Siedziba Opla w Russelsheim
Siedziba Opla w Russelsheim
fot. Hannelore Foerster/Bloomberg

Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Paryżu na początku października  prezes Grupy PSA, Carlos Tavares będzie najprawdopodobniej najbardziej obleganym spośród wszystkich szefów koncernów samochodowych.

Dlaczego? Bo trudno mu będzie nie zadać pytania, jak mu się udało wyprowadzić ze strat Opla na dwa lata przed założonym terminem. – To rekord świata. Nie widziałem jeszcze tak szybkiej naprawy firmy samochodowej – mówił Jose Asumendi, analityk rynku motoryzacyjnego w JP Morgan gdy okazało się, że Opel wypracował 502 mln zysku w I połowie 2018 roku.

Sprawdzone pomysły

Co na razie wiadomo o metodach, które pozwoliły  prezesowi PSA w niecały rok zrobić to,  z czym rękami Amerykanów, Brytyjczyków i Niemców General Motors nie był w stanie  sobie poradzić przez 20 lat?

CZYTAJ TAKŻE: Carlos Tavares, prezes Grupy PSA: Wierzę, że z Oplem się uda

Po pierwsze zastosował te wszystkie sprawdzone środki, jakie wprowadził przejmując zarządzanie PSA. Po wygranych starciach z francuską CGT dał sobie radę i z niemieckim IG Metall. Związkowcy zgodzili się na program dobrowolnych odejść, pozbycie się zbędnego sprzętu czy ograniczenie korzystania z bezpłatnych rozmów telefonicznych. Nie bez znaczenia było też drastycznie zmniejszenie kosztów dzięki wykorzystaniu przy produkcji Opli płyt podłogowych z rodziny PSA zamiast bardzo drogich, sprzedawanych przez GM.  Dzięki tym wszystkim zabiegom przygotowanie nowego modelu Corsy będzie tańsze o 20 nawet do 50 proc.

Carlos Tavares, prezes Grupy PSA / fot. AFP

Redukując koszty w PSA Tavares poszedł jednak jeszcze dalej, bo zdecydował się na zamknięcie jednej z fabryk, zamrożenie płac, wycofanie ze sprzedaży modeli, które były mało popularne. Dzięki temu PSA, producent mocno osadzony w trudnym segmencie popularnym (aspirująca do strefy premium marka DS nadal pozostaje problemem, a nie siłą) ma już taką marżę zysku, jak Audi, BMW i Mercedes Benz. Dla całego PSA wynosi ona 7,8 proc., a dla  Citroena i Peugeota – 8,5 proc., chociaż wyznaczony cel na rok 2021 wynosił 6 proc.

Pierwsze oznaki

Na razie Opel był w stanie zredukować koszty stałe o 28 proc. Kadra menedżerska została zmniejszona o jedną czwartą. Pomogły też dwa bardzo trafione modele: Crossland X i Grandland X. — Szczerze mówiąc nie wierzyłem, że nam się aż tak uda. 28 proc., to bardzo dużo – przyznaje Michael Lohscheller, prezes Opla/Vauxhalla.

CZYTAJ TAKŻE: Opel przejechał przez zero

Oszczędności pojawiły się także dzięki racjonalizacji logistyki w fabrykach. Zlikwidowane zostały zmiany, które funkcjonowały „na pół gwizdka”. Carlos Tavares przyjrzał się dokładnie zakładowi w Ellesmere Port w południowo-zachodniej Anglii i okazało się, że koszty produkcji są tam wyższe o jedną trzecią niż we  francuskim Sochaux, a wyprodukowane tam auta są prawie dwukrotnie droższe. I zabrał się za głębokie cięcia. O Gliwicach mówił „Rzeczpospolitej”, że to dobra fabryka, ale „to i owo jest do zrobienia”.

Oplowi bardzo pomogła udana rodzina crossoverów spod znaku X / fot. Opel

Sam Carlos Tavares jest znacznie oszczędniejszy w wyrażaniu entuzjazmu. – To tylko pierwsze oznaki, że Opel wychodzi na prostą. Przyczynili się do tego wszyscy nasi pracownicy – tłumaczył w Bloomberg TV. Podobnie ostrożny był w rozmowach z inwestorami i analitykami.

Trzeba być cierpliwym

Bo lepsze wyniki wcale nie oznaczają końca kłopotów. Naprawa w Oplu zaczęła się od tych działań, które było przeprowadzić najłatwiej. Carlos Tavares obiecał, że do roku 2023 nie będzie zwolnień. Czyli cięcie kosztów przez ograniczenie zatrudnienia nie wchodzi w grę. Rynek na razie nie pomoże, bo w Europie sprzedaż nie rośnie aż tak, a w Wielkiej Brytanii mamy do czynienia wręcz z zapaścią, a spadki są dwucyfrowe. PSA, planując wejście do USA, musiała zrezygnować  z obiecującego rynku  irańskiego. W Chinach, jak na razie, też nie ma sukcesów. Fabryki nie są wykorzystywane w pełni. Sprzedaż kosztownego w funkcjonowaniu centrum badań i rozwoju w Ruesselsheim nie jest w tej chwili prosta. Jest nad czym się głowić.

CZYTAJ TAKŻE: Jean-Philippe Imparato, prezes Peugeota: O Oplu myślę codziennie

To, że nie będzie łatwo nie oznacza, że Tavaresowi sanacja Opla się nie uda. W końcu zysk, który pojawił się już w tym roku, był planowany dopiero na 2020 r.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Bentley Continental GT: Ponadczasowy

Są rzeczy, które ciężko zmieniać tak, żeby były coraz to lepsze i lepsze. Poprawiać ...

Ceny ubezpieczeń spadają. Kto ma najtańsze, a kto najdroższe OC

Pomiędzy najtańszym a najdroższym ubezpieczeniem OC może być nawe sto procent różnicy. Do tego ...

Dariusz Wawrzyniak, szef Poznań Motor Show: Z Genewy do Poznania

Nie ma drugiego takiego miejsca w Polsce, gdzie w jednym miejscu można zobaczyć tyle ...

Mazda MX-5 RF: Stworzona, by cieszyć

Retactable Fastback. Nowa wersja legendarnego roadstera Mazdy, MX-5 RF to pierwszy model z twardym, ...

Emilio Herrera, prezes Kia Motor Europe: Nie mamy ambicji być marką premium

Wydaje mi się, że samochód nadal jest wyrazem osobowości jego użytkownika, więc z tego ...

Holenderska firma przerabia zabytkowe Porsche na „elektryki”

Holenderska firma voitures extravert przerabia zabytkowe Porsche 911 na supernowoczesne „elektryki”. Firma z siedziba ...