Jego wygląd może budzić kontrowersje, ale wystarczy się nim przejechać, by docenić wszechobecny luksus i skupić się wyłącznie na jego zaletach.

To Bentley rozpoczął erę ultra-luksusowych SUV-ów. Dobre sześć lat temu wprowadził na rynek Bentaygę, która odstawała od wielkich, wyżej zawieszonych Mercedesów, Audi czy BMW. Była klasą samą dla siebie i na jakąkolwiek konkurencję ten model musiał poczekać kilka lat. Jako że po czasie obudził się Rolls Royce, Maserati, Aston-Martin, Maybach i Lamborghini (chociaż ten ostatni to chyba jednak zupełnie inny klient), Bentley postanowił zmodernizować swojego SUV-a.

CZYTAJ TAKŻE: Piotr Jędrach, Lamborghini i Bentley Warszawa: Covid skomplikował biznes, ale go nie popsuł

Bentley Bentayga

Do nowej Bentaygi trafiło ponad tysiąc nowych części i elementów. Z tyłu to zupełnie nowy samochód. Trzeba przyznać, że Bentleyowi udało się bardziej subtelnymi światłami, w stylu Continentala GT i przeniesieniem tablicy rejestracyjnej z klapy bagażnika na zderzak zlikwidować pewną klockowatość poprzednika. Przód też jest bardziej smukły i delikatniejszy, ale tu różnice widać dopiero, kiedy nowy model stoi obok starego. We wnętrzu zmiany też są subtelne, ale za to spore są pod maską silnika. Jednak o tym później.

Może się wam nie podobać, możecie się też z niego śmiać czy krytykować, że ma podzespoły z pospolitego Audi. Odpowiem na to tak – i co z tego! Tak oczywiście, że koncerny typu VAG wykorzystują do budowy wielu różnych modeli części w taki sposób, by miały sens i zastosowanie, bo po co budować coś od nowa. I tak elementy Audi lądują w Bentleyu czy w Porsche. Czy coś w tym złego? Absolutnie nie, a problem z tym mają przeważnie wszyscy poza samymi właścicielami.

Chociaż trzeba przyznać, że Rolls Royce jest w tym temacie bardziej wyczulony i uważniej się przygląda temu, żeby na żadnym elemencie nie znalazł się logotyp BMW. W Bentaydze znajdziecie tu i ówdzie zna-czek Audi. Taka adopcja technologii ma też swoje plusy. Pamiętam angielskie luksusowe limuzyny z lat 90. XX wieku. Były technicznie zakurzone jak dywan u prababci. Ich największą technologią było to, że jeździły (bardzo komfortowo) i skręcały. Dopiero po pojawieniu się BMW w Rollsie i Volkswagena w Bentleyu zawitała do tych firm i ich modeli nowoczesność. Zresztą to samo było w Lamborghini. Dzisiaj taka Bentayga jest wyrafinowana technicznie właśnie dlatego, że może korzystać z części np. od wielkoseryjnego Audi.

 

Witajcie w nowej, zielonej Europie, gdzie nie lubią dużych silników spalinowych i za chwilę zmuszą wszystkich do wyznania miłości samochodom elektrycznym. Niestety, nowe normy spalin obowiązujące na Starym Kontynencie pochłonęły silnik W12. Była to cudowna jednostka napędowa, która znakomicie pasowała do komfortu, przepychu i nobilitacji Bentleya. Święty Krzysztofie, świeć nad jej wspaniałą, techniczną i spokojną duszą. Nowa Bentayga w Europie oferowana jest na razie tylko z silnikiem V8 (za chwilę też z V6 hybrydą plug-in). Nie ma w nim nic złego, ba nawet znakomicie pasuje do tego auta, ale i tak jakoś szkoda tych 12 cylindrów. Tym bardziej, że wiąże się to z rezygnacją z wersji Speed, fajnej chociażby dlatego, że jest to najszybszy SUV na świecie. Silnik V8 ma 4 litry pojemności i 550 KM mocy. Wystarczy, żeby rozpędzić się do setki w 4,5 sekundy i pojechać niemal 300 km/h. Do tego jednostka napędowa jest cicha, równo pracuje i potrafi być bardzo oszczędna. Jadąc z Katowic do Warszawy na odcinkowym pomiarze prędkości przy średniej prędkości 70 km/h komputer pokładowy obliczył średnie zużycie paliwa na poziomie niecałych 7 l/100 km. Przy mniej ekstremalnemu utrzymaniu równiej prędkości Bentayga potrafi zużyć średnio około 11–14 l/100 km i o to też jest przyzwoity wynik.

Jeśli nie podoba się komuś to auto z zewnątrz, to wsiadając do środka, zapomni o tym. Tu jest luksus, odpowiedni dobór materiałów i znakomita jakość wykończenia. Ważny jest też zapach skóry i dobre wyczucie stylu. Wnętrze roztacza miłą dla nozdrzy woń, którą jeśli raz się poczuje, zawsze będzie kojarzyła się wam z luksusem. Otoczeni jesteśmy drewnem, skórą i chromem, ale nie czujemy się tu jak w chłodnym pałacu, tylko bardziej niczym w przyjaznej willi.

SUV Bentleya prowadzi się znakomicie, do tego jest wygodny, a jego charakter wycisza kierowcę i pasażerów. Ze swoimi 23 cm prześwitu i sprawnym napędem na cztery koła można pokusić się o zjechanie nawet z tych szutrowych dróg, czyli na jakieś łąki, strome piaszczyste podjazdy i zjazdy czy co głębsze kałuże. Bentayga poradzi sobie z tym. Na asfalcie potrafi pojechać szybko, ale woli spokojną, równą jazdę. Jest bardziej jak hipopotam – i nie chodzi mi o wygląd tylko jego naturę. Woli leniwie taplać się w wodzie, ale jeśli trzeba to potrafi biegać bardzo szybko (nawet i 50 km/h).

Ten SUV Bentleya ma wady, ale nie na tyle duże, żeby mogły popsuć jego ocenę. Nie musi się spodobać żeby i tak uznać Bentaygę za znakomity samochód. To auto ma swój charakter. Jest połączeniem luksusu, spokoju z ukrytym pazurem szaleństwa do szybszej jazdy po asfalcie i wygłupach w terenie.

CZYTAJ TAKŻE: Bentley kończy produkcję modeli z silnikami spalinowymi

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Lexus UX: Podróż od świtu do świtu

Najmniejszy z Lexusów ma skusić atmosferą marki nowych klientów. Oto podróż od świtu do ...

Przybędzie hybryd? Są patenty do wzięcia…

Jak spopularyzować zelektryfikowane samochody? Toyota Motor Corporation zdecydowała się na udostępnienie bez opłat licencyjnych ...

Mazda MX-30: Jeździmy prototypem pierwszej elektrycznej Mazdy

Mazda zaprezentowała swój pierwszy w pełni elektryczny samochód. Zanim oficjalnie MX-30 wyjedzie na ulice ...

Ceny | Opel Grandland X: Nowe, mocne serce

Nowa, topowa jednostka napędowa o mocy 180 KM uzupełnia gamę silnikową w Oplu Grandland ...

Pentagon kupuje Dacie

Prawie 3 mln dolarów wydali Amerykanie na kupno samochodów marki Dacia. Wybrali Sandero Stepway ...

Autostrada A4 na odcinku Wrocław-Legnica

Ruszają prace nad modernizacją autostrady A4

Przybliża się realizacja kluczowej inwestycji drogowej na Dolnym Śląsku - przebudowy zachodniego odcinka autostrady ...