Prezydent Czech podpisał nowelizację ustawy nr 111/1994 o transporcie drogowym, która ustanawia jasne ramy prawne dla użytkowania pojazdów autonomicznych w tym kraju. Zmiana obejmie pojazdy wyposażone w systemy warunkowej automatyzacji (SAE Level 3), które umożliwiają kierowcy oddanie kontroli nad pojazdem w określonych warunkach drogowych. To historyczny moment nie tylko dla Czech, ale i całej Europy Środkowej. Wcześniej podobne regulacje wprowadzono jedynie w Niemczech, gdzie w 2022 roku Mercedes otrzymał zgodę na korzystanie z systemu Drive Pilot. Podstawą prawną nowych czeskich przepisów jest regulacja ONZ nr 157 dotycząca automatycznych systemów utrzymywania pasa ruchu (ALKS), która weszła w życie w styczniu 2021 roku jako pierwszy wiążący międzynarodowy standard dla systemów Level 3. Najnowsza jej aktualizacja z 2023 roku zwiększyła dopuszczalną prędkość działania takich systemów z 60 do 130 km/h oraz zezwoliła na automatyczną zmianę pasa ruchu. Regulacja została również rozszerzona na pojazdy ciężarowe, autobusy i autokary.
W czeskich przepisach jasno określono odpowiedzialność prawną. Gdy system automatycznej jazdy (ADS) jest aktywny, odpowiedzialność za ewentualne zdarzenia spoczywa na producencie pojazdu, a nie na kierowcy. Wprowadzenie przepisów to efekt wieloletniej współpracy między administracją publiczną a przemysłem motoryzacyjnym. Zgodnie z regulacją ONZ nr 157, kierowca musi przejąć kontrolę nad pojazdem, gdy system o to poprosi. Użytkownik ma na to minimum 10 sekund – w tym czasie odpowiedzialność nadal spoczywa na producencie. Jeśli kierowca nie zareaguje, system przeprowadza tzw. „manewr minimalnego ryzyka”, którego celem jest bezpieczne zatrzymanie pojazdu.
Czytaj więcej
Niemiecka firma ZF wymyśliła nową poduszkę powietrzną. Active Heel Airbag to ochronna poduszka powietrzna dla stóp. Ten airbag ma za zadanie zmniej...
Legalizacja poziomu automatyzacji Level 3 ma ogromne znaczenie dla czeskiej gospodarki. Motoryzacja odpowiada za około 10 proc. PKB Czech – to najwyższy udział w Europie. Sektor zatrudnia ponad 200 tys. osób, co stanowi 3,7 proc. całkowitego zatrudnienia w kraju. Prawie 20 proc. całego czeskiego eksportu w 2023 roku stanowiły samochody. W 2022 roku w Czechach wyprodukowano 1,25 mln pojazdów – o 9,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Czechy już dziś są ważnym graczem w rozwoju technologii autonomicznej. BMW prowadzi w tym kraju Centrum Testów Jazdy Autonomicznej, współpracując z zespołami z Niemiec, Szwecji, USA, Korei Południowej i Indii. Jednym z kluczowych projektów jest „5G Corridor Munich–Prague” – inicjatywa budowy bezpiecznego korytarza drogowego, wspieranego przez sieć 5G i przystosowanego do usług CCAM (Connected, Cooperative and Automated Mobility).
Czesi wchodzą w erę autonomii. Polska zmaga się z barierami administracyjnymi
Według danych już w 2025 roku aż 21,2 proc. nowych samochodów oferowanych w Europie będzie wyposażonych (standardowo lub opcjonalnie) w funkcje wysokiego poziomu automatyzacji (SAE Level 3). Do końca tego roku na rynek ma trafić łącznie 71 modeli z taką technologią. Czechy nie zamierzają poprzestać na Level 3. Trwają już prace nad ustawą umożliwiającą komercyjne wdrożenie w pełni autonomicznych pojazdów (SAE Level 4 i wyżej). AutoSAP prowadzi działania przygotowawcze, które obejmują opracowanie ram prawnych dla systemów L4+, uruchomienie testów rzeczywistych oraz zaangażowanie Czech w unijny Przemysłowy Plan Działań dla sektora motoryzacyjnego. Podczas gdy Czechy wchodzą w erę autonomii, Polska wciąż zmaga się z barierami administracyjnymi. Choć Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym mający umożliwić testowanie pojazdów zautomatyzowanych, propozycja ta – mimo deklarowanego celu deregulacyjnego – wprowadza szereg nowych obowiązków proceduralnych i finansowych.
Podmioty testujące pojazdy będą zobowiązane do szczegółowego planowania tras i składania cyklicznych sprawozdań. Dodatkowo projekt wprowadza opłaty za każdą zmianę w liście testowanych pojazdów, co może istotnie utrudnić elastyczne prowadzenie badań. – Projekt mnoży bariery – od obowiązku gruntownego planowania każdej trasy, przez konieczność składania sprawozdań mogących godzić w tajemnicę przedsiębiorstwa, po opłatę za każdą zmianę listy testowanych pojazdów – mimo że w praktyce wystarczyłoby podanie numeru rejestracyjnego w sprawozdaniu końcowym – komentuje Tomasz Bęben, prezes SDCM. Nowelizacja zakłada również, że Krajowy Koordynator Prac Badawczych będzie mógł ocenić ryzyko dla bezpieczeństwa ruchu i zawiesić lub cofnąć wydane zezwolenie. Procedura uzyskania zgody na testy wymagać będzie opinii aż trzech organów: komendy wojewódzkiej policji, Państwowej Straży Pożarnej i zarządcy drogi. Przedstawiciele sektora badawczo-rozwojowego alarmują, że pojazdy, które po montażu urządzeń badawczych utraciły homologację, zostaną wykluczone z testów – co w obecnym brzmieniu projektu może zniechęcić wiele firm do dalszych inwestycji w Polsce. W efekcie część podmiotów może rozważyć przeniesienie działań badawczo-rozwojowych do krajów o bardziej sprzyjających regulacjach – takich jak Czechy.
Czytaj więcej
Skoda powiększa rodzinę Elroq o topowy model RS. Kompaktowy SUV z napędem elektrycznym o mocy 340 KM pozostawia w tyle wszystkich swoich braci pod...