Jeszcze dekadę temu producenci sportowych aut przekonywali, że ostentacja jest w złym tonie. Zero palenia gumy w reklamach, żadnych strzałów z wydechu. Moc miała być „dyskretnie zaszyta pod eleganckim garniturem” i komunikowana półsłówkami. Szybko, ale po cichu.
Dziś nikt już się nie bawi w taką grę. Najnowsze Audi RS4… przepraszam, RS5 nie udaje grzecznego sedana dla zarządu. Ma napompowane do granic możliwości błotniki i wydechy wielkości armat. To nie są końcówki rur, tylko kominy, które wyglądają, jakby zaraz miały wypluć piekielny ogień. Subtelność? Zapomniana. Teraz chodzi o to, żeby było głośno, szeroko i bezwstydnie. Trochę nie wypada się przyznać, że nam się to podoba.
Audi RS5
RS4 czy RS5? Zamieszanie w nazewnictwie Audi
Za to szefostwo Audi niedawno przyznało się do tego, że trochę za mocno zamieszano w logice nazw marki z Ingolstadt. Klienci są wciąż zdumieni: dlaczego A4 zamieniło się w A5, ale już A6 pozostało przy starym numerze? Dlaczego niektóre modele o danej nazwie są elektryczne, a inne nie? Co się stało z dawnymi A5 i A7? Refleksja jest na tyle głęboka, że podobno nie można wykluczyć scenariusza, w którym A5 powróci do nazwy A4.
Audi RS5