To o 2 punkty procentowe więcej niż w podobnym badaniu przeprowadzonym przed rokiem i 8 punktów procentowych więcej niż w badaniu z 2017 r. Tymczasem według najnowszych danych stowarzyszenia producentów pojazdów ACEA, na koniec 2019 r. udział samochodów elektrycznych w zakupach nowych aut w Polsce nie przekraczał połowy procenta. Zdaniem przedstawicieli PSPA, na wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi będzie wpływała coraz większa ich dostępność oraz poprawiająca się infrastruktura ładowania. – Od czasu wydania pierwszej edycji Barometru w 2017 r., w Polsce uruchomiono ponad 1,1 tys. stacji ładowania, a oferta samochodów z napędem elektrycznym poszerzyła się o 69 nowych modeli – mówi Jan Wiśniewski z Centrum Badań i Analiz PSPA. zarazem średni zasięg aut czysto elektrycznych zwiększył się o niemal 100 km, natomiast cena najtańszego pojazdu spadła o 10 proc.

CZYTAJ TAKŻE: Można składać zamówienia na elektrycznego SUVa Volkswagena

Liczba entuzjastów e-aut rośnie w miarę jak coraz więcej osób miało możliwość jazdy takim samochodem. W 2017 r. było to 6 proc. badanych, w 2018 r. 11 proc., w 2019 r. – 16 proc. W 2020 r. z przejażdżki samochodem elektrycznym skorzystał już niemal co piąty respondent. Prawie połowa z nich miała okazję usiąść za kierownicą samochodu elektrycznego kilkukrotnie. Z badań wynika, że za największą zaletę e-auta uważa się niskie koszty eksploatacji oraz ekologiczność. Dopiero później wymieniana jest cicha praca silnika. Problemem – zdaniem badanych – wciąż pozostaje zbyt mały zasięg, następnie niedostatki infrastruktury ładowania oraz wysokie ceny pojazdów. Z drugiej strony, prawie trzy czwarte ankietowanych uważa, że samochody elektryczne w przyszłości zastąpią auta z napędem spalinowym.

""

mat.prasowe

moto.rp.pl

Osoby, które już kupiły samochodów elektryczny w 98 proc. okazują się zadowolone z decyzji. Przy czym 87 proc. badanych przyznało, że nie pokonują nim więcej niż 50 kilometrów dziennie. – Polacy oczekują dobrze wycenionych i wyposażonych samochodów elektrycznych, którymi zamierzają pokonywać każdego dnia średnio kilkadziesiąt kilometrów, a do tego są gotowi korzystać z domowych stacji ładowania – komentuje Łukasz Paździor, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland. Zarazem zastrzega, że do efektywnej promocji elektromobilności potrzebne są jeszcze rządowe subwencje. Na innych rynkach są najważniejszym czynnikiem stymulującym popyt na samochody elektryczne. Polacy kupujący e-samochody w wyborze kierują się przede wszystkim ceną (95 proc.). Prawie jedna trzecia badanych przez PSPA zadeklarowała możliwość wydania od 50 do 100 tys. zł, niespełna jedna czwarta byłaby gotowa zapłacić za auto od 100 tys. do 150 tys. zł.

""

W pełni elektryczny Volkswagen ID.3. / fot. vw

moto.rp.pl

Prawie każdy chciałby mieć możliwość ładowania samochodu tam gdzie mieszka. Ale nie mniej ważne są szybkie ładowarki publiczne. Traktowane są jako priorytetowe dla tras przelotowych pomiędzy głównymi miastami oraz w miejscach użyteczności publicznej, jak centra handlowe. Zdaniem niespełna połowy respondentów ładowanie w punkcie publicznym nie powinno zabierać więcej niż pół godziny, natomiast dla prawie jednej trzeciej mogłaby to być nawet godzina. Najnowsza edycja Barometru nowej mobilności pokazuje, wiedza Polaków na temat samochodów elektrycznych wciąż jest niewielka. Aż 86 proc. respondentów przyznaje, że nie ma wystarczającej wiedzy o ich ładowaniu. Jedynie co dziesiąty potrafi odróżnić złącza ładowania oraz wymienić rodzaje dostępnych stacji. Trzy czwarte badanych nie odróżnia hybrydy plug-in od klasycznej, 79 proc. nie zna kosztów eksploatacji e-auta, a 77 proc. nie wie, jak działają.

CZYTAJ TAKŻE: Polski cennik elektrycznego Fiata 500

""

fot. ms

moto.rp.pl