Producenci mają dziś do wyboru: przeprojektować istniejące jednostki napędowe, drastycznie ograniczyć sprzedaż aut z silnikami wysokoprężnymi bądź ryzykować kary nałożone przez Unię Europejską.
BRAK WOLI
Tak naprawdę żaden producent nie chce rezygnować z silników Diesla.
Prezes Volvo Hakan Samuelsson mówi tylko: jak trzeba, to trzeba. Prezes Mazda Motor Europe Jeff Guyton nie ukrywa, że chętnie „przygarnie” wszystkich kierowców chętnych do kupowania czystych diesli.
A prezes Volkswagena Matthias Mueller mówi otwarcie: to do nas należy rozwiązanie problemu diesli. A co więcej, jestem przekonany, że w przyszłości czeka nas odrodzenie diesli.
W tym samym tonie wypowiadał się wiceprezes Porsche Detlev Von Platen: Skoro to my wywołaliśmy problem, do nas należy jego rozwiązanie.
WAŻNE DECYZJE SAMORZĄDÓW
Jednak kolejne miasta decydują się na zakaz wjazdu dla takich samochodów. Po tym, jak niemiecki sąd w lutym 2018 r. zezwolił na wprowadzenie zakazu wjazdu diesli do miast, Hamburg zapowiedział, że zamknie dla nich kilka najbardziej zatłoczonych ulic.
Podobnie zamierzają zrobić władze Stuttgartu, czyli miasta, w którym swoje siedziby mają Mercedes i Porsche.
W Londynie auta z silnikami spalinowymi muszą płacić za wjazd, a Paryż zamknie się dla nich w roku 2020.
– To jest uciążliwe – przyznaje Jeff Guyton. – Kiedy jeżdżę po Niemczech, mam na swoim aucie zieloną naklejkę, więc jak na razie żadne ograniczenia mnie nie dotyczą. Ale co chwilę widzę zakazy wjazdu dla diesli i tych z wysokimi emisjami CO2. Na przykład nie mogą one przejeżdżać przez niektóre mosty. To duża uciążliwość. I wiem, że kierowcy na to narzekają – mówi prezes Mazda Motor Europe.
A Jean-Philippe Imparato, prezes marki Peugeot, zauważa: – Myślę, że politycy, którzy teraz są przeciwni dieslom, zmienią zdanie przed końcem kadencji. Bo przecież kierowcy także są wyborcami.
SPADA SPRZEDAŻ
Na Starym Kontynencie sprzedaż aut z silnikami wysokoprężnymi spada. Wydzielają one tlenek azotu (NOX), który jest wprawdzie bardziej toksyczny od dwutlenku węgla (CO2).
Ale te jednostki napędowe są nieustannie ulepszane. I w efekcie mniej zatruwają środowisko niż silniki benzynowe.
W tej chwili producenci samochodów znaleźli się w niesłychanie trudnej sytuacji. Ponieważ skoro muszą ograniczać emisje – a nie mogą tego robić, produkując więcej diesli – to zapowiadają: ceny aut z silnikami spalinowymi będą musiały pójść w górę.
Już w ubiegłym roku w Europie sprzedaż diesli zmalała o 8 proc. w porównaniu z rokiem 2016. Ich udział w rynku spadł do 44 proc. z 55 w 2011 r., kiedy diesel był w pełni rozkwitu.