Jeżeli ktoś decyduje się na Lamborghini, to kupuje dokładnie takie, jakie chce. Swoje wymarzone – mówi Martinowi Śliwie Piotr Jędrach, dyrektor generalny Lamborghini Warszawa.

Lamborghini się rozwija. Niedawno mieliśmy w Polsce premierę nowego SUV o nazwie Urus i odbyła się ona tuż po premierze tego modelu w Genewie. Czy to oznacza, że Polska staje się ważnym rynkiem dla Lamborghini?

Byliśmy jednym z nielicznych rynków, który otrzymał ten samochód właściwie jeszcze podczas trwania targów w Genewie. Takie wyróżnienie jest oczywiście równoznaczne z bardzo pozytywnym postrzeganiem rozwoju i oceną potencjału polskiego rynku.

Jak bardzo rośnie w Polsce rynek Lamborghini?

To są wzrosty na poziomie 50 procent rok do roku. W tym roku chcemy wydać klientom około 30 nowych Lamborghini. Dokładna liczba zależy od tego, ile dostaniemy Urusów. Z tym modelem jesteśmy praktycznie wysprzedani na rok 2019.

Klient lamborghini to człowiek niezależny, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji.

To ile sztuk samego Urusa sprzedaliście do tej pory?

35 egzemplarzy…

Nowy salon Lamborghini powstał w Warszawie na ulicy Połczyńskiej w 2017 roku / fot. Tomasz Bambot

Jeśli dzisiaj wejdę do salonu i chcę kupić SUV-a Lamborghini, to kiedy nim wyjadę?

W trzecim kwartale przyszłego roku. Czyli jakiś rok oczekiwania. Pierwsze egzemplarze pojawią się w Polsce w październiku, listopadzie 2018.

Moglibyście sprzedać więcej Urusa?

Zdecydowanie. Ten model to strzał w dziesiątkę. Klienci kupują, mimo że żaden z nich nie miał możliwości przejechać się tym samochodem. Widać po tym jak duże jest zaufanie do marki. Lamborghini jeździ zawsze fantastycznie, więc w przypadku Urusa nie ma możliwości, żeby było inaczej. Dane też mówią same za siebie. Przyspieszenie do 100 km/h trwa 3,6 sekundy. Do tego dochodzi typowy design Lamborghini, którego nie da się pomylić z jakimkolwiek innym samochodem. Za naprawdę bardzo dobrze wyposażony egzemplarz trzeba zapłacić 1,4 mln zł. Podstawowa cena, zależnie od aktualnego kursu to około 1,1 mln zł. To nie jest coś, co zwala z nóg klientów Lamborghini.

Od 2014 roku Piotr Jędrach jest dyrektorem generalnym Lamborghini Warszawa /fot. Tomasz Bambot

Od samego początku jest pan szefem Bentleya i Lamborghini w Polsce. Liczył pan na takie wzrosty sprzedaży?

Było wiadome, że Lamborghini będzie się bardzo rozwijać. Do tego byłem przekonany, że segment samochodów sportowych zafunkcjonuje na polskim rynku. Jednak wtedy nikt nie mówił o SUV-ie Lamborghini. Decyzja o tym, że marka pojawi się w Polsce zapadła w 2013 roku. Rok później pojawił się pierwszy punkt sprzedaży, pół roku później serwis. W 2017 roku powstał nowy salon, w którym teraz siedzimy.

ZOBACZ TAKŻE: Nasz wywiad – Mike Manley, prezes Jeepa

Ile, według waszych danych jest w ogóle egzemplarzy Lamborghini w Polsce?

Szacujemy, że to obecnie około 100 samochodów.

Mógłby Pan opisać typowego klienta? O ile w ogóle taki istnieje…

Profilu klienta jako takiego nie ma. Zawsze to są ludzie, który kochają motoryzację, którzy znają się na technologii. Na pewno mają już w swoim garażu jedno bądź więcej aut np. część klientów kupujących Urusa już posiada jedno Lamborghini. Są to ludzie niezależni, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji, czyli właściciele firm.

Czy polski klient jest inny? Polacy konfigurują swoje Lamborghini inaczej niż reszta świata?

Każdy rynek ma swoją specyfikę. W Polsce mamy pełną różnorodność, ale dużą wagę przywiązuje się do szczegółów. Na innych rynkach funkcjonuje to często tak, że jeśli dostaniesz gdzieś rabat to kupujesz czarny zamiast wymarzonego białego. U nas tak to nie działa. Jeżeli ktoś decyduje się na Lamborghini to kupuje dokładnie takie, jakie chce. Swoje wymarzone.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

W Niemczech powstanie największa stacja do ładowania aut elektrycznych

W południowych Niemczech, a dokładnie przy autostradzie A8 obok bawarskiego miasteczka Zusmarshausen powstanie największa ...

Na ulicach Bombaju

Hinduska jazda

Jak się jeździ w Indiach? Powoli. Przekonanie o kompletnym chaosie na tamtejszych drogach jest złudne. ...

Nowe BMW X5: Poprzeczka wysoko zawieszona

Pod koniec 2018 roku BMW wprowadzi do sprzedaży czwartą generację modelu X5. Już teraz ...

BMW i3s: Radość na krótkiej smyczy

Mocniejsze i szybsze, nieco zmodyfikowane w stosunku do „cywilnej” wersji i… wciąż o nie ...

Zakłady Volkswagena w Bratysławie

To nie ludzie, to roboty!

333 automatycznie sterowane, elektryczne wózki bez ingerencji ludzi dostarczają do tysiąca wybranych stanowisk samochodowe ...

Opel sprzedany od 31 lipca

Opel poinformował, że jego sprzedaż grupie PSA może nastąpić 31 lipca zależnie od decyzji ...