Motoryzacja na Kubie od lat funkcjonuje trochę tak, jakbyśmy nie mieli trzeciej dekady XXI wieku. Na ulicach Hawany i innych miast karaibskiej wyspy wciąż jeżdżą amerykańskie krążowniki z lat 50., ale często już z zupełnie inną techniką pod maską – zamiast oryginalnych V8 pracują tam silniki z radzieckich Ład czy innych, łatwiejszych w serwisowaniu modeli.

Kubański mechanik Juan Carlos Pino jedzie w mieście Aguacate swoim wyprodukowanym w Polsce w 1980 ro

Kubański mechanik Juan Carlos Pino jedzie w mieście Aguacate swoim wyprodukowanym w Polsce w 1980 roku i zmodyfikowanym Fiatem 126, przystosowanym do jazdy na węglu drzewnym

Foto: REUTERS/Norlys Perez

„Polaquito” – polski ślad na karaibskich drogach

Częstym widokiem jest tam też doskonale znany nam „Maluch”, który na wyspie bywa nazywany „Polaquito”, czyli „mały Polak” czy „Polaczek”. Dziś sytuacja kierowców na Kubie jest niezwykle trudna. Z perspektywy turysty wpadającego na dwa tygodnie na rajskie plaże pod palmami „oldschoolowy” park maszynowy wygląda malowniczo. Z perspektywy osób, które potrzebują aut do pracy i wożenia rodziny, codzienność jest pełna kłopotów z pozyskiwaniem części i płaceniem ogromnych sum (w odniesieniu do zarobków) za paliwo.

Kubański mechanik Juan Carlos Pino  i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Kubański mechanik Juan Carlos Pino i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Foto: REUTERS/Norlys Perez

Obecnie – w związku z kryzysem paliwowym i gęstniejącą sytuacją polityczną wokół Kuby – robi się dramatycznie. Nawet jak na kubańskie realia to, co dzieje się dziś, to zupełnie nowy poziom problemów.

Kubański mechanik Juan Carlos Pino  i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Kubański mechanik Juan Carlos Pino i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Foto: REUTERS/Norlys Perez

Fiat 126p na węgiel – powrót do wojennych technologii

Na ulicach miasta Aguacate można zobaczyć starego Fiata 126p z 1980 r., który został przystosowany do jazdy na… węglu drzewnym. Samochód, który kiedyś był symbolem motoryzacyjnej prostoty w naszej części Europy, dziś na Karaibach staje się narzędziem przetrwania.

Czytaj więcej

Volkswagen i Škoda reagują na frustrację klientów. Oferta ma być prostsza

To odpowiedź na brak paliwa. Po odcięciu dostaw taniej ropy, m.in. z Wenezueli, kubańska gospodarka znalazła się w jeszcze trudniejszej sytuacji. W takich warunkach mieszkańcy zaczynają sięgać po rozwiązania, które na świecie zniknęły kilkadziesiąt lat temu.

Kubański mechanik Juan Carlos Pino  i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Kubański mechanik Juan Carlos Pino i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Foto: REUTERS/Norlys Perez

Samochody zasilane gazem drzewnym były powszechnie wykorzystywane w czasie II wojny światowej, gdy paliwa płynne były reglamentowane. W uproszczeniu – zamiast benzyny spalany jest węgiel drzewny, który w specjalnym kotle przekształcany jest w gaz (głównie tlenek węgla i wodór), który potem, po oczyszczeniu z pyłu i sadzy oraz połączeniu z powietrzem, zasila silnik spalinowy. Rozwiązanie prymitywne, mało wydajne i uciążliwe w obsłudze, ale w dramatycznych warunkach – skuteczne.

Kubański mechanik Juan Carlos Pino  i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Kubański mechanik Juan Carlos Pino i jego Fiat 126 przystosowany do jazdy na węglu drzewnym

Foto: REUTERS/Norlys Perez

Takie rozwiązanie wraca dziś na Kubie. Przerobiony Fiat 126 nie jest więc ekstrawagancją, tylko dowodem na to, jak głęboko sięga kryzys. Motoryzacja nie jest tam wygodą czy symbolem statusu. W obliczu fatalnej komunikacji publicznej jazda autem to konieczność do przetrwania – nawet jeśli oznacza cofnięcie się technologicznie o kilkadziesiąt lat.

Na Kubie problemy z paliwem wpływają nie tylko na transport prywatny, ale także na logistykę, turystykę i funkcjonowanie całej gospodarki. W kraju dochodzi do przerw w dostawach prądu, spada ruch turystyczny, a mieszkańcy coraz częściej mierzą się z niedoborami podstawowych towarów.

Czytaj więcej

Striker – kolejny model Dacii, który nie wygląda tanio

Przeróbka „Polaquito” to świadectwo tego, jak bardzo trudne warunki budzą kreatywność w ludziach – i jednocześnie przypomnienie, jak ważna jest motoryzacja, jak bardzo zależy od stabilności gospodarczej oraz dostępu do energii i jak jest cenna w trudnym czasie.

Kubański mechanik Juan Carlos Pino jedzie w mieście Aguacate swoim wyprodukowanym w Polsce w 1980 ro

Kubański mechanik Juan Carlos Pino jedzie w mieście Aguacate swoim wyprodukowanym w Polsce w 1980 roku i zmodyfikowanym Fiatem 126, przystosowanym do jazdy na węglu drzewnym

Foto: REUTERS/Norlys Perez