fot. Keith Bedford/Bloomberg

Nie jest wykluczone, że 17 grudnia Hiroto Saikawa zostanie wybrany szefem rady nadzorczej Nissana i zajmie miejsce Carlosa Ghosna, człowieka, który go wypromował, a którego szczerze nienawidził.

Hiroto Saikawa rozgrywa najważniejszą partię w swoim życiu. To jego działania doprowadziły do tego, że szef siedzi w areszcie z oskarżeniami, które w Japonii uważane są za wyjątkowo poważne, więc grozi mu nawet 10 lat więzienia. W poniedziałek 10 grudnia Carlos Ghosn, już były szef rady nadzorczej Nissana i zawieszony prezes Renaulta, został formalnie oskarżony przez japoński wymiar sprawiedliwości o nadużycia finansowe.

Hiroto Saikawa chce w Nissanie zastąpić odwołanego Carlosa Ghosna / fot. Kiyoshi Ota/Bloomberg

Ale i sam Nissan, a co za tym idzie także i Saikawa, nie wyjdzie z całej afery bez uszczerbku, ponieważ japońscy prokuratorzy uznali, że także firma popełniła oszustwa podatkowe i pogwałciła prawo regulujące działalność giełdy papierów wartościowych. Spółka ma obowiązek pełnego raportowania do władz giełdy, w tym także podawania danych o wysokości zarobków swoich szefów. Na razie Ghosn jest oskarżony o ukrywanie zarobków w wysokości 44,5 mln dolarów. Zarzuty zostały postawione także Gregowi Kelly’emu, jego bliskiemu współpracownikowi – miał pomagać szefowi w ukrywaniu części dochodów oraz w niezgodnym z prawem wykorzystywaniem aktywów Nissana.

Wojna o niezależność

O „zbrodniach” Carlosa Ghosna Saikawa mówi z twarzą pokerzysty, bo i rzeczywiście w tej chwili może wszystko przegrać, ale i wszystko wygrać. Może się okazać, że Ghosn pociągnie go ze sobą jako człowieka, który albo wiedział o nadużyciach finansowych, albo też nie panował nad finansami firmy, którą zarządzał. Może też się okazać, co graniczyłoby niemal z cudem, że Ghosn ostatecznie się wybroni. Wtedy Saikawa nie miałby żadnych szans na przetrwanie w Nissanie.

CZYTAJ TAKŻE: Ghosn usunięty z Nissana, co dalej z aliansem?

Bo jego dni w korporacji były policzone. Ghosn obciążał go winą za pogarszające się wyniki finansowe firmy, za akcje przywoławcze, które oceniał jako konsekwencje jego błędów. I za brak wykonania wyznaczonych celów biznesowych. Hiroto Saikawa miał zostać odwołany ze stanowiska wiosną 2019 r., konkretnie nie miał co liczyć na przedłużenie kadencji, która kończy się w kwietniu przyszłego roku. Tym bardziej, że był głównym przeciwnikiem pełnego połączenia Nissana z Renaultem, uznając, że nie jest ona korzystna dla japońskiej części aliansu Renault Nissan.

Kwatera główna Nissan Motor Co. w Jokohamie / fot. Akio Kon/Bloomberg

Wcześniej na swoim stanowisku czuł się bardzo pewnie. Kiedy w 2017 roku, kilka miesięcy po nominacji (przyjął ją z rąk Carlosa Ghosna) zapytałam Saikawę o to, jak niezależny jest w podejmowaniu decyzji w Nissanie odpowiedział bardzo szybko i bardzo stanowczo, że jest całkowicie niezależny i przekonywał, że Renault i Nissan, to dwie zupełnie różne firmy. Zapewne miał rację. Ghosn jednak widział je jednak w przyszłości jako całość. Saikawa publicznie krytykował taki scenariusz. W tej sytuacji pogłoski o tym, że znalazł poparcie najbliższego otoczenia i przeprowadził w Nissanie zamach stanu mogą nie być wyssane z palca.

Samotny trybun

Teraz Saikawa zyskał opinię trybuna ludowego, człowieka bezkompromisowego w sytuacjach, kiedy zagrożone są interesy firmy. Ludzie z jego najbliższego otoczenia mówią o jego zawziętości i determinacji, a także sile, która czasami graniczy z agresją. Nie miał w Nissanie wielu przyjaciół, bo często zdarzało mu się publicznie krytykować współpracowników. I nie ma również wewnątrz tej korporacji pracowników, którym Saikawa wydaje się obojętny. Jego się uwielbia i szanuje, bądź nienawidzi. Oczywiście w samym Nissanie nikt nie odważy się oficjalnie chwalić go bądź krytykować. Ale nie ma także ludzi, którzy odważyliby się zasugerować, że może być nieuczciwy.

Carlos Ghosn / fot. Junko Matsumoto/Bloomberg

W swojej nowej roli po usunięciu Ghosna ze stanowiska Saikawa zawsze występował sam, nie wspierał się prawnikami ani współpracownikami. Pokazał wtedy jeszcze jedną cechę swojego charakteru — cierpliwość, kiedy przez półtorej godziny wyjaśniał skomplikowane kulisy nadużyć szefa. A media szybko zwróciły uwagę na to, że ani razu się nie ukłonił, co przecież Japończycy robią niemal odruchowo. To miało pokazać, że ani trochę nie czuje się winny i nie blefuje. A swojemu szefowi zarzucał nie tylko to, że był nieuczciwy, ale przede wszystkim to, że zgromadził zbyt wielką władzę.

CZYTAJ TAKŻE: Carlos Ghosn: Wzlot i upadek chciwego moto-guru

Czy jednak będzie w stanie zająć miejsce szefa? – Saikawa znalazł się w niesłychanie trudnej sytuacji – mówił Takeshi Miyao, zarządzający tokijską firmą konsultingową Carnorama. Jego zdaniem nie ma żadnej pewności, że Renault go poprze w kolejnych wyborach.

Nic nie jest postanowione

Saikawa ma 65 lat i planowane odsunięcie go ze stanowiska prezesa Nissana miało być związane z przejściem na emeryturę. Z firmą był związany przez cały czas swojej kariery zawodowej. Wiadomo, że skończył prestiżowy Uniwersytet Tokijski i że jest żonaty, ale to wszystkie ujawnione szczegóły jego życia prywatnego. W Nissanie między innymi odpowiadał za dostawców, bardzo wspierał wówczas Ghosna, który skutecznie budował swoją opinię bezwględnego w cięciu kosztów, co pozwoliło aresztowanemu dzisiaj menadżerowi zyskać tytuł „Le Cost Killera”. Znany jest jako niesłychanie trudny negocjator i ma ogromne zasługi we włączeniu Mitsubishi Motors do aliansu. Czego mu brakuje? – Ciepła i zrozumienia dla błędów popełnianych przez innych. Zresztą wobec siebie zawsze był bardzo krytyczny – mówią jego współpracownicy.

Hiroto Saikawa / fot. Kiyoshi Ota/Bloomberg

Czy tę partię korporacyjnego pokera wygra? Okaże się 17 grudnia, kiedy Nissan wybierze następcę Ghosna. Jeśli zostanie nim Saikawa, znaczy, że ma w ręku naprawdę silne karty. Jeśli jednak wybór padnie na kogoś innego, to z pewnością bardzo nerwowo będzie śledził proces swojego szefa, który – nie ma co do tego wątpliwości – Saikawy oszczędzał nie będzie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ford Mustang jakiego nikt się nie spodziewał

Ford Mustang Mach e - elektryczny SUV, którego pomysł budowy jeszcze kilka lat temu ...

Brakuje ponad 200 mln zł na dokończenie autostrady A1 pod Częstochową

Takiego czarnego scenariusza można było się spodziewać. Blisko dwa razy więcej od planowanego kosztorysu ...

Polskie auto elektryczne wyjedzie z fabryki w Jaworznie za 4 lata

Fabryka samochodów elektrycznych Izera powstanie w Jaworznie w województwie śląskim. Dziś oficjalnie ogłoszona została ...

Volkswagen zainwestuje 30 miliardów euro w elektromobilność

Koncern Volkswagen od 2016 roku wdraża najbardziej kompleksową inicjatywę elektryfikacji w globalnym przemyśle motoryzacyjnym. ...

BMW G310 R: Miejski wariat na każdą kieszeń

Bawarscy inżynierowie czują, że boom na mniejsze pojemności trwa i trwać będzie. Dlatego trzy ...

Top 10 | Najchętniej kupowane SUV-y w Polsce

IBMR Samar opublikował listę najchętniej kupowanych SUV-ów nad Wisłą od początku roku do sierpnia ...