Nie chodzi już tylko o ograniczenie liczby pracowników czy zmniejszenie produkcji. Volkswagen analizuje znacznie poważniejszą zmianę swojej strategii. WirtschaftsWoche” dotarło do liczącego 147 stron dokumentu przygotowanego przed posiedzeniem rady nadzorczej koncernu. Wynika z niego, że zarząd chce zakończyć produkcję samochodów w czterech niemieckich zakładach: Emden, Zwickau, Hanowerze i  należącym do Audi Neckarsulm. To na razie plan zarządu, a nie ostateczna decyzja. Rada nadzorcza ma zajmować się restrukturyzacją 4 września, a przeciwko tak głębokim cięciom występują związki zawodowe i przedstawiciele władz landów.

Niektóre samochody po prostu wyjadą z Niemiec

Według WirtschaftsWoche” zakłady w Emden i Zwickau miałyby zakończyć produkcję samochodów w 2031 r. Rok później przyszłaby kolej na Hanower, a w 2034 r. na Neckarsulm. Następcy części produkowanych tam modeli mieliby trafić do innych europejskich fabryk Grupy Volkswagen. W przypadku Emden dokument wymienia następcę ID.4, określanego jako ID.Tiguan. Jego produkcja miałaby zostać przeniesiona do zakładu Škody w Mladá Boleslav w Czechach.

Następca Audi Q4 e-tron produkowanego w Zwickau miałby trafić do Bratysławy. Z kolei ewentualny następca Audi A8 nie byłby już budowany w Neckarsulm, lecz w Lipsku. Jest też polski wątek. Nowa rodzina elektrycznych samochodów użytkowych Volkswagena, określana w dokumencie jako B-Space lub T8, miałaby powstawać w Poznaniu zamiast w Hanowerze.

Jeżeli ten scenariusz zostanie zatwierdzony, restrukturyzacja nie będzie więc oznaczała wyłącznie zmniejszenia produkcji. Część samochodów zostanie po prostu przeniesiona tam, gdzie ich wytwarzanie ma być tańsze.

Czytaj więcej

Potężne spadki sprzedaży w Chinach. Dla Europy to wcale nie jest dobra wiadomość

Na liście fabryki elektrycznych Volkswagenów i Audi

Najszybciej zagrożone mogą być Emden i Zwickau. Emden powstało w 1964 r. i zatrudnia ponad 7700 osób. Dziś z linii zjeżdżają tam elektryczne Volkswageny ID.4, ID.7 i ID.7 Tourer. Jeszcze większym symbolem elektrycznej transformacji jest Zwickau. Volkswagen całkowicie przestawił ten zakład na samochody elektryczne. Powstają tam m.in. Volkswageny ID.3, ID.4 i ID.5, Cupra Born oraz Audi Q4 e-tron i Q4 Sportback e-tron. Fabryka przygotowuje również nadwozia dla Bentleyów Bentayga i Lamborghini Urus. Zatrudnia około 8000 osób. Hanower jest z kolei głównym ośrodkiem Volkswagen Samochody Dostawcze i miejscem produkcji m.in. ID. Buzza. Sama marka Volkswagen Commercial Vehicles ma około 22 tys. pracowników, a Hanower pozostaje jej centralnym zakładem.

Największa z wymienionych fabryk Audi znajduje się w Neckarsulm. Pracuje tam około 15,5 tys. osób, a zakład produkuje obecnie m.in. A5, A6 i e-trona GT.

Czytaj więcej

Volkswagen T-Roc zajął miejsce Golfa. Sprawdzamy, czy na nie zasłużył

Jeszcze niedawno Volkswagen gwarantował przyszłość części tych zakładów

Nowy plan jest szczególnie istotny w kontekście porozumienia zawartego ze związkami zawodowymi pod koniec 2024 r. Wtedy Volkswagen uzgodnił redukcję ponad 35 tys. miejsc pracy w Niemczech do 2030 r. oraz zmniejszenie zdolności produkcyjnych o około 734 tys. samochodów rocznie. Jednocześnie wskazano przyszłe zadania poszczególnych fabryk. Zwickau miało skoncentrować produkcję na Audi Q4 e-tron, a w Hanowerze miały nadal powstawać ID. Buzz i Multivan. Niecałe dwa lata później zarząd uważa najwyraźniej, że to za mało. Dyrektor finansowy Volkswagena Arno Antlitz wskazał jako jeden z głównych problemów różnicę kosztów między niemieckimi fabrykami a zakładami koncernu w innych krajach Europy. Jego zdaniem dla czterech zagrożonych lokalizacji nie udało się znaleźć produkcji, która po zakończeniu obecnych modeli byłaby ekonomicznie uzasadniona.

Czytaj więcej

Europejski bestseller teraz dostępny w wersji hybrydowej. Spala 4 litry na setkę

8,5 mln samochodów zamiast prawie 9 mln

Za zmianami stoją też słabsze perspektywy całego koncernu. Według wewnętrznego dokumentu Volkswagen zakłada, że w 2026 r. sprzeda około 8,5 mln samochodów na świecie. Rok wcześniej było to 8,98 mln. Jednocześnie firma zmaga się z wysokimi kosztami niemieckich zakładów, spadkiem znaczenia w Chinach, coraz silniejszą konkurencją tamtejszych producentów i dodatkowymi kosztami związanymi z handlem ze Stanami Zjednoczonymi. Dlatego cięcia na tym mogą się nie zakończyć. Według Reutersa rozważane są kolejne redukcje zatrudnienia oraz sprzedaż lub zmniejszenie udziałów w części aktywów grupy. Związki zawodowe ostrzegają, że łącznie różnego rodzaju zmianami może zostać objętych nawet około 140 tys. stanowisk.

Na razie nie wiadomo, jak duża część propozycji przejdzie przez radę nadzorczą. Volkswagen ma silne związki zawodowe, a duży wpływ na decyzje zachowuje Dolna Saksonia. Sam kierunek jest jednak jasny. Volkswagen nie szuka już wyłącznie oszczędności wewnątrz niemieckich fabryk. Rozważa przenoszenie kolejnych modeli do innych krajów Europy – a jednym z miejsc, które może na tym skorzystać, jest Poznań.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Polacy kupują nowe „chińczyki” zamiast używanych volkswagenów

Pro