Ferrari realizuje nową strategię, zgodnie z którą „lepiej mieć więcej modeli o ograniczonym wolumenie niż kilka modeli o dużej skali produkcji”. Oznacza to skracanie cyklu życia poszczególnych generacji i większą liczbę edycji specjalnych oraz unikatowych egzemplarzy.
Ferrari SC40
Marka umiejętnie wykorzystuje możliwości współczesnego, komputerowego projektowania karoserii, które obniża koszty i wyraźnie skraca czas opracowania nowych wariantów. Na bazie posiadanej już, znacznie trudniejszej do modyfikacji, mechaniki powstaje kilka modeli o zróżnicowanym charakterze. Podobną strategię stosuje również Bugatti. Właściciele Ferrari zyskują bardziej unikatowe samochody, projektanci pod przewodnictwem Flavio Manzoniego mogą prezentować odważniejsze koncepcje stylistyczne, a ceny używanych Ferrari rosną. Wszyscy są zadowoleni.
Ferrari KC23
Portfel zamówień jest wypełniony do 2027
Nie dziwi więc, że producent ma za sobą kolejny udany rok. Ferrari zakończyło 2025 r. bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Zyski rosną, portfel zamówień jest wypełniony do końca 2027 r., a kurs akcji utrzymuje trend wzrostowy.
Według agencji Reuters firma nie zamierza zwalniać tempa i szykuje kolejne premiery. O nadchodzącym elektrycznym modelu Luce już wiemy i widzieliśmy jego wnętrze, ale co jeszcze marka planuje na 2026 r.? Zadebiutują jeszcze cztery nowe modele. Ferrari nie zdradza szczegółów, jednak można założyć, że przynajmniej część z nich będzie zmodyfikowanymi wersjami już istniejących modeli. Do 2030 r. marka planuje wprowadzić łącznie 20 nowych modeli.
Ferrari 849 Testarossa
Silniki spalinowe pozostają podstawą oferty Ferrari
Struktura oferty została nieznacznie skorygowana w związku z małym popytem na auta elektryczne, jednak Ferrari nadal zakłada, że do tego czasu 20 proc. gamy będą stanowić modele w pełni elektryczne. Pozostałe 80 proc. podzieli się po równo między hybrydy (40 proc.) oraz samochody z silnikami spalinowymi (40 proc.).
Czytaj więcej
Ferrari odsłania wnętrze pierwszego elektrycznego modelu, które stworzyło z pomocą byłego szefa designu firmy Apple. Ferrari Luce ma symbolizować t...
Ferrari uważa, że silniki spalinowe nie osiągnęły jeszcze kresu swoich możliwości i zamierza dalej rozwijać jednostki V6, V8 i V12, zwiększając osiągi przy jednoczesnym spełnianiu coraz bardziej rygorystycznych norm emisji spalin. Według dyrektora ds. badań i rozwoju, Ernesto Lasalandry, nawet rekordowe 296 KM z litra pojemności, jakie osiąga silnik V6 w modelu F80, może zostać w przyszłości pobite. Jeśli firma przekroczy 300 KM z litra pojemności, będzie okazja do świętowania. Przełomu można się spodziewać również po pierwszym elektrycznym modelu Luce. Ferrari znane jest z tego, że nowe modele przekraczają granice. Można zatem oczekiwać najszybszego lub najmocniejszego „nie SUV-a” świata. W obliczu bardzo mocnej chińskiej konkurencji nie będzie to łatwe. Rywalizacja technologiczna z Porsche od lat dla Ferrari jest niezwykle ważna, więc biorąc pod uwagę, że najnowsze elektryczne Porsche Cayenne ma 1156 KM, można być pewnym, że Ferrari Luce złamie tę barierę.
Prezes Ferrari, Benedetto Vigna
Ferrari zapłaci pracownikom rekordowe premie
Ferrari nie ustanowiło w ubiegłym roku rekordu sprzedaży, ale było tego bardzo blisko. Zabrakło zaledwie 112 egzemplarzy do wyniku z 2024 r. (13 640 samochodów). Kluczowe znaczenie dla finansów firmy mają marże, dzięki którym Ferrari wygenerowało większe o 7 proc. przychody (7,1 mld euro) niż rok wcześniej. Zysk operacyjny zwiększył się o 12 proc. osiągając 2,1 mld euro. Prezes Ferrari, Benedetto Vigna, ujawnił, że pracownicy we Włoszech mogą otrzymać roczną premię uznaniową do 14 900 euro. To kwota wystarczająca na zakup nowego samochodu. We Włoszech Ferrari zatrudnia około 5 tys. osób.
Czytaj więcej
Renntech sięga po kultowe SEC generacji C126 i tworzy jeden z najbardziej radykalnych restomodów w historii Mercedesa. Limitowany do 12 egzemplarzy...