Zapach perfum zmienia się w czasie i przechodzi trzy etapy. To efekt lotności, czyli prędkości parowania różnych cząsteczek. Za pierwsze wrażenie, które trwa od 10 do 30 minut, odpowiadają nuty głowy (cytrusy, zioła, nuty zielone, morskie, aldehydy). Przez kolejne 2–4 godziny nasze zmysły atakują nuty serca (róża, białe kwiaty, przyprawy, nuty gourmand). Na koniec – i najdłużej – zostają z nami nuty bazy, czyli fundament perfum (drzewo sandałowe, cedrowe, ambra, piżmo). Mazda stawia bardzo mocno na zmysły człowieka. Nasze poznawanie tego samochodu również było zmysłowe i trzyetapowe – i każdy z tych etapów mocno różnił się od pozostałych.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Mazda CX-6e – nuty głowy

Najnowsza Mazda CX-6e prezentuje kolejny etap charakterystycznego stylu marki. Płynne obłości połączono tu z ostrymi cięciami, a całość wyczyszczono ze zbędnych detali. Dzięki temu sylwetka nowej Mazdy wygląda niezwykle elegancko i nowocześnie – na tyle, że poświęciłem kilka minut, by dłużej przyjrzeć się tej potężnej, liczącej 4,85 m sylwetce na drodze.

Czytaj więcej

Mazda poprawia 6e po zaledwie roku. Największa słabość znika

Jednocześnie samochód jest niższy od CX-5, co dodaje mu sportowego charakteru, a chyba jeszcze bardziej podkreśla jego elegancję. Lexus ma tu z pewnością problem, bo pod względem wyglądu Mazda plasuje się bardzo wysoko w klasie. Co ciekawe, udało jej się zaprojektować niezwykle nowocześnie wyglądający samochód, który wcale nie wygląda dziwacznie – a to zadanie z gatunku szczególnie trudnych.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Mazda CX-6e – nuty serca

Teraz wchodzę w drugi etap poznawania CX-6e i zasiadam za kierownicą. Wnętrze utrzymuje bardzo wysoki poziom elegancji, a widać w nim wyraźnie wpływy chińskiej mody. W eleganckiej, spójnie uformowanej kabinie dominuje potężny, 26-calowy ekran, który z centralnej konsoli rozciąga się aż przed pasażera. Kierowca nie ma przed sobą klasycznego zegara – jego funkcje przejmuje wyświetlacz head-up, oferowany seryjnie.

Ekran robi ogromne wrażenie, choć osobiście wolałbym więcej równowagi między elegancją a wygodą użytkowania. CX-6e pokazuje, jak ważne są fizyczne przyciski i pokrętła, z których Mazda do tej pory słynęła. Japońska marka potrafiła w wyjątkowo elegancki sposób połączyć wygodę użytkowania z estetyką – świetnym przykładem jest choćby CX-30. Tutaj z pomocą przychodzi sterowanie głosowe: samochód rozpoznaje polecenia w języku polskim i obsługuje sterowanie gestami dla wybranych funkcji audio, nawigacji i kamery.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

CX-6e ma długość 4,85 m i rozstaw osi wynoszący 2902 mm. Ogromny rozstaw osi bardzo pozytywnie wpłynął na wygodę podróżowania z tyłu, gdzie miejsca starczy nawet dla koszykarzy. Poza tym ergonomia wnętrza jest starannie dopracowana – umieszczenie kierownicy względem foteli gwarantuje komfort, a Mazdzie udało się uniknąć wrażenia, że podłoga poprowadzona jest zbyt wysoko, co zwykle wymusza siedzenie z kolanami pod brodą. CX-6e nawiązuje ergonomią do wygodnych, spalinowych SUV-ów. Bagażnik ma pojemność 468 litrów (do 1434 litrów po złożeniu tylnej kanapy), a z przodu znajduje się dodatkowa przestrzeń bagażowa o pojemności 80 litrów.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Wersja Takumi Plus oferuje cyfrowe lusterka boczne – zastępujące tradycyjne lusterka kamerami i wewnętrznymi wyświetlaczami OLED – oraz cyfrowe lusterko wewnętrzne, które można przełączyć na tradycyjne zwierciadło. Producent deklaruje, że cyfrowe lusterka poszerzają pole widzenia o 30 proc. i ograniczają opory aerodynamiczne pojazdu. Rozwiązanie z pewnością spodoba się młodym kierowcom, ale dojrzałym zdecydowanie polecam tradycyjne lusterka, dostępne w wersji Takumi – pozwalają łatwiej przenosić wzrok z drogi, bo zapewniają większą głębię obrazu i nie wymagają tak szybkiej akomodacji wzroku. Poza tym nie trzeba przyzwyczajać się do niżej zamocowanych ekranów. Cyfrowe lusterka to trochę jak filtr na Instagramie – poprawiają obraz, ale odbierają mu naturalną głębię, do której oko przywykło przez dekady.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

W tym wszystkim wyraźnie widać wpływ chińskiej technologii. Wielki ekran multimedialny, cyfrowe lusterka boczne czy wysuwane klamki to elementy wskazujące raczej na czerpanie z chińskich technologii niż na bezrefleksyjne podążanie za modą. CX-6e powstaje w fabryce Changan Mazda Automobile (CMA) w Nankinie – tej samej, w której od 2007 r. montowane są modele takie jak Mazda3, CX-30, CX-5 czy CX-50. Współpraca obu firm, prowadzona od blisko dwudziestu lat, obejmowała dotychczas głównie lokalną produkcję na rynek chiński. W przypadku Mazdy6e i CX-6e model współpracy poszerzono o wspólne prace rozwojowe: Changan odpowiada za technologię napędu elektrycznego, łączność i procesy produkcyjne, Mazda – za inżynierię podwozia, charakterystykę jazdy i design. To małżeństwo z rozsądku, w którym jedna strona wnosi posag w postaci akumulatorów, a druga – dobre maniery przy stole. Tym samym przenosimy się do trzeciego etapu poznawania najnowszej Mazdy CX-6e.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Mazda CX-6e – nuty bazy

Ruszamy w trasę. Już od pierwszych kilometrów wyraźnie czuć, że za dostosowanie samochodu do warunków europejskich odpowiadało Europejskie Centrum Badań i Projektowania Mazdy (MRE) w Oberursel w Niemczech. Zakres prac obejmował m.in. kalibrację zawieszenia, układu kierowniczego i hamulcowego, dostrojenie reakcji pedału przyspieszenia oraz rozbudowę poziomów hamowania regeneracyjnego. Samochód prowadzi się z przyjemną naturalnością. Świetnie działa układ kierowniczy, łatwo wyczuć progresję hamowania, a zawieszenie znakomicie radzi sobie z europejskimi drogami i stylem jazdy kierowców Starego Kontynentu. W dobrym prowadzeniu pomaga napęd na tylne koła – choć w cenniku brakuje wersji z napędem 4x4, na co z pewnością zwrócą uwagę miłośnicy wypraw narciarskich w Dolomity.

Mazda przywiązuje dużą wagę do wrażeń zza kierownicy. W samochodzie elektrycznym, pozbawionym dźwięku i mechanicznych reakcji silnika spalinowego, ich budowanie jest jednak szczególnie trudne. Japońska marka nie sięgnęła dotąd po rozwiązanie coraz popularniejsze w segmencie premium – symulowany dźwięk jednostki spalinowej i towarzyszące mu wibracje, które mogą wzmacniać poczucie więzi kierowcy z samochodem.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Najnowszą Mazdę napędza umieszczony z tyłu silnik elektryczny o mocy 258 KM i momencie obrotowym 290 Nm, zasilany akumulatorem litowo-żelazowo-fosforanowym (LFP) o pojemności 78 kWh. Napęd trafia na tylną oś przez jednostopniową przekładnię. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,9 sekundy, a prędkość maksymalna jest ograniczona do 185 km/h.

Zasięg w cyklu WLTP wynosi 484 km dla wersji Takumi na 19-calowych kołach oraz 468 km dla wersji Takumi Plus z 21-calowymi felgami i cyfrowymi lusterkami zewnętrznymi. Maksymalna moc ładowania prądem stałym to 200 kW, co pozwala naładować akumulator od 10 do 80 proc. w 24 minuty. Pokładowa ładowarka obsługuje trójfazowe ładowanie prądem przemiennym o mocy 11 kW. Najnowsza elektryczna Mazda ma zasięg, jaki dziś powinny zapewniać samochody elektryczne. Moc ładowania na poziomie 200 kW nie wywoła frustracji nawet w trasie, a pozwoli wypić niezłą kawę. Na koniec pozostało nam to, co otwiera drogę zarówno do świata perfum, jak i samochodów.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Mazda CX-6e – nuty kosztów

CX-6e trafi do sprzedaży w wersjach Takumi i Takumi Plus, w gamie siedmiu kolorów nadwozia. Za wersję Takumi trzeba zapłacić 206 tys. zł, a Takumi Plus wymaga wyłożenia 219 tys. zł. Obie wersje są bardzo bogato wyposażone, a wybór tej z dopiskiem Plus to bardziej kwestia upodobań niż poziomu komfortu.

Model uzupełni sedan Mazda6e jako drugi w pełni elektryczny model marki dostępny w Europie i ma odpowiadać za dalszą redukcję średniej emisji CO2 floty Mazdy – kluczową z punktu widzenia unijnych regulacji emisyjnych.

Wprowadzenie CX-6e wpisuje się w ogłoszoną wcześniej przez Mazdę strategię „multi-solution”, zakładającą równoległy rozwój napędów spalinowych, hybrydowych i elektrycznych, dostosowanych do zróżnicowanych oczekiwań poszczególnych rynków i kierowców. Mazda w tym wypadku wzorowo przewidziała trendy, a zarząd marki wykazał się niezwykłym w branży rozsądkiem i intuicją.

Segment średniej wielkości elektrycznych SUV-ów, do którego trafia CX-6e, należy do najbardziej konkurencyjnych w Europie – rywalizują w nim m.in. Tesla Model Y, Škoda Elroq, Volkswagen ID.4 czy Kia EV6. Najnowsza Mazda CX-6e z pewnością wyróżnia się na tle konkurencji wysublimowanym stylem. A nowy lakier Nightfall Violet sprawia, że samochód wygląda jak skrojony na wyjazd w sobotni wieczór do opery lub teatru.

Mazda CX-6e

Mazda CX-6e

Foto: Szczepan Mroczek

Czytaj więcej

Rimac przejmuje stery w Bugatti. Volkswagen zamyka rozdział po niemal 30 latach