fot. Andrey Rudakov/Bloomberg

Prezydent Macron nie chciał spotkać się z szefem Renaulta, Jean-Dominique Senardem, który jest wściekły na rząd, że wtrąca się w sprawy firmy. Z Japonii płyną sygnały, że ostatnie ruchy Renaulta przeciwko reformie struktury zarządczej Nissana zagroziły sojuszowi obu firm. Czy to oznacza problemy?

fot. Chris J. Ratcliffe/Bloomberg

Informacja o prztyczku Pałacu Elizejskiego pojawiła się w dniu, gdy udziałowcy Renaulta zebrali się, aby ostatecznie zaaprobować styczniową nominację Senarda na miejsce Carlosa Ghosna. Nowy szef francuskiej grupy i sojuszu z Nissanem i Mitsubishi starał się o spotkanie u prezydenta, aby zdobyć jego poparcie dla fuzji z Fiatem Chryslerem. Została ona – jak na razie – zniweczona zastrzeżeniami ministra gospodarki Bruno Le Maire.

CZYTAJ TAKŻE: Wojna nerwów między Renaultem a Nissanem

Iskrzenie

Siedem miesięcy po aresztowaniu Ghosna sojusz z Nissanem wymaga podłączenia do aparatury podtrzymującej życie. Nie ma w nim zgody w wielu kwestiach. Japończycy odmówili zapoznania się z propozycją faktycznej fuzji z Renault, chcą także zmniejszenia udziału strony francuskiej (43,4 proc.) bezpośrednio w swojej firmie i zmian w strukturze kierowniczej, aby zamknąć epokę Ghosna. Tymczasem Senard, chcąc wymusić zgodę na mariaż z FCA zapowiedział, że Renault, jako udziałowiec Nissana, będzie blokował tę reformę, o ile nie dostanie więcej miejsc (po dwóch przedstawicieli) w trzech nowych komisjach planowanych przez Japończyków. Przegłosowanie tych zmian na WZA 25 czerwca wymaga dwóch trzecich głosów, wstrzymanie się od głosu Francuzów sprawi, że reforma upadnie.

Jean-Dominique Senard, szef Grupy Renault I Thierry Bollore, zarządzający marką Renault/ fot. Marlene Awaad/Bloomberg

Jak widać, Nissan jest zły. Tym bardziej, że Senard liczył, że załatwi umową z Fiatem Chryslerem bez udziału Japończyków. Wtrącił się jednak francuski rząd, który jest udziałowcem Renaulta, i zażądał więcej czasu na zastanowienie, aby zyskać poparcie dla tego związku ze strony koncernu z Jokohamy.

CZYTAJ TAKŻE: Połączenie FCA i Renault: Fuzji nie będzie…

Rozgoryczenie następcy Ghosna wzrosło, gdy minister Bruno Le Maire, chcąc złagodzić napięcia w stosunkach z Nissanem ogłosił podczas obrad ministrów G20 w Tokio, że rząd widzi możliwość zmniejszenia udziału skarbu państwa w Renault, na czym zależy Japończykom. Senard uznał, że wypowiedzi ministra podważają jego pozycję i powiedział, że spodziewał się raczej „poparcia ze strony najwyższych sfer rządowych”.

Francuski minister gospodarki Bruno Le Maire/ fot. Toshifumi Kitamura/Pool via Bloomberg

Niepokojące sygnały

Zdaniem cytowanej przez agencję Reutera anonimowej osoby z kręgu Nissana Francuzi stwarzają zagrożenie dla sojuszu. Powinni bardzo uważać, aby nie antagonizować Japończyków i udziałowców. Bo choć Renault deklaruje, że sojusz jest ważny i nieodwracalny, to to, co próbują robić, prowadzi do jego rozbicia.

CZYTAJ TAKŻE: Włosi (w zasadzie) za fuzją FCA z Renault, Nissan się przygląda

Ale problemy są także w samym Nissanie: dwie firmy doradcze wypowiedziały się przeciwko utrzymaniu prezesa Hiroto Saikawy, który – jako przeciwnik głębszej fuzji firmy z Renaultem – tryumfował po upadku Carlosa Ghosna. Paradoksalnie właśnie dlatego, by zerwać z przeszłością i zakończyć epokę wielkiego guru motoryzacji doradzająca akcjonariuszom firma Institutional Shareholder Service (ISS) zaleciła, by podczas WZA głosowali przeciwko utrzymaniu Saikawy na obecnym stanowisku.

Hiroto Saikawa, prezes Nissana / fot. Noriko Hayashi/Bloomberg

„Firma musi zerwać z przeszłością i stworzyć radę dyrektorów z nowymi członkami. Dlatego reelekcja Hiroto Saikawy, który zasiadał w tej radzie przez 14 lat i ściśle współpracował z Carlosem Ghosnem, nie wydaje się właściwa” – stwierdziła ISS. Doradcy są także przeciwni wejściu do rady Nissana Moto Nagai. Twierdzą, że ten były szef Mizuho Financial Group pracował jako niezależny audytor za kadencji Ghosna i „podziela odpowiedzialność” za fiasko nadzoru nad zarzucanymi mu posunięciami finansowymi.

CZYTAJ TAKŻE: Kulisy megafuzji FCA i Renault: Nieformalne kolacje i długie rozmowy

Druga z firm doradczych, Glass Lewis, także zaleciła akcjonariuszom, by 25 czerwca nie głosowali na obecnego prezesa. „Nie możemy z pełnym zaufaniem poprzeć nominacji Hiroto Saikawy, który jako szef rady i prezes firmy powinien był skuteczniej sprawować nadzór nad postępowaniem członków rady” – stwierdziła w raporcie dla klientów. Tym samym obecny szef Nissana, wysadzając z siodła Carlosa Ghosna (a takie podejrzenia pojawiły się po aresztowaniu głównego architekta sojuszu), mógł własnymi rękoma zniszczyć także swoją karierę.

Volkswagen i Toyota mogą na razie spać spokojnie – największa motoryzacyjna grupa świata raczej szybko nie powstanie

Jedno jest pewne – propozycja złożona Francuzom przez FCA wydobyła na światło dzienne problemy, jakie trapią sojusz Renault Nissan Mistsubishi i samo Renault, w którym do głosu doszedł państwowy udziałowiec. Jedną z ważnych dat, wyznaczających kierunek zmian na motoryzacyjnym rynku będzie 25 czerwca, kiedy odbędzie się WZA Nissana. Tak czy inaczej Volkswagen i Toyota mogą na razie spać spokojnie – największa motoryzacyjna grupa świata raczej szybko nie powstanie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Autobus z napędem wodorowym Toyoty Mirai

Portugalski H2.City Gold to pierwszy produkowany w Europie autobus z napędem na ogniwa paliwowe ...

Coraz więcej aut na minuty

Liczba pojazdów do wypożyczenia na minuty w Polsce wzrosła od początku roku o 69 ...

Coraz więcej osób nie opłaca polisy OC

Coraz więcej kierowców nie opłaca polisy OC. W 2019 roku karę za brak polisy ...

Renault Twingo GT: Mały i wściekły

Nieduży spoiler na dachu i równie dyskretne wloty powietrza. Do tego podwójna końcówka wydechu ...

Fabryki motoryzacyjnych gigantów wracają do pracy

Rusza produkcja samochodów marek Forda, General Motors i Fiata Chryslera w USA. Branża zatrudniająca ...

Jedyne, legalne, unikatowe

Oto jedyne na świecie wyścigowe Porsche 917, które legalnie może się poruszać po drogach. ...