Reklama

Koniec elektrycznych eksperymentów. Producenci wracają do znanych nazw modeli

Strategia polegająca na wprowadzaniu przez producentów gamy odrębnych, „elektrycznych” modeli o własnej tożsamości okazała się chybiona. Oznaczenia EQ Mercedesa i ID w wydaniu Volkswagena odchodzą w cień.

Publikacja: 02.02.2026 07:28

Gama modeli Volkswagena

Gama modeli Volkswagena

Foto: Materiały prasowe

Coraz wyraźniej widać dziś odwrót od podwójnego nazewnictwa oraz indywidualnej stylizacji samochodów na prąd. Zamiast nowych, często abstrakcyjnych oznaczeń, marki wracają do nazw dobrze zakorzenionych w świadomości klientów, traktując napęd elektryczny jako jedną z odmian istniejącego modelu.

Golf, Passat czy Polo przez dziesięciolecia tak mocno zakorzeniły się w świadomości klientów, że dziś rozpoznają je nawet osoby zupełnie niezainteresowane motoryzacją. Nic więc dziwnego, że gdy w salonach marki nagle pojawiły się nowe, inaczej stylizowane modele, dodatkowo nazwane znacznie bardziej „bezpłciowo” – jak ID.3 czy ID.4 – w głowach wielu potencjalnych klientów zapanował zamęt.

Volkswagen rezygnuje z ID – Tiguan wraca w wersji elektrycznej

Dziś Volkswagen już o tym wie. Dlatego najpierw podano, że wygląd kolejnych, elektrycznych samochodów ma być bardziej tradycyjny i nawiązujący do aut spalinowych. Teraz wychodzi też na to, że powrócą stare nazwy – i to nawet w przypadku modeli, które już są na rynku i zostały nazwane zgodnie z aktualną jeszcze do niedawna logiką.

Dokładniej, według informacji Automotive News Europe, potwierdzanych przez związek zawodowy IG Metall z fabryki w Emden, elektryczny Volkswagen ID.4 ma wraz z planowanym na 2026 r. dużym faceliftingiem zmienić nazwę na ID.Tiguan.

Niekoniecznie chodzi o próby ratowania sprzedaży. Wcale nie trzeba tego robić. ID.4 był w 2025 r. najpopularniejszym elektrykiem Volkswagena i jednym z najlepiej sprzedających się BEV-ów w Europie. Mimo to koncern uznał, że siła marki Tiguan, obecnej na rynku od 2007 r., jest większym atutem niż budowanie od zera rozpoznawalności cyfrowego oznaczenia. Zmiana wpisuje się w szerszą strategię, zgodnie z którą elektryczne modele Volkswagena mają funkcjonować obok spalinowych odpowiedników, a nie w oderwanej rzeczywistości oznaczonej literami ID. Produkcja ID.Tiguana po modernizacji ma potrwać co najmniej do 2031 r.

Reklama
Reklama
Mercedes EQE

Mercedes EQE

Foto: Materiały prasowe

Mercedes przyznaje się do błędu i kończy z linią EQ

Volkswagen nie jest jedyną firmą, która podąża taką drogą. Jeszcze dalej idzie Mercedes, który wprost przyznał się do błędu. Elektryczny Mercedes EQE nie doczeka się drugiej generacji i zostanie zastąpiony elektryczną wersją Klasy E, oficjalnie nazwaną E-Class z technologią EQ.

Czytaj więcej

Mercedes Klasy S po liftingu: 2700 zmian i powrót V8 w 2026 roku

Nie będzie już więc modeli z „EQ” na początku nazwy, stanowiących osobną linię. Nowa elektryczna Klasa E ma stylistycznie i wizerunkowo przypominać spalinową wersję, korzystając z tej samej, dobrze rozpoznawalnej nazwy. Debiut rynkowy planowany jest na lata 2027-2028, a samochód ma bazować na nowej platformie MB.EA, oferując znacznie lepsze parametry niż EQE. Podobne wersje („z technologią EQ”) mamy już też w przypadku Klasy G czy GLC.

BMW i5

BMW i5

Foto: Materiały prasowe

BMW stawia na ciągłość i spokojną ewolucję

Zbliżone pomysły mieli też menedżerowie BMW. Bawarczycy od początku byli ostrożniejsi niż konkurenci – i dziś to podejście zaczyna im się opłacać. Modele elektryczne serii i4, i5 czy i7 są jednoznacznie powiązane z klasycznymi seriami 4, 5 i 7 i wyglądają właściwie tak samo jak modele spalinowe. BMW nie zapowiada elektrycznej rewolucji, lecz ewolucję, w której klient ma kupić dobrze znaną Serię 3 lub Serię 5, wybierając po prostu rodzaj napędu.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Główny inżynier Volvo: Większy akumulator auta elektrycznego to ślepa uliczka

Audi porządkuje chaos w oznaczeniach modeli

W podobnym kierunku zmierza także Audi, które jeszcze niedawno komunikowało następujący podział: parzyste numery dla elektryków, nieparzyste dla spalinówek. Już w 2025 r. z Ingolstadt zaczęły płynąć sygnały, że taka strategia wprowadza więcej chaosu niż porządku. Klienci nie rozumieli, dlaczego następca znanego modelu nagle ma inną cyfrę w nazwie tylko dlatego, że zmienił napęd. Audi coraz częściej wraca więc do traktowania oznaczenia „e-tron” jako wyróżnika odmian elektrycznych, ale bez zmieniania numerów w nazwie. Nowe A4 zostało spalinowym modelem A5, ale przy A6 mamy już do czynienia z równoległymi liniami: spalinową i e-tron.

Klienci wybierają znane nazwy zamiast nowych bytów

Wygląda na to, że rynek nie zaakceptował koncepcji, w której samochód elektryczny musi mieć inną nazwę, inny styl i inną tożsamość niż jego spalinowy odpowiednik. Klienci wolą znane modele w nowej wersji napędowej niż „nowe byty”, które trzeba od zera tłumaczyć, pozycjonować i oswajać. Epoka równoległych światów się kończy. Przynajmniej do czasu, kiedy na rynku pozostaną już tylko modele elektryczne. To, czy tak faktycznie będzie, staje jednak pod coraz większym znakiem zapytania.

moto
Ogromne różnice w cenach ładowania elektryków. Polski rynek pełen paradoksów
Na prąd
Zima obnaża auta elektryczne. Test ADAC weryfikuje obietnice zasięgu
Na prąd
Volkswagen ostrzega właścicieli ID.4. Akcje serwisowe po pożarach akumulatorów
Na prąd
Chińskie marki szturmują rynek aut elektrycznych w Polsce. Tesla traci przewagę
Na prąd
W Europie hybrydy plug-in dominują. Rynek EV przekroczył 20 mln, ale USA hamują
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama