. Technologia piątej generacji oferuje dwustukrotnie mniejsze opóźnienie lub czas oczekiwania między wysyłaniem i odbieraniem danych w porównaniu z siecią 4G, co daje czas reakcji na poziomie około jednej milisekundy. Co więcej, sieć 5G daje możliwość pracy 100 urządzeń połączonych z internetem na metr kwadratowy, co pozwoli na współpracę dużej liczby sprzętów, od samochodów po czujniki i instalacje. Inne kluczowe technologie dla przyszłego ruchu drogowego to m.in. rozwiązania chmurowe i edge computing, pozwalające na efektywniejsze rozłożenie mocy obliczeniowej ekosystemu – podkreśla Magnus Gunnarsson z firmy Ericsson, odpowiedzialny za wprowadzanie na rynek nowych usług dla pojazdów połączonych nowej generacji, członek Grupy Roboczej Światowego Forum Ekonomicznego ds. Mobilności Miejskiej i Autonomicznej.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Czytaj więcej

W Mercedesie odciskiem palca zapłacisz za zakupy