Średnia wieku pojazdu w Polsce w 2018 roku wyniosła 13 lat. Oznacza to, że wiele z użytkowanych samochodów spełnia normy emisji spalin od Euro 2 do Euro 4. Jest to niewątpliwie problem, gdyż przy coraz gorszej jakości powietrza konieczne są działania dążące do poprawy, a nie pogarszania tej sytuacji. Niestety w Polsce przez dość pobłażliwe podejście niektórych diagnostów pracujących na Stacjach Kontroli Pojazdów (SKP) tak się nie dzieje.

CZYTAJ TAKŻE: Dla zapominalskich większe koszty za badanie techniczne

Remedium na to już niedługo może dostarczyć Ministerstwo Infrastruktury, procedujące nad projektem ustawy dotyczącym przeglądów technicznych pojazdów. Wśród prawdopodobnych zmian jakie może wprowadzić resort jest m.in. obowiązek fotografowania każdego pojazdu, który pojawił się w SKP. Dzięki temu ma zostać ukrócony proceder podbijania przeglądów bez fizycznej obecności auta na stacji, jak też przyczynić się to do łatwiejszej weryfikacji badanego samochodu.

""

moto.rp.pl

Innym problemem jest fakt, że coraz więcej właścicieli pojazdów usuwa w swoich autach układy odpowiedzialne za oczyszczanie spalin (w tym filtry cząstek stałych – DPF). Ten proceder jest na tyle popularny, że przy drogach szybkiego ruchu, w niektórych częściach kraju, można było zobaczyć bilbordy oferujące takie usługi. Niestety mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to nad wyraz ważna część układu wylotowego, odpowiadająca za redukcję liczby i masy cząstek stałych, które są szkodliwe dla człowieka.

""

moto.rp.pl

Portal dziennik.pl zapytał resort czy przewiduje sankcje za usuwanie z pojazdów elementów odpowiedzialnych za jakość spalin. W odpowiedzi udzielonej przez Szymona Huptysia, rzecznika prasowego Ministerstwa Infrastruktury, usłyszał, że: „zgodnie z przygotowanym przez resort projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, który dokonuje pełnego wdrożenia do polskiego porządku prawnego dyrektywy 2014/45/UE w sprawie okresowych badań zdatności do ruchu drogowego pojazdów silnikowych i ich przyczep, uchylającej dyrektywę 2009/40/WE (…) Tematyka wycinania filtra cząstek stałych jest poza zakresem wyżej wymienionej dyrektywy”.

Z kolei Rafał Weber, sekretarz stanu w resorcie Infrastruktury, podczas kwietniowej odpowiedzi na poselską interpelację zapowiedział w tym zagadnieniu kilka kluczowych rozwiązań. Wśród nich można wymienić m.in. wprowadzenie nowych metod badawczych podczas przeglądów, karanie właścicieli pojazdów oraz firm za usuwanie elementów odpowiedzialnych za jakoś spalin czy karanie diagnostów za dopuszczenie do ruchu pojazdu niespełniającego norm technicznych.

""

moto.rp.pl

Prawdopodobnie niedługo będziemy mogli zapoznać się z projektem ustawy nad którym pracuje resort, co da jasną odpowiedź na pytanie jakie mają być wprowadzone zaostrzenia przepisów. Jedną z opcji byłoby skorzystanie z propozycji przedstawionej przez Instytut Transportu Samochodowego w 2018 roku. Zgodnie z tym SKP miałoby sprawdzać zadymienie spalin, a na podstawie uzyskanych wyników ocenić, czy filtr jest sprawny oraz czy w ogóle jest. Dodatkowym sprawdzeniem mogłoby być podpięcie się pod system EOBD i sprawdzenie DPFu. Jeżeli okazałoby się, że filtr został usunięty to przegląd nie zostałby podbity, a właściciel/kierowca zobowiązany do przywrócenia auta do stanu seryjnego. To jednak mogłoby go słono kosztować, ponieważ koszt filtra może wynosić od 2 do nawet 16 tys. zł.

CZYTAJ TAKŻE: Czy warsztaty i Stacje Kontroli Pojazdów są gotowe na elektryki?

Problem związany z DPFami oraz przeglądami na SKP ciągnie się od lat. Niestety dotychczasowe działania ukróciły nieco proceder „kręcenia liczników”, jednak droga przez ustawodawcami jest jeszcze długa. Prawda jest taka, że bez wysokich kar, właściciele pojazdów niezaprzestaną szukać oszczędności i nadal będą usuwać DPFy z samochodów.