Jedna z największych w Europie wypożyczalni samochodów elektrycznych na minuty zacznie działać z początkiem kwietnia w Warszawie. Energetyczna firma Innogy udostępni klientom 500 bateryjnych BMW i3. To kolejny po wrocławskiej Vozilli bardzo duży projekt elektrycznego car-sharingu.Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) przy dotychczasowym małym zainteresowaniu Polaków zakupem auta na prąd tego typu przedsięwzięcia mogą się stać najlepszym sposobem na przekonywanie do elektromobilności.

""

moto.rp.pl

Poznać elektryka

Car-sharing organizowany w Warszawie przez Innogy to efekt pilotażowego programu uruchomionego rok temu, gdy spółka zaoferowała kilka aut różnych marek. W trakcie testów auta wypożyczane były blisko tysiąc razy. BMW i3 były najchętniej wybierane przez klientów. – To samochody fajne do miasta: lekkie, zwrotne, dobrze sprawdzają się w takich usługach – mówi Katarzyna Gospodarek, szefowa PR BMW Polska.

"Poznajcie Zofię, czyli BMW i3, jeden z sześciu elektryków testowanych w Warszawie przez innogy."

BMW i3 o imieniu Zofia, które jeździło po Warszawie w fazie testowej projektu carsharingowego Innogy / fot. Innogy

moto.rp.pl

Szlaki warszawskiemu przedsięwzięciu przetarła wcześniej Vozilla we Wrocławiu. Ten pierwszy duży elektryczny car-sharing ruszył jesienią 2017 r.Obecnie we flocie Vozilli jeździ 200 samochodów elektrycznych: 190 Nissanów Leaf oraz 10 vanów e-NV200. – W najbliższym czasie dojdzie do roszad w naszej flocie. 40 Leafów zostanie zastąpionych przez Renault ZOE. Nie wykluczamy, że w kolejnych miesiącach pojawią się też inne modele – zapowiada Miłosz Franaszek, szef projektu Vozilla. W systemie wypożyczalni zarejestrowało się ponad 50 tys. użytkowników.

CZYTAJ TAKŻE: Rośnie popularność car sharingu w Polsce. Ale do liderów nam daleko

– Ten projekt przybliżył samochody elektryczne tym, którzy dotychczas nie mieli z nimi styczności. A Leaf stał się samochodem znanym, choć elektromobilność dopiero zaczyna się rozwijać – mówi Dorota Pajączkowska, rzecznik Nissana w Polsce. Teraz do działu flotowego Nissana zgłaszają się kolejni chętni do uruchomienia podobnych systemów w innych miastach.

""

Nissan Leaf pierwszej generacji wrocławskiej Vozilli / fot. Vozilla

moto.rp.pl

Elektryczne Renault ZOE, Volkswageny e-UP i e-Golf czy Smarty EQ są eksploatowane w ramach systemów aut na minuty takich marek, jak PGE, Tauron, Energa, Panek czy Traficar. Ten ostatni w Krakowie zaczął udostępniać samochody Zhidou D2S – małe dwuosobowe auta elektryczne z Chin.

Mniejsze też chętne

Auta na prąd jeżdżą na minuty nie tylko w dużych aglomeracjach. W ubiegłym tygodniu elektryczny car-sharing ruszył w Siedlcach. Usługę uruchomiło PGE Mobility. Na razie do dyspozycji klientów jest pięć bateryjnych Renault Zoe. Stawka za minutę jazdy wynosi 60 gr, a za minutę postoju 10 gr. Do tego dochodzi jeszcze 80 gr za każdy przejechany kilometr.

CZYTAJ TAKŻE: Carsharing – a co to jest?

Według PSPA jeszcze w tym roku w systemach car-sharingowych może w Polsce jeździć 750 aut z napędem czysto elektrycznym. To przeszło jedna trzecia z 2,5 tys. wszystkich aut bateryjnych poruszających się po polskich drogach.Same formy car-sharingu także będą się rozwijać. Ciekawym trendem jest np. car-sharing korporacyjny, pozwalający ograniczać firmom koszty posiadania floty dla swoich pracowników. – Dysponujemy odpowiednimi rozwiązaniami technologicznymi, pozwalającymi zarówno małym firmom, jak i większym korporacjom współdzielić pojazdy, co wpływa na koszty posiadania floty – mówi Franaszek.

""

Renault Zoe w barwach PGE jeździ po Siedlcach / fot. PGE

moto.rp.pl

O tym, że elektryczny car-sharing może napotykać także bariery, pokazują przykłady Los Angeles, gdzie operator po pięciu latach wycofał z ulic 300 samochodów elektrycznych, a także Berlina, w którym wycofano 250 takich aut. W dodatku Polska pod względem infrastruktury ładowania, która w krajach zachodnich już w miarę funkcjonuje, jest pustynią. Problemem są koszty zakupu aut, kosztowne jest także stawianie ładowarek – pojedynczy punkt to wydatek 100–200 tys. zł plus opłaty eksploatacyjne. Dlatego w autach wypożyczanych na minuty bardzo duży udział mają hybrydy. Tu liderem jest Toyota, która dostarczyła do wypożyczalni w Polsce przeszło tysiąc sztuk modelu Yaris.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej pojazdów na minuty czy godziny

Z czasem współdzielony transport ma nabierać coraz większego znaczenia. Według Santander Bank Polska car-sharing ma być jednym z kierunków rozwoju branży motoryzacyjnej. Stanie się także receptą na postępującą urbanizację i rosnące problemy z korkami na ulicach oraz brak miejsca do parkowania. Należy się spodziewać, że będzie organizowany głównie z wykorzystaniem aut bateryjnych.

Auta na prąd nie znajdują chętnych

Milion aut elektrycznych zaplanowanych przez rząd PiS na 2025 r. to cel nierealny nawet z dopłatami do ich zakupu i rozwój sieci car-sharingowych też tego nie zmieni, choć poprawi nieco statystyki.Według firmy doradczej Frost & Sullivan (F&T) oraz Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) osiągnięcie rządowego celu miliona samochodów na prąd możliwe jest dopiero pięć lat później – w roku 2030. I to jeszcze pod dodatkowym warunkiem: czasowego zwolnienia elektryków z VAT. Bez programu wsparcia w postaci bezpośrednich dopłat do zakupu możemy liczyć na 63 tys. aut w roku 2025 oraz niespełna 229 tys. w roku 2030. Z dopłatami przewidzianymi w projekcie rozporządzenia Ministerstwa Energii w roku 2025 mielibyśmy na drogach prawie 299 tys. aut na prąd, a w roku 2030 – blisko 682 tys. [G]