Europejscy producenci nie tylko projektują nowe modele skrojone pod gusta chińskich klientów i przeznaczone na lokalny rynek, ale korzystają z technologii tamtejszych koncernów, szczególnie w obszarze elektromobilności. Firmy takie jak Xpeng, BYD, Geely czy Chery wyprzedziły już wielu zachodnich producentów w zakresie konstrukcji akumulatorów i silników elektrycznych. A firma CATL pozostaje globalnym potentatem akumulatorowym.

Volkswagen ID. UNYX 08

Volkswagen ID. UNYX 08

Foto: Materiały prasowe

Volkswagen już korzysta z chińskich rozwiązań

Od 2026 r. nowe elektryczne Volkswageny w Chinach będą korzystać z opracowanej wspólnie architektury. Efektem jest m.in. model ID. UNYX 08, rozwinięty w 24 miesiące i bazujący na rozwiązaniach Xpenga, w tym systemach autonomicznej jazdy i AI. Dziś Volkswagen nie tylko projektuje w Chinach, ale korzysta z rozwiniętej chińskiej technologii i taka współpraca trwa już od kilku lat. W 2023 r. Volkswagen przeznaczył 700 mln dol. na 4,99 proc. udziałów w marce Xpeng, a następnie uruchomił wspólne centra rozwojowe.

Volkswagen jest w Chinach obecny od końca lat 70., a fundament jego pozycji zbudowały współprace joint venture z państwowymi partnerami: SAIC Volkswagen, utworzone w 1984 r., oraz FAW-Volkswagen, powołane w 1991 r. Z czasem do tego układu doszło trzecie ogniwo, czyli Volkswagen Anhui (dawniej JAC Volkswagen).

Mercedes-Benz prezentuje nowe modele podczas targów Auto Shanghai 2025

Mercedes-Benz prezentuje nowe modele podczas targów Auto Shanghai 2025

Foto: Materiały prasowe

Mercedes i Geely: strategiczny sojusz przyszłości

Podobny proces przechodzi dziś Mercedes. Według nieoficjalnych doniesień marka zacieśni współpracę z Geely przy opracowywaniu kolejnych modeli EV. Prawdopodobne jest, że auta te będą wykorzystywać komponenty chińskiego partnera, co mogłoby znacząco obniżyć koszty inżynieryjne i skrócić czas prac rozwojowych. Mercedes wciąż oficjalnie tego nie potwierdza, ale dziwne byłoby, gdyby nie skorzystał z potencjału, jaki daje współpraca z Geely. Przecież Mercedes i Geely już dziś są mocno powiązane – wspólnie rozwijają markę Smart, która z producenta mikrosamochodów przeobraża się w gracza na rynku elektryków. Podział ról jest tu klarowny: Mercedes odpowiada za design i wizerunek, Geely za technologię, inżynierię i produkcję. To partnerstwo nie jest przypadkowe, bo stoi za nim konkretna układanka kapitałowa. Choć Mercedes pozostaje ikoną niemieckiej motoryzacji, największe pojedyncze pakiety akcji znajdują się dziś w rękach inwestorów z Chin: BAIC Group kontroluje ok. 9,98 proc. udziałów jako strategiczny partner w Państwie Środka, a Li Shufu (Geely) posiada ok. 9,7 proc. akcji, równolegle budując swoje globalne imperium z Volvo w tle. W akcjonariacie obecni są także długoterminowi i instytucjonalni gracze: Kuwait Investment Authority z pakietem ok. 5,6 proc. oraz BlackRock z udziałem na poziomie ok. 6,5 proc. W efekcie struktura właścicielska Mercedesa coraz bardziej przypomina globalny portfel inwestycyjny. Niemiecka marka i inżynieria wciąż pozostają fundamentem, ale kapitał mówi dziś wieloma językami. I to właśnie na styku tych interesów, technologii i pieniędzy rozstrzyga się przyszłość jednego z najważniejszych producentów samochodów na świecie.

Czytaj więcej

Chiny uczą Audi nowej definicji SUV-a

Transfer technologii z Chin staje się codziennością

Transfer technologii z Chin do europejskich koncernów motoryzacyjnych przestał być futurystyczną wizją – to już codzienność. Szczególnie wyraźnie widać to w obszarach, które dziś definiują nowoczesne auto: elektromobilności, systemach autonomicznej jazdy i szeroko pojętej elektronice. To właśnie tutaj chińscy producenci narzucają tempo, a europejskie marki coraz częściej nie tylko obserwują, ale i adaptują ich rozwiązania.

Mercedes Vision Iconic

Mercedes Vision Iconic

Foto: Materiały prasowe

Dziedzictwo i marka przewagą Europy

Nie oznacza to jednak, że Stary Kontynent oddaje pole bez walki. Europejscy producenci wciąż mają w ręku karty, których nie da się skopiować ani przyspieszyć procesem inżynieryjnym: dziedzictwo, rozpoznawalny design i prestiż, emocjonalny charakter marek i znakomite silniki spalinowe. To kapitał budowany przez dekady.

Chińskie firmy mogą imponować tempem rozwoju technologii, ale w kwestii tożsamości wciąż są na etapie nadrabiania dystansu. I tu pojawia się ciekawa alternatywa: zamiast czekać latami, można ten brak po prostu kupić – przejmując europejskie marki razem z ich historią i wizerunkiem. Tak się stało w przypadku Volvo, MG czy Lotusa. W efekcie globalna motoryzacja coraz bardziej przypomina układ sił, w którym technologia i dziedzictwo zaczynają mówić różnymi językami, ale coraz częściej spotykają się pod jednym logo.

Czytaj więcej

Finansowe powiązania Volkswagena z Chinami i niepewna przyszłość koncernu