Sprzedaż nowych samochodów osobowych w UE zdołała – przynajmniej na razie – odbić się od dna, ale perspektywy europejskiej branży motoryzacyjnej pozostają mocno niepewne. Lekki wzrost rejestracji w pierwszym kwartale 2026 r. nie zapewnia stabilizacji popytu, a niepewność na rynkach jeszcze rośnie wskutek przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Czytaj więcej

Lamborghini otwiera salon w Katowicach. Polska wchodzi do luksusowej ekstraklasy

Sprzedaż aut odbija, ale przyszłość pozostaje niepewna

Jak podało Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA, w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. wielkość sprzedaży wzrosła w porównaniu z ubiegłym rokiem o 4 proc., co może być dobrym sygnałem po słabym styczniu i lutym, w których rejestracje malały odpowiednio o –3,9 oraz –1,2 proc. r/r, ale wysokie ceny paliw, które po chwilowych spadkach znowu zaczynają w tym tygodniu rosnąć, będą negatywnie oddziaływać na popyt. – Oczekuję, że sytuacja na rynku i sprzedaż będą gorsze przez następne sześć miesięcy. Niepewność jest zła dla sprzedaży samochodów – stwierdził Ferdinand Dudenhöffer, dyrektor Center Automotive Research w Niemczech.

Czytaj więcej

Chińska marka liderem hybryd plug-in w Polsce

Ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw znów rośnie

Nad producentami wisi także groźba przerwania łańcuchów dostaw komponentów z Azji, jak miało to miejsce od 2021 r., co wydłużyłoby czas realizacji zamówień i doprowadziłoby do wzrostu cen aut. Wojna z Iranem może doprowadzić m.in. do ograniczenia podaży helu niezbędnego do produkcji półprzewodników: niektórzy producenci chipów deklarują zapasy helu (największym jego producentem jest Katar) tylko na 6 miesięcy, co dla branży ma być sygnałem ostrzegawczym.

Według najnowszego raportu ABB, opartego na badaniu decydentów blisko 500 europejskich firm motoryzacyjnych, warunki działalności wyraźnie się pogarszają, a konsekwencje mogą odczuć kupujący samochody. Największym problemem są wahania cen energii i surowców, a także wysoki poziom automatyzacji oraz publiczne dofinansowanie chińskich firm, zawłaszczających niskimi cenami coraz większy kawałek europejskiego rynku. – Europejscy producenci mają dwa rozwiązania: mogą albo przenieść wyższe koszty na klientów, albo optymalizować koszty swojej działalności – mówi Sebastian Skała, dyrektor biznesu Systemów Napędowych ABB w Polsce.

Czytaj więcej

Kia EV2 za 100 tys. zł? Ten elektryk może wywrócić rynek do góry nogami

Globalne nastroje w branży motoryzacyjnej się pogarszają

Nie tylko Europa ma problemy. Najnowszy kwartalny wskaźnik Automotive News Auto Industry Confidence Index, który mierzy nastroje wśród kadry kierowniczej branży motoryzacyjnej na całym świecie, spadł do 55,6 pkt. z 58 pkt. w czwartym kwartale ubiegłego roku. Ogólny wskaźnik pesymizmu sektora wzrósł do 53 proc. z 46 proc. w ostatnim pomiarze, podczas gdy wskaźnik optymizmu zmalał do 22 proc. z 32 proc. kwartał wcześniej. Ceny ropy naftowej powodują wzrost kosztów łańcucha dostaw i ograniczają popyt ze strony klientów – stwierdził jeden z ankietowanych menedżerów.

ACEA podaje, że w pierwszym kwartale obecnego roku zdecydowana większość europejskich rynków znalazła się na plusie, w tym rejestracje w Niemczech wzrosły r/r o 5,2 proc., we Włoszech o 9,2 proc., w Wielkiej Brytanii o 5,9 proc., w Hiszpanii o 7,6 proc., choć we Francji stopniały o 2,1 proc. Rynek polski odnotował wzrost o 6,7 proc.

Diesel i benzyna tracą na znaczeniu

Umacnia się negatywny trend dla diesla, gdzie sprzedaż aut z silnikiem wysokoprężnym zmalała w okresie styczeń–marzec z 259,2 do 218,6 tys., tj. o 15,7 proc. Spada również sprzedaż aut benzynowych, nawet mocniej: o 18,2 proc. do 636,5 tys. aut z 778,1 tys. rok wcześniej. Sukcesywnie natomiast rośnie sprzedaż hybryd, przy czym są to zarówno pełne hybrydy, jak i samochody z tzw. miękką hybrydą, stopniowo stającą się standardem w nowych jednostkach napędowych. Tu rejestracje w UE wzrosły o 12,8 proc. do 1,09 mln.

Ale to nic w porównaniu z dynamiką sprzedaży samochodów elektrycznych. W pierwszym kwartale 2026 r. zdobyły one 19,4 proc. udziału w unijnym rynku nowych aut przy wzroście rejestracji o jedną trzecią do 546,9 tys. Niewiele gorszy wzrost – o 29,7 proc. – odnotowały hybrydy plug-in, których sprzedaż przekroczyła 268 tys. Według Dataforce, na rynkach UE, EFTA i Wielkiej Brytanii sprzedaż elektryków w marcu wzrosła o 42 proc. do 343,2 tys. oraz o 26 proc. do 722,5 tys. w pierwszym kwartale, co w znacznym stopniu było efektem rosnącego popytu na samochody z Chin. Ale nie tylko, bo bestsellerem rynku okazała się Tesla: jak podaje Automotive News Europe, dzięki obniżkom cen Modelu 3 oraz Modelu Y w marcu rejestracje Tesli podskoczyły o niemal 90 proc. do prawie 53 tys. aut. Z kolei w pierwszych trzech miesiącach roku w segmencie PHEV liderem został chiński BYD, którego SUV Seal U DM-i odnotował przeszło dwukrotny wzrost sprzedaży, wyprzedzając Jaecoo 7. Ta druga marka, należąca do koncernu Chery, zwiększyła sprzedaż jeszcze szybciej, w rezultacie w samym marcu weszła na pierwszą pozycję.

Czytaj więcej

Toyota stawia na Polskę. We Wrocławiu powstaje cyfrowe serce motoryzacji

Chińczycy ofensywnie zdobywają rynek europejski

Chińczycy walczą o europejski rynek głównie w autach zelektryfikowanych, gdyż w marcu 2026 r. modele benzynowe stanowiły zaledwie 15 proc. sprzedaży. Inaczej jest na rynku polskim, gdzie chińscy producenci liczą przede wszystkim na napędy konwencjonalne: w 2025 r. ich elektryki stanowiły niespełna 15 proc. sprzedaży wszystkich chińskich marek. Za to w Niemczech, największym europejskim rynku, chińskie elektryki zyskują klientów przez wzrost cen paliw. – Przystępne cenowo i szybko dostarczane samochody elektryczne z Chin stają się obecnie znacznie bardziej atrakcyjne, a chińscy producenci zyskują udział w rynku – stwierdza w komunikacie internetowa platforma sprzedażowa Carwow.

Ocenia się, że eksport chińskich samochodów do UE będzie dalej szybko rósł pomimo obowiązujących od jesieni 2024 r. unijnych ceł wyrównawczych na produkowane w Chinach elektryki. Według firmy analitycznej Rhodium Group tempo chińskiej ekspansji jest bezprecedensowe i różni się od doświadczeń z japońskimi i koreańskimi producentami samochodów, którzy weszli na europejski rynek odpowiednio w latach siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. – Chińczycy mają znacznie większe zdolności produkcyjne, przy tym gdy rynek amerykański jest dla nich w dużej mierze zamknięty, eksport koncentruje się na Europie, gdzie marże są wyższe – komentuje Rhodium Group.

W dodatku Chińczyków trudno będzie zatrzymać. Krajowy rynek motoryzacyjny w Chinach wchodzi w okres słabszego wzrostu, podczas gdy moce produkcyjne pozostają wysokie. Jednocześnie słaby juan wobec euro zwiększa konkurencyjność cenową chińskich pojazdów, a przy niewystarczająco wysokich cłach na elektryki dotychczasowe środki obronne UE będą w dużej mierze nieskuteczne.