Łukasz Gibała wygrał drugą turę wyborów na prezydenta Krakowa z wynikiem 62,12 proc. głosów. Jedną z pierwszych dużych spraw, z którymi będzie musiał się zmierzyć po objęciu urzędu, jest działająca od początku 2026 r.. strefa czystego transportu. Nowy prezydent już w czasie kampanii krytykował jej obecny kształt, a po wyborach zapowiedział, że decyzję o przyszłości SCT chce oddać mieszkańcom.
Referendum w pierwszej połowie 2027 r.
Gibała zapowiedział, że referendum dotyczące strefy czystego transportu powinno zostać przeprowadzone w pierwszej połowie 2027 r.. Nie będzie jednak chodziło o prosty wybór między utrzymaniem SCT a jej całkowitą likwidacją. Mieszkańcy mają dostać dwa warianty: pozostawienie strefy w obecnym kształcie albo wyraźne ograniczenie jej obszaru, zasadniczo do ścisłego centrum Krakowa.
Obecna SCT obejmuje około 60 proc. powierzchni Krakowa, dlatego sprowadzenie jej wyłącznie do centrum oznaczałoby bardzo dużą zmianę dla kierowców. Znaczna część miasta, która dziś znajduje się w granicach strefy, zostałaby w takim scenariuszu wyłączona z ograniczeń.
Dlaczego nie będzie pytania o całkowitą likwidację SCT?
Choć w czasie kampanii nie brakowało głosów domagających się całkowitego zniesienia strefy, taki wariant nie znajdzie się w referendum. Powodem są przepisy ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, które w określonych warunkach nakładają na duże miasta obowiązek utworzenia SCT.
Dotyczy to miast liczących ponad 100 tys. mieszkańców, jeśli stwierdzone zostanie przekroczenie dopuszczalnego średniorocznego poziomu dwutlenku azotu. Taka sytuacja wystąpiła w Krakowie, dlatego władze miasta nie mogą obecnie po prostu zlikwidować strefy, nawet gdyby taki wariant poparła większość mieszkańców. Przepisy dopuszczają zniesienie obowiązkowej SCT dopiero wtedy, gdy przez trzy kolejne lata nie zostanie stwierdzone przekroczenie średniorocznej normy NO₂. Dopiero po spełnieniu tego warunku miasto zyska możliwość wycofania się ze strefy.
Czytaj więcej
Kierowcy dostali kolejny fragment S7, ale na pełne otwarcie trasy i domknięcie obwodnicy Krakowa trzeba jeszcze trochę poczekać.
Najwcześniej 2029 r., ale to wcale nie jest pewne
Najbardziej optymistyczny scenariusz zakładałby więc spełnienie normy jakości powietrza w latach 2026, 2027 i 2028. Dopiero po analizie wyników za ostatni z tych lat pojawiłaby się możliwość całkowitego zniesienia SCT, co oznacza, że taka decyzja mogłaby zapaść najwcześniej w 2029 r..
Nie oznacza to jednak, że strefa automatycznie wtedy zniknie. Przepisy jedynie otworzą miastu drogę do jej likwidacji, a ostateczna decyzja nadal będzie należała do władz Krakowa. Co więcej, wystarczy przekroczenie normy w którymkolwiek z kolejnych lat, aby wymagany trzyletni okres zaczął biec od nowa i perspektywa likwidacji SCT ponownie się oddaliła.
Czytaj więcej
Strefy Czystego Transportu oceniają samochód przede wszystkim na podstawie wieku i normy emisji zapisanej w dokumentach. Tymczasem o tym, ile zanie...
Kraków balansuje na granicy normy
Dane za 2025 r. pokazują, że Kraków znajduje się bardzo blisko ustawowego limitu. Na stacji pomiarowej przy al. Krasińskiego średnioroczne stężenie dwutlenku azotu wyniosło 40 µg/m³, czyli dokładnie tyle, ile wynosi dopuszczalny poziom.
Na pozostałych stacjach pomiarowych wyniki były wyraźnie niższe. Przy ul. Kamieńskiego zanotowano 26 µg/m³, przy ul. Bujaka 24 µg/m³, a przy ul. Bulwarowej 22 µg/m³. Kluczowe będą więc dane za 2026 r., bo jeżeli GIOŚ stwierdzi przekroczenie normy, perspektywa całkowitego zniesienia SCT przesunie się poza 2029 r..
Na razie SCT działa bez zmian
Do czasu ewentualnego referendum i późniejszej zmiany uchwały obowiązują dotychczasowe zasady. Krakowska strefa czystego transportu funkcjonuje od 1 stycznia 2026 r. i obejmuje znaczną część miasta, więc kierowcy nadal muszą stosować się do obecnych wymagań. Kto marzy o końcu SCT, musi albo zrezygnować z takich pomysłów, albo uzbroić się w dużo cierpliwości.