Jeszcze trzy lata temu producent zapowiadał elektryczną ofensywę. W 2023 r. pokazano koncepcyjnego Lamborghini Lanzador – czteromiejscowe GT na prąd, które miało trafić do produkcji w 2028 r.. Później premierę przesunięto na 2029 r. Dziś wiadomo już, że projekt został całkowicie skasowany. Prezes marki, Stephan Winkelmann, w rozmowie z „The Sunday Times” przyznał wprost: zainteresowanie elektrycznym Lamborghini jest „bliskie zeru”. A to w segmencie, w którym decyzje zakupowe podejmuje się sercem, a nie kalkulatorem emisji CO₂, jest argumentem ostatecznym.
Czytaj więcej
Audi RS5 na nowo definiuje segment sportowego kombi. To hybryda plug-in o mocy 639 KM, wyposażona...
Decyzja nie zapadła z dnia na dzień. Przez ponad rok trwały analizy, konsultacje z dealerami i rozmowy z klientami. Ostatecznie pod koniec 2025 r. uznano, że pełna elektryfikacja byłaby – cytując prezesa – kosztownym hobby i finansową nieodpowiedzialnością wobec akcjonariuszy oraz pracowników.
Lamborghini Lanzador
Hybryda zamiast baterii – kompromis z charakterem
To nie oznacza, że Lamborghini ignoruje regulacje i trendy. Zamiast auta na samych bateriach marka postawi na hybrydy plug-in. Produkcyjna wersja Lanzadora ma otrzymać właśnie taki napęd. Podobnie kolejna generacja Lamborghini Urus.