Coraz wyraźniej widać dziś odwrót od podwójnego nazewnictwa oraz indywidualnej stylizacji samochodów na prąd. Zamiast nowych, często abstrakcyjnych oznaczeń, marki wracają do nazw dobrze zakorzenionych w świadomości klientów, traktując napęd elektryczny jako jedną z odmian istniejącego modelu.
Golf, Passat czy Polo przez dziesięciolecia tak mocno zakorzeniły się w świadomości klientów, że dziś rozpoznają je nawet osoby zupełnie niezainteresowane motoryzacją. Nic więc dziwnego, że gdy w salonach marki nagle pojawiły się nowe, inaczej stylizowane modele, dodatkowo nazwane znacznie bardziej „bezpłciowo” – jak ID.3 czy ID.4 – w głowach wielu potencjalnych klientów zapanował zamęt.
Volkswagen rezygnuje z ID – Tiguan wraca w wersji elektrycznej
Dziś Volkswagen już o tym wie. Dlatego najpierw podano, że wygląd kolejnych, elektrycznych samochodów ma być bardziej tradycyjny i nawiązujący do aut spalinowych. Teraz wychodzi też na to, że powrócą stare nazwy – i to nawet w przypadku modeli, które już są na rynku i zostały nazwane zgodnie z aktualną jeszcze do niedawna logiką.
Dokładniej, według informacji Automotive News Europe, potwierdzanych przez związek zawodowy IG Metall z fabryki w Emden, elektryczny Volkswagen ID.4 ma wraz z planowanym na 2026 r. dużym faceliftingiem zmienić nazwę na ID.Tiguan.
Niekoniecznie chodzi o próby ratowania sprzedaży. Wcale nie trzeba tego robić. ID.4 był w 2025 r. najpopularniejszym elektrykiem Volkswagena i jednym z najlepiej sprzedających się BEV-ów w Europie. Mimo to koncern uznał, że siła marki Tiguan, obecnej na rynku od 2007 r., jest większym atutem niż budowanie od zera rozpoznawalności cyfrowego oznaczenia. Zmiana wpisuje się w szerszą strategię, zgodnie z którą elektryczne modele Volkswagena mają funkcjonować obok spalinowych odpowiedników, a nie w oderwanej rzeczywistości oznaczonej literami ID. Produkcja ID.Tiguana po modernizacji ma potrwać co najmniej do 2031 r.