Reklama

Ogromne różnice w cenach ładowania elektryków. Polski rynek pełen paradoksów

Polski rynek ładowania samochodów EV jest ewenementem w Europie. Różnice między najtańszymi i najdroższymi stacjami potrafią sięgać kilkuset procent, co dla kierowców oznacza konieczność stałej analizy cenników i warunków ładowania.

Publikacja: 02.02.2026 04:59

Pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce funkcjonowały 11 762 ogólnodostępne punkty ładowania pojazdów el

Pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce funkcjonowały 11 762 ogólnodostępne punkty ładowania pojazdów elektrycznych.

Foto: Materiały prasowe

Rosnąca liczba ładowarek coraz bardziej cieszy posiadaczy samochodów elektrycznych, za to zaskakujące rozpiętości cen u poszczególnych operatorów budzą coraz większą dezorientację i wymagają jeszcze bardziej zaawansowanego planowania podróży. Według styczniowego rankingu EV Klub Polska oraz serwisu elektromobilni.pl pomiędzy stawkami na najtańszych i najdroższych stacjach ładowania zieje przepaść. Za tę samą ilość energii można zapłacić od 42 do 210 zł.

– Styczniowe dane potwierdzają, że polski rynek ładowania wszedł w fazę paradoksalnej stabilizacji: poza drobnymi zmianami w cennikach czy zakończeniem świątecznych promocji ceny się ustabilizowały, ale na poziomie ekstremalnego zróżnicowania – mówi Łukasz Lewandowski, prezes EV Klub Polska.

Czytaj więcej

Chińskie marki szturmują rynek aut elektrycznych w Polsce. Tesla traci przewagę

Ultraszybkie ładowanie DC – rekordowe dysproporcje stawek

W segmencie ultraszybkiego ładowania (≥ 150 kW) dysproporcje są rekordowe. Gdy najtańsza Tesla oferuje 1,00 zł/kWh w wybranych lokalizacjach i godzinach, to Shell Recharge pobiera nawet 3,59 zł/kWh, IONITY do 3,50 zł/kWh, a NOXO do 3,49 zł/kWh.

Reklama
Reklama

Na szybkich ładowarkach DC (do 150 kW) także najtańsza pozostaje Tesla, u której minimalna cena to 1,00 zł/kWh, a maksymalna to 2,00 zł/kWh. W godzinach szczytu stawka tego operatora wynosi 1,7 zł/kWh dla posiadaczy Tesli lub osób z abonamentem Tesla Supercharger. Drugi w rankingu ScreenCharge oferuje 1,99 zł/kWh, natomiast kolejnym jest Enefit ze stawkami od 1,8 zł/kWh do 2,28 zł/kWh, przy czym najczęściej jest to 2,00 zł/kWh. Dla porównania, ładowanie u operatora NOXO może kosztować nawet 3,39 zł/kWh, czyli trzykrotnie więcej niż na ładowarce Tesli.

Ładowanie AC: mniejsze różnice, ale ceny rosną

W ładowaniu prądem przemiennym AC średnia cena w styczniu kształtuje się w granicach 1,95 zł/kWh, co oznacza minimalny wzrost w porównaniu z poprzednim miesiącem. Najtańsza pozostaje ChargeEuropa z ceną 1,75 zł/kWh, która nieznacznie wyprzedza Polenergię eMobility, inkasującą 1,78 zł/kWh. Najdroższy okazuje się Powerdot ze stawką 2,25 lub 2,48 zł/kWh.

Ranking EV Klub Polska i elektromobilni.pl dowodzi, że jeśli posiadacze elektryków nie chcą przepłacać, to muszą dokładnie analizować cenniki poszczególnych operatorów oraz zwracać uwagę na to, że stawki mogą zmieniać się w zależności nie tylko od lokalizacji, ale również pory dnia.

– Polski rynek ładowania to europejski paradoks. Mamy konkurencyjne średnie ceny, ale jednocześnie największą nieprzewidywalność w Europie – stwierdza Maciej Gis z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, szef portalu elektromobilni.pl. O ile w zachodnich krajach Europy kierowca może spodziewać się podobnych stawek u różnych operatorów, to w Polsce ta sama usługa może kosztować czterokrotnie więcej, zależnie od operatora, miejsca i czasu. – To kwestia braku spójności rynkowej. Podczas gdy zachodnia Europa buduje przewidywalne ekosystemy ładowania, Polska pozostaje areną wolnorynkowego eksperymentu – dodaje Gis.

Ile jest stacji ładowania w Polsce i jak szybko ich przybywa

Pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce funkcjonowały 11 762 ogólnodostępne punkty ładowania pojazdów elektrycznych. 37 proc. z nich (4399) stanowiły szybkie punkty ładowania prądem stałym (DC), a 63 proc. – wolne punkty prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

Reklama
Reklama

Zdaniem Grigorija Grigoriewa, dyrektora generalnego Powerdot w Polsce, rozwój infrastruktury ładowania będzie w najbliższych latach napędzany nie tylko przez inwestycje w ogólnodostępne stacje ładowania, ale również te o charakterze niepublicznym, biurowym czy dedykowanym konkretnej grupie odbiorców.

W segmencie ogólnodostępnych stacji przybędzie tych przy trasach szybkiego ruchu, co ma być efektem odblokowania inwestycji, dla których niezbędna jest rozbudowa sieci elektroenergetycznej i uzyskanie dotacji na budowę. Ważną rolę odegrają koncerny paliwowe, które w ten sposób będą dywersyfikować swoje usługi, co pomoże Polsce wypełnić wymogi AFiR. Na budowę ładowarek będą decydować się kolejne marki handlu detalicznego; w rezultacie obecność stacji na parkingach sklepów i marketów, szczególnie tych dużych, stanie się normą. – Spodziewam się, że na koniec 2026 r. infrastruktura publiczna będzie składała się z ok. 13,5–14 tys. punktów – powiedział „Rzeczpospolitej” Grigoriew.

Czytaj więcej

Sprzedaż Mercedesa spada, a Klasa G notuje historyczny wynik

Procedury przyłączeniowe największym hamulcem rozwoju

Problemem pozostaną uciążliwe procedury przyłączeniowe, będące obecnie największym ograniczeniem w budowie infrastruktury w Polsce. – Spółki energetyczne to zbyt duże organizacje, aby w krótkim czasie coś mogło się zmienić. Być może uda się to w przyszłości, gdy sieć dystrybucyjna będzie bardziej doinwestowana i rozwinięta, a także zmieni się model zarządzania w OSD – dodaje dyrektor generalny Powerdot.

Na prąd
Zima obnaża auta elektryczne. Test ADAC weryfikuje obietnice zasięgu
Na prąd
Volkswagen ostrzega właścicieli ID.4. Akcje serwisowe po pożarach akumulatorów
Na prąd
Chińskie marki szturmują rynek aut elektrycznych w Polsce. Tesla traci przewagę
Na prąd
W Europie hybrydy plug-in dominują. Rynek EV przekroczył 20 mln, ale USA hamują
Na prąd
Rekordowy rok dla samochodów elektrycznych w Polsce. Wzrost o 161 proc.
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama