Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wreszcie udało się wybrać brakujących trzech wykonawców do prac wykończeniowych: montażu barier, wykonania oznakowania drogi oraz montażu ogrodzenia. Tym ostatnim zajmie się Gramar z Lublińca za 11,4 mln zł. Bariery postawi krakowska firma Prowerk za 14,5 mln zł, a warte 22,8 mln zł zlecenie na oznakowanie dostała GZD z Jonkowa. Umowy mają być podpisane na przełomie października i listopada. Chyba, że pojawią się odwołania tych przedsiębiorców, którzy odpadli z ogłoszonego ponad miesiąc temu przetargu. Wtedy oddanie odcinka kierowcom przed końcem roku – wbrew niedawnym obietnicom premiera Mateusza Morawieckiego i ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, a także wielokrotnym zapewnieniom GDDKiA – stanie się praktycznie nierealne.

""

moto.rp.pl

To właśnie kwestia realizacji robót wykończeniowych na odcinku pomiędzy węzłami Częstochowa Południe a Częstochowa Północ (Rząsawa) spędzała ostatnio sen z powiek drogowym decydentom. W pierwszym przetargu nie było chętnych z powodu niskiego kosztorysu inwestora. GDDKiA postanowiła więc rozbić jedno zlecenie (obejmowało ogrodzenie, oznakowanie i bariery) na trzy mniejsze. Przygotowano także spotkania z oferentami dla wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości. Przedłużono także termin składania ofert. W rezultacie na realizację prac zostało znacznie mniej czasu niż zakładano.

CZYTAJ TAKŻE: Niedokończona A1 gorzkim sukcesem w budowie dróg

Główne roboty związane z budową nawierzchni są prowadzone od sierpnia. Wykonawcą jest konsorcjum firm Strabag Infrastruktura Południe z Wrocławia, Budimex z Warszawy oraz Budpol z Częstochowy. Celem jest udostępnienie do końca roku 4-kilometrowego odcinka od węzła Częstochowa Blachownia do węzła Częstochowa Południe oraz 21,5-kilometrowego odcinka wraz z węzłami Częstochowa Północ – Częstochowa Blachownia. Trasa ma być przejezdna, a nie całkowicie dokończona, co oznacza, że będą na niej ograniczenia prędkości, a część elementów autostrady, jak np.  ekrany akustyczne, zostanie wykonana później. W sierpniu został otwarty 33-kilometrowy fragment autostrady A1 pomiędzy Pyrzowicami a Częstochową. Jednak wobec braku obwodnicy Częstochowy, a przynajmniej dojazdu do węzła Blachownia, kosztujący prawie 1,2 mld zł odcinek okazuje się niefunkcjonalny. Nie mogą nim jechać ciężarówki, a samochody od strony Pyrzowic muszą wjeżdżać do Częstochowy, by dostać się na gierkówkę. Dopiero oddanie obwodnicy sprawi, że jadącym pomiędzy Katowicami a Warszawą warto będzie z niego korzystać.

CZYTAJ TAKŻE: GDDKiA: Jeszcze w tym roku ominiemy Częstochowę autostradą A1

Pozostała brakująca część A1 pomiędzy Częstochową a Tuszynem jest w budowie. Inwestycję podzielono na  pięć odcinków: jeden na terenie województwa śląskiego oraz cztery w województwie łódzkim. Wszystkie są budowane po istniejącym śladzie DK1, przy czym pomiędzy Częstochową a Piotrkowem będą mieć po trzy pasy. Oddanie do ruchu czterech odcinków między Częstochową a Tuszynem powinno nastąpić przed końcem 2021 r. Natomiast piąty odcinek od węzła Piotrków Trybunalski Południe do węzła Kamieńsk zostanie uruchomiony na przełomie 2022 i 2023 r. Budowa sprawia, że na objętych robotami odcinkach wydłużają się korki, bo ruch odbywa się jedną jezdnią. Nieco szybciej jedzie się w kierunku Częstochowy – w tę stronę na większej części budowy wydzielono dwa pasy ruchu. Jest jeszcze droga alternatywna – równoległa do gierkówki droga nr 91 przez Radomsko, Kamieńsk i Piotrków Trybunalski. Jednak w tygodniu pełno tam TIR-ów, które uciekają z gierkówki.