Jak informuje Interia, czerwoną linię namalowano na 4-kilometrowym odcinku drogi A-355 w pobliżu miejscowości Coín. Trasa łączy Cartamę z Marbellą i jest dziś znacznie bardziej obciążona ruchem, niż przewidywano w chwili jej otwarcia. W 2014 roku zakładano, że będzie z niej korzystać do 7 tys. pojazdów dziennie. Obecnie przejeżdża nią około 20 tys. samochodów.

Czytaj więcej

Od 20 września nowe zasady dla właścicieli domów. Potrzebna będzie zgoda sąsiada

Dlaczego linia ma czerwony kolor?

Dużą część ruchu stanowią ciężarówki. Jadący za nimi kierowcy aut osobowych często próbują je wyprzedzać, choć na drodze nie ma do tego bezpiecznych warunków. Dotychczas ostrzegała ich o tym zwykła linia ciągła, ale nie powstrzymywała wszystkich przed ryzykownymi manewrami.

W związku z tym lokalne władze postanowiły mocniej wyróżnić szczególnie niebezpieczny odcinek. Czerwona linia jest grubsza od standardowego oznaczenia i ma przyciągać wzrok. Kolor kojarzony z zagrożeniem ma przypominać kierowcom, że przekroczenie osi jezdni w tym miejscu jest niebezpieczne.

Czytaj więcej

Osuszone jezioro wraca po 200 latach. Zalało popularną trasę

Władze chcą jeszcze bardziej poprawić bezpieczeństwo na trasie

Według Interii władze planują także montaż tablic świetlnych. Mają one pokazywać prędkość nadjeżdżających pojazdów i przypominać o obowiązującym ograniczeniu. W newralgicznych punktach trasy mogą w przyszłości pojawić się również fotoradary.

Za zignorowanie czerwonej linii w Hiszpanii grozi grzywna w wysokości 400 euro oraz 4 punkty karne. Dla porównania w Polsce przekroczenie podwójnej linii ciągłej wiąże się z mandatem w wysokości 200 zł i 5 punktami.