Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Carsmile średni czas oczekiwania na nowe auta zmniejsza się. – Widzimy nieznaczną poprawę sytuacji na rynku, jeśli chodzi o dostępność – mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile. Nie jest to jeszcze przełom, ale można uznać to za pierwsze symptomy powrotu do normalności. – Zamówienia się stopniowo „rozkorkowują”, dzięki czemu samochody będą produkowane coraz szybciej. Oczywiście stanie się to pod warunkiem, że nie zaskoczą nas kolejne zdarzenia porównywalne do pandemii czy wojny.

- Obliczany przez nas uśredniony czas produkcyjny samochodów, czyli okres oczekiwania na pojazd zamówiony według indywidualnej konfiguracji, wynosi obecnie dla całego rynku aut osobowych w Polsce około 10 miesięcy i nadal jest to swego rodzaju loteria – przyznaje Sylwester Łagowski, koordynator działu zamówień w Carsmile. Nadziei dodaje jednak fakt, że W przypadku części modeli widzimy jednak, że czasy produkcyjne uległy skróceniu. Już w tym momencie możliwe jest znalezienie pojazdów na które będziemy oczekiwać ok. 2,5 miesiąca.

Czytaj więcej

Lexus sprzedał już ponad 6 milionów SUV-ów na świecie

Niestety wymaga to nadal ustępstw ze strony klientów, którzy nadal muszą godzić się z wyborami, które nie są spełnieniem w stu procentach ich oczekiwań. – Normą jest dziś prezentowanie klientowi dwóch ofert: auta stworzonego według indywidulanej konfiguracji, na które trzeba czekać średnio ok. 10 miesięcy oraz samochodu dostępnego w znacznie krótszym czasie, często nawet „od ręki” ale w innej wersji silnika czy wyposażenia. Nabywcy zwykle decydują się na tę drugą opcję, co w efekcie usprawnia też funkcjonowanie całego rynku. To jest nasza nowa normalność – wyjaśnia Knitter. Carsmile analizując rynek wytypował pojazdy, które są najszybciej dostępne. W przeciągu miesiąca można pozyskać takie modele jak: BMW X3, BMW serii 8, Hyundai i10 oraz Hyundai Kona, Audi A4, Q7, Q8, czy e-tron, ale nie w wersji GT. Na liscie znalazły się też modele Forda Puma, Kuga, Transit, Peugeoty 308 i 3008, Suzuki Swift i Vitara, Mercedes CLA, VW T-Cross oraz Seat Ibiza. Trzeba być jednak świadomym, że te modele jesteśmy w stanie mieć szybko, ale nadal wymaga to ustępstw ze strony klientów w przypadku m.in. wyposażenia.

BMW X3

BMW X3

mat. prasowe

Poprawiająca się rynkowa sytuacja to efekt kilku zmiennych. Jednym z nich jest wzrost cen samochodów, sięgający średnio 30-40 proc. w skali roku, jeśli uwzględnimy wszystkie elementy składające się na koszt użytkowania (ceny katalogowe, rabaty, WIBOR, ubezpieczenie, koszty serwisowania, itp.). Spowodowało to, że część klientów wstrzymała się z zakupem licząc na to, że samochody przestaną drożeć, a nawet potanieją. – Odłożenie zakupu nic nie dało potencjalnemu nabywcy, bo ceny cały czas rosną, ale efektem mniejszej liczby zamówień jest obserwowany obecnie nieznaczny wzrost dostępności samochodów na rynku - przyznaje Sylwester Łagowski z Carsmile. Dodaje też, że spora grupa klientów, poszukując auta kilka miesięcy temu, składała zamówienia u kilku dilerów jednocześnie, na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Efektem tego typu zachowań jest pojawienie się rynku pewnej puli samochodów, z których ktoś zrezygnował. Za inny powód można podać poprawę sytuacji rynkowej: - Platformy takie jak Carsmile, od półtora roku borykając się z wydłużonymi terminami dostaw aut do Polski, niejako przyzwyczaiły się już do w tej nowej normalności. Nauczyliśmy się wyciągać auta dosłownie spod ziemi, przekonujemy klientów, aby zamiast czekać rok na wybrany model, decydowali się na bardziej dostępną alternatywę– ujawnia koordynator działu zamówień Carmile.

Czytaj więcej

Nissan Juke: Kontynuacja bestsellera