Bezpośrednim impulsem była skala pogorszenia wyników operacyjnych. Volvo Cars poinformowało, że zysk operacyjny za IV kwartał 2025 r., po wyłączeniu pozycji jednorazowych, wyniósł 1,8 mld koron szwedzkich, co odpowiada około 200,46 mln dolarów (715 mln zł). W ujęciu rok do roku oznacza to spadek o 68 proc. Dla rynku był to sygnał, że problemy nie są jednorazowym epizodem, a czymś bardziej trwałym.
Volvo EX60 Cross Country
Cła USA i wygaszanie dopłat do EV pogarszają otoczenie rynkowe
Zarząd spółki wskazuje na kilka nakładających się czynników. Po pierwsze: słaby popyt, szczególnie na rynku chińskim, który dla Volvo pozostaje jednym z kluczowych. Po drugie: presję konkurencyjną ze strony innych producentów samochodów elektrycznych, którzy agresywnie walczą ceną i tempem wprowadzania nowych modeli. Po trzecie: negatywne efekty kursu walut, które obniżyły rentowność raportowaną w koronach szwedzkich.
Czytaj więcej
Volvo Cars koryguje strategię po latach ambitnych planów elektryfikacji. Firma wycofuje się z naj...
Istotnym elementem układanki są także amerykańskie cła. W połowie 2025 r. Stany Zjednoczone i Unia Europejska uzgodniły ramy porozumienia handlowego, w ramach którego administracja Donalda Trumpa wprowadziła 15-procentową taryfę na większość towarów z UE. Choć była ona niższa od wcześniej zapowiadanych 30% i niemal o połowę obniżyła stawkę dla sektora motoryzacyjnego (z 27,5%), dla Volvo – uznawanego za jednego z europejskich producentów najbardziej narażonych na amerykańskie bariery celne – oznaczała realny wzrost kosztów.