Unia chce wypchnąć z dróg polskie TIR-y

Europosłowie przewagą zaledwie piętnastu głosów przyjęli najbardziej restrykcyjną dla przewoźników z mniejszych krajów UE, przede wszystkim Polski, wersję Pakietu Mobilności. Zagraża on dominacji naszych firm na unijnych drogach.

Publikacja: 04.04.2019 13:47

Unia chce wypchnąć z dróg polskie TIR-y

Foto: fot. AdobeStock

Parlament Europejski przyjął w czwartek pakiet przepisów, które całkowiecie zmieniają zasady transportu międzynarodowego. Jeśli pakiet zostanie w najbliższych dniach potwierdzony przez unijne instytucje, co jest prawdopodobne, może przerwać okres dominacji polskich firm na drogach UE. Nowe przepisy sprawią, że oferowanie usług transportowych za granicami kraju, gdzie jest siedziba firmy, będzie droższe i obarczone barierami administracyjnymi. W dwie godziny europosłowie „przyklepali” ponad tysiąc poprawek wniesionych wcześniej do pakietu. – Nie wiedzieli nad czym głosują i nie chcieli wiedzieć. Byli zdeterminowani, aby za wszelką cenę przepchnąć swoje rozwiązania – zżyma się wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Bogusław Liberadzki (PO).

Dziwne głosowanie

– To prawo księżycowe – uważa Kosma Złotowski, eurodeputowany PiS, odnosząc się do trudnych do spełnienia nowych wymogów. – Uderzono w jednolity rynek, swobodę przepływu usług i towarów – dokłada się do tej opinii Elżbieta Łukacijewska z PO. Zwraca uwagę, że przepisy ograniczają to, co jest rdzeniem UE: rynek wewnętrzny i nieskrępowaną konkurencję.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

W tym głosowaniu nic nie było normalne. Po pierwsze, pakiet był już cztery razy odrzucamy w Parlamencie Europejskim. Po drugie, dwa z trzech głosowanych sprawozdań były wcześniej odrzucone przez Komisję Transportu, czyli wiodącą dla pakietu mobilności. W myśl regulaminu PE nie powinny zatem stanąć na sesji plenarnej. Po trzecie, setki głosowanych poprawek zgrupowano w bloki nie według ich treści, ale według nazwisk autorów. W jednym głosowanym bloku mogły więc znaleźć się poprawki wzajemnie się wykluczające. To też niezgodne z regulaminem PE. Ale zdecydowano się na te proceduralne wygibasy, bo presja była ogromna. Dla państw Europy Zachodniej pakiet mobilności ma być dowodem na Europę socjalną. Bardzo potrzebnym przed wyborami do Parlamentu Europejskiego pod koniec maja. – Kraje starej UE narzucają nam przepisy, które są dla nich wygodne – stwierdza prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek.

CZYTAJ TAKŻE: Pakiet Mobilności za wszelką cenę

Poseł Kosma Złotowski (PiS) uważa, że PE przyjął Pakiet Mobilności ze złamaniem własnego regulaminu i pod polityczną presją. – Będziemy z pewnością skarżyć sam tryb głosowania do Trybunału Sprawiedliwości UE – zapewnia Złotowski.

O co w tym wszystkim chodzi

Głowna zmiana to traktowanie kierowcy jako pracownika delegowanego już od pierwszego dnia podróży. Oznacza to, że podlega on zasadom wynagradzania w kraju, gdzie aktualnie jeździ po drogach, a nie w kraju siedzibie firmy, która go zatrudniła. Będzie musiał dostawać pensją przynajmniej na poziomie minimalnym pensji w danym kraju, jego pracodawca będzie też musiał wypełniać formalności z tym związane. Wyłączeni spod obowiązku delegowania będą kierowcy w przewozach dwustronnych i tranzycie. Dla Polski nie jest to jednak wielka ulga, bo nasze firmy od lat wyspecjalizowały się w kursach wewnątrz innych państw UE (kabotaż) lub między nimi. Transport dwustronny stanowi tylko około 1/3 wykonywanych przez polskich kierowców kursów w transporcie międzynarodowym.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Po drugie, zmieniono zasady kabotażu, czyli operacji transportowych między krajami innymi niż kraj siedziba firmy transportowej. Maksymalny okres kabotażu to 3 dni, po których należy „zamrozić” samochód na 60 godzin, zanim znów będzie można świadczyć usługi. I co cztery tygodnie, zarówno kierowca, jak i jego ciężarówka, muszą wrócić do kraju siedziby firmy na przynajmniej jeden dzień. Co więcej, w kabotażu zasada delegowania będzie już bezwarunkowa. Obecnie kierowca ma prawo do wykonania trzech operacji w jednym kraju w ciągu siedmiu dni.

CZYTAJ TAKŻE: Polska bez TIR-ów?

Wreszcie trzeci blok przepisów dotyczy warunków pracy kierowców i przewiduje m.in. że cotygodniowy obowiązkowy wypoczynek kierowcy nie może odbywać się w kabinie jego TIR-a tylko w hotelu.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Jan Buczek wskazuje, że absurdalne przepisy każą kierowcom wypoczywać w hotelach, których nie ma. – Przepisy uderzają przede wszystkim w nasze firmy, których samochody jeżdżą na długich trasach. Zachodnioeuropejskie samochody wykonują krótkie trasy, więc te przepisy ich nie dotykają – tłumaczy prezes ZMPD.

– Jeżeli pakiet mobilności zostanie ostatecznie przyjęty w wersji przegłosowanej przez Parlament Europejski, to czeka nas w najbliższych latach krach naszych polskich firm transportowych. Z dnia na dzień stracą one możliwość wykonywania dotychczasowej pracy przewozowej, w której znaczącą rolę odgrywała obsługa całego europejskiego rynku oparta na przewozach typu cross-trade i kabotażu – przekonuje Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport Logistyka Polska. – Pozostanie nam głównie rynek wewnętrzny oraz obsługa polskiego importu i eksportu. A tu wolumen zleceń jest znacznie niższy w stosunku do potencjału przewozowego polskich przewoźników. Dla wszystkich miejsca nie będzie. Z kolei dla gospodarki europejskiej pakiet oznaczać będzie dużo mniejszą podaż usług przewozowych, większe koszty, mniejszą elastyczność i wydłużenie czasu dostawy. Może to być kolejny impuls zwalniający europejską gospodarkę, gdyż przewozy kolejowe i żegluga śródlądowa jeszcze długo nie będą w stanie zastąpić transportu drogowego – dodaje Wroński.

CZYTAJ TAKŻE: Przekręcisz licznik? Szykuj się nawet na pięć lat więzienia…

– Moim zdaniem to katastrofa dla branży. To, co zostało zepsute w tym głosowaniu trudno będzie naprawić. Przegłosowanie pakietu w tym kształcie jest pogwałceniem zasad Unii, do której wchodziliśmy – komentuje Jan Załubski, prezes ZET Transport – Szkoda, że Europarlament nie widzi globalnych zagrożeń, a szczególnie utraty konkurencyjności europejskiej gospodarki. Z drugiej strony kryzysy bywają szansą. Najważniejsze, aby nie stracić rynku. Przygotowanie strategii działania będzie możliwe, gdy poznamy szczegóły tych przepisów. Chciałem podziękować naszym posłom za walkę ponad podziałami. Szkoda, że rząd nie zbudował koalicji państw podobnie myślących.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Pakiet mobilności trafi teraz do tzw. trilogu, w którym nabiorą ostatecznego kształtu po dyskusjach pomiędzy Komisją Europejską, Radą i Parlamentem Europejskim. Jeżeli okaże się, że różnice pomiędzy propozycjami stron są niewielkie, powstanie tekst kompromisowy, który musi zostać poddany pod głosowanie najpóźniej 15–18 kwietnia. To ostatnia już w tej kadencji sesja Parlamentu Europejskiego. Brak głosowania oznaczałby przesunięcie tematu na okres po wakacjach i oddanie go w ręce Parlamentu o nieznanym dziś rozkładzie sił. Rumunia, która ma prezydencję do końca czerwca obiecuje jednak, że nie wpisze prac nad pakietem mobilności do harmonogramu trilogu. Nie jest jednak wykluczone, że większe państwa UE zmuszą Rumunię do zmiany stanowiska.

Koalicja ponad podziałami

Bogusław Liberadzki wskazuje, że jeszcze kilka miesięcy temu przeciw pakietowi mobilności było 14 krajów, a teraz jest ich tylko 8, opuściły grupę przeciwników m.in. Słowacja i Czechy. – Prace nad pakietem można było wstrzymać na głosowaniu plenarnym 25 marca. Zabrakło wtedy dwóch głosów, aby przełożyć je na kolejną kadencję. Na tę sesję nie dotarło ponad dwudziestu polskich posłów – przypomina Liberadzki.

– Od siedmiu lat w Parlamencie Europejskim widać emocje dotyczące delegowania i transportu. Dziś sięgnęły zenitu – oceniła Danuta Jazłowiecka, eurodeputowana PO. Wcześniej eurodeputowani przyjęli również niekorzystną dla Polski rewizję unijnej dyrektywy o delegowaniu pracowników. W Europie widać wyraźnie tendencję do osłabiania rynku wewnętrznego, przede wszystkim poprzez tworzenie barier w przepływie usług. PO argumentuje, że ten niekorzystny trend jest niestety wzmacniany niechęcią do rządu w Polsce. – To efekt polityki antagonizowania się z resztą UE. PiS twierdził, że liczy się twarda gra interesów, a nie poklepywanie po plecach. Ale nasze poklepywanie po plecach było bardziej skuteczne – mówił Dariusz Rosati z PO.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Eurodeputowani PiS zwracali z kolei uwagę, że PO nie była w stanie przekonać do swoich racji partnerów francuskich i niemieckich ze swojej grupy politycznej Europejskiej Partii Ludowej. Prawdą jest, że oba ugrupowania, i PO, i PiS, dokonywały rzeczy niemożliwych, żeby pakiet zablokować. Ale rząd był mało aktywny zarówno w szukaniu kompromisów, jak i budowaniu mniejszości blokującej na unijnej Radzie. Z pewnością było to utrudnione słabszą pozycją w UE w wyniku konfliktu o praworządność.

Polska jest potentatem na rynku, bo obsługuje aż 29 proc. kursów w transporcie międzynarodowym. Kolejna za nią Hiszpania tylko 15 proc. Jeszcze bardziej widoczna jest nasza dominacja w kabotażu: mamy 40 proc. rynku, podczas gdy kolejna Rumunia tylko 9 proc. [G/n]

Tu i Teraz
Afera w we Włoszech. "W Polsce nie można produkować samochodu o nazwie Milano"
Tu i Teraz
Blokada mostów w Warszawie. Policja obserwuje przeprawy przez Wisłę
Tu i Teraz
Jutro blokada mostów w Warszawie. Aktywiści planują utrudnić życie kierowcom
Tu i Teraz
Uwaga na fałszywe SMS-y z mandatami. GITD komentuje "nie reagować, to oszustwo"
Tu i Teraz
Polskie firmy budujące drogi rozpychają się w Europie