Swift to światowy samochód. Model, który spotkasz praktycznie w każdym miejscu na kuli ziemskiej. Jesteś w Australii, za rogiem będzie Swift, pojedziesz do RPA też wcześniej czy później zobaczysz Swifta.

Od 2004 roku wyprodukowano ponad 5,3 mln egzemplarzy tego modelu. To jedno z tych aut, po których wiesz czego się spodziewać. Dzisiaj już praktycznie nie ma na rynku firm samochodowych, które budują samochody w ten sposób.

Czym wyróżnia się Swift
Chodzi przede wszystkim o to, że Swift jest lekki. Która z marek może się pochwalić autem o wymiarach Swifta (3840/1735/1480 mm) i masą własną 840 kg? Żadna. Samochodów poniżej jednej tony w tym segmencie praktycznie nie ma. Ford Fiesta jest o 249 kg cięższy (1089 kg), lekki Peugeot 208 ma masę własną 980 kg (plus 140 kg), Seat Ibiza – 1024 kg (plus 184 kg). Przybliżoną do Swifta masą własną mogą pochwalić się jedynie dużo mniejsze auta. Nie ma wśród nich ani jednego modelu odpowiadającemu wielkości Swifta. 840 kg waży malutki Citroen C1 (3466 mm długości), Fiat Panda – 865 kg (3653 mm długości), Kia Picanto – 855 kg (3595 mm). Niska masa własna jest jednym z głównych czynników sukcesu Swifta. Dzięki niej Suzuki jest oszczędne i znakomicie się prowadzi. Dwa punkty, które są w sumie najważniejszymi atrybutami miejskiego samochodu.

Zacznijmy od zużycia paliwa. Na tylnej klapie znajdziemy napis „Hybrid”. Swift nie jest wyposażony w pełni hybrydowy napęd, ale układ typu „mild hybrid”. Oznacza to, że energia podczas hamowania jest odzyskiwana i trafia do baterii litowo-jonowej. Następnie rozrusznik/generator wykorzystuje ją do pomocy przy ruszaniu i zasilany jest nią także układ elektryczny pojazdu. W praktyce takie rozwiązanie przynosi kilka pozytywnych faktów. System start/stop działa płynniej i bardziej efektywnie niż w tradycyjnych modelach. Jednostka napędowa wyłącza się szybciej i uruchamia sprawniej. Miękka hybryda w połączeniu z niską masą własną pozwalają 1,2 litrowemu silnikowi benzynowemu bardzo oszczędnie obchodzić się z paliwem. W ruchu miejskim spalanie wynosi około 5,5 litrów. Gdy korki maleją i jazda staje się płynniejsza osiąga się wyniki na poziomie 4,5 l/100 km. To spalanie przy normalnej jeździe. Przy takim zużyciu zapas 37 litrów paliwa spokojnie wystarczy na 600 do 800 km.

Sama radość
Jazdę Swiftem w dużej mierze przyrównałbym do wrażeń zza kierownicy Mini Coopera. W Suzuki jest coś ze zwinności gokarta. Mało które auto w swojej użytkowej wersji daje taką radość z jazdy. To też w dużej mierze zasługa niskiej masy własnej, która w połączeniu z precyzyjnym układem kierowniczym i sprężystym zawieszeniem sprawia, że poczujemy frajdę za kółkiem. Takich aut jest coraz mniej, do których wsiadasz i chcesz nimi szybciej przejechać zakręt. A mówimy o zwykłym Suzuki Swift 1,2 z mocą 90 KM. To znakomity przykład na to jak często suche dane techniczne niewiele mówią o charakterze samochodu. No bo pomyślałbyś, że auto, które przyspiesza od 0 do 100 km/h w 11,9 sekundy i rozpędza się maksymalnie do 180 km/h może sprawiać tyle radochy?

Jest jeszcze inny pozytywny aspekt, którym Suzuki się wyróżnia. Minimalizm. Jest dokładnie wszystkiego tyle ile powinno być. Nie ma zbyt dużej liczby przycisków, z funkcjami, przy których musisz się domyślać do czego służą. Nie ma systemów, których w codziennej jeździe przeszkadzają więc je i tak odłączasz. Nie ma wyświetlaczy, które mają sprawiać, że wnętrze wygląda modnie. Tylko z modą i trendami jest często tak, że fajnie wyglądają na obrazku. W prawdziwym życiu analogowe zegary spisują się znakomicie, a podzielony na cztery czytelne funkcje ekran na środku deski rozdzielczej jest przejrzysty. Każdy klawisz jest opisany tak, że niczego nie trzeba się domyślać, a wszystko co we wnętrzu zamontowano służy czemuś.

Kiedyś takie auta jak Swift zdarzały się częściej. Dzisiaj są ociężałe, przeładowane elektroniką i z mnóstwem do niczego nam nie przydatnych systemów wspomagających. Samochody w większości stają się do siebie podobne, zatracając charakter i swoją wyjątkowość. I mimo, że w Swifcie na pewno doszukałbym się wad, to te mi nie przeszkadzają. Swift jest jak smak landrynek z dzieciństwa. Nie wiesz, że za nim tęskniłeś dopóki znowu się na niego nie natkniesz. Cenię w nim to, że przypominał mi o cechach, o których dzisiaj się zapomina. To lekkie, oszczędne auto, które wyróżnia się na tle konkurencji.

CZYTAJ TAKŻE: Historia Suzuki Swifta. Jak popularny mieszczuch zmieniał się przez dekady

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rekordowa liczba wykroczeń Polaków na terenie Unii

Polscy kierowcy łamią na potęgę przepisy ruchu drogowego. Nie tylko u siebie, ale i ...

Szykuje się sojusz dwóch gigantów

Herbert Diess, szef Volkswagena zapowiedział, że początek szerokiej współpracy z Fordem jest już bliski. ...

Toyota Camry AWD: Po 28 latach znowu z napędem na cztery koła

W 1991 roku Toyota Camry była dostępna z napędem na cztery koła. Po czasie ...

Flota Smartów sprzedana w Polsce

Firma Global Rent a Car zakupiła flotę niemal stu Smartów. To największy jak dotychczas ...

Dworzec w Gdańsku ma być jednym z pierwszych, przed którym zaparkują elektryczne samochody z sieci carsharingowej, nad którą pracuje obecnie PKP

Z pociągu prostu do samochodu na prąd

Wynajem e-aut na minuty, jaki PKP wkrótce zaczną uruchamiać przy dworcach kolejowych, ma zwiększyć ...

Nowy Jimny debiutuje w salonach Polsce

Suzuki w nietypowy sposób promuje w Polsce nowe modele – w lutym japoński producent ...