Mike Manley, nowy szef FCA, wcześnie zarządzający markami Jeep i Ram
Mike Manley, nowy szef FCA, wcześnie zarządzający markami Jeep i Ram
Fot. Daniel Acker/Bloomberg

Tak jak jego były już szef, Sergio Marchionne, nie lubi garniturów. Najlepiej się czuje w swetrze lub koszuli rozpiętej pod szyją. A światowe media z uporem maniaka pokazują pod krawatem i na gładko uczesanego. A to nie on.

Mówi cicho, bo wie doskonale, że wtedy ludzie go słuchają. Nie wdzięczy się do rozmówców, nie snuje wielkich planów. Jest do bólu konkretny. Nienawidzi pytań osobistych albo grzecznościowej wymiany zdań. To nie jego styl.

Mike Manley najlepiej czuje się w swetrach i bluzach, podobnie jak jego dotychczasowy szef Sergio Marchionne / fot. Laura McDermott/Bloomberg

Kiedy był pytany, czy szykuje się na następcę Marchionne i czy wie, że jest typowany na to stanowisko, udawał, że nie słyszy pytania i natychmiast wracał do rozmowy o Jeepie. – Jeśli teraz nie wykorzystamy okazji i nie przyspieszymy tempa wzrostu, w styczniu nie będę miał o czym gadać – mówił podczas marcowego salonu samochodowego w Genewie. Od najbliższych współpracowników wymaga tyle, co od siebie, w czym przypomina Sergio Marchionne. Cieszą go innowacyjne pomysły, szybkie reakcje na zmiany rynkowe, sukcesy sprzedażowe, nie marketingowe. – Mogę mu dać 50-stronicowy raport pełen tabelek i wskaźników, a on bezbłędnie trafi na liczbę, która został wpisana przez pomyłkę — mówi jeden z najbliższych współpracowników Manleya. – Jego uwadze nie ujdzie najmniejszy błąd, to jakaś magia- dodaje.

Od dealera do szefa koncernu

Człowiek, który zaczynał karierę jako dealer Jeepa w Wielkiej Brytanii, zrobił z tej marki maszynkę do zarabiania pieniędzy. Odbudował biznes Chryslera w regionie Azji i Pacyfiku, wyprowadził FCA na rynki światowe i skutecznie wypromował nie tylko markę Jeep, ale i Ram, bo dotąd zarządzał obydwoma. Tak jak Marchionne jest pracoholikiem i oczekuje od otoczenia tego samego. Ale inaczej niż były szef podchodzi do mediów. Marchionne lubił z dziennikarzy kpić, żartować z nimi. Kiedy stawał przed kamerą, zaczynał od pytania: czy ktoś słyszał jakiś dobry kawał? Albo: gdzie kupiłeś ten sweter? Manley przychodzi i broń Boże, żeby ktoś mu chciał upudrować nos. Mówi cicho, tonem nie znoszącym sprzeciwu: – No szybko, miejmy to z głowy, muszę wracać do pracy.

CZYTAJ TAKŻE: Mike Manley, prezes Jeepa: Będę miał naprawdę małe auto

Nie zgadza się na powtórki, bo zawsze się spieszy. – Nadal mam mentalność zwykłego sprzedawcy aut — mówił ze śmiechem w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. – Kiedy w latach 90. przyszedł do mnie przedstawiciel Jeepa i zapytał, czy chciałbym wprowadzić do oferty Grand Cherokee, byłem zachwycony i zaszczycony, ale nie miałem tyle pieniędzy. Okazja mi uciekła na trochę. Teraz już byłoby mnie na to stać, więc sprzedaję wszystkie modele Jeepów. Dzisiaj mamy w Europie ponad 800 punktów dealerskich i żaden dealer mi nie mówi, że te auta są za drogie.

Mike Manley podczas New York International Auto Show w 2017 r. / fot. Mark Kauzlarich/Bloomberg

– Jeep w Europie całymi latami pozostawał niszowym graczem, teraz wykorzystujemy modę na SUV-y, a dodatkowo udało nam się podłączyć do ogólnego europejskiego trendu kupowania oszczędnych aut. Możemy więc konkurować na rynku wszystkimi parametrami. Już jako szef marki rozbudowałem europejską sieć dilerską i okazało się, że Jeep stał się najszybciej rosnącą marką w Europie. Stało się tak dzięki dobrej sprzedaży Grand Cherokee, a kiedy już na wszystkich europejskich rynkach dostępny będzie nowy Renegade, trend wzrostowy jeszcze się umocni. Musimy się zabrać się za budowę solidnej bazy – dodał wtedy. Jaki ma być w przyszłości Jeep według Mike Manleya? 9 nowych modeli, w tym wersja elektryczna do 2022 r.

Wielkie wyzwania

Nowy szef FCA ma 54 lata i jest Brytyjczykiem, absolwentem londyńskiego Southbank University. Całe życie zawodowe związał z motoryzacja, początkowo jako dealer, potem został szefem Vauxhalla, brytyjskiej marki General Motors, skąd w 2000 roku przeniósł się do Chryslera. Tam go wypatrzył w 2009 roku Sergio Marchionne i w 2010 roku Manley był już prezesem Jeepa, marki, która miała ratować nie tylko samego Chryslera, ale i zarabiać na całe powstałe potem Fiat Chrysler Automobiles.

fot. Daniel Acker/Bloomberg

W rywalizacji o schedę po Marchionne pokonał Włocha Alberto Altavillę, któremu podlega m.in europejski biznes FCA i bardzo szanowanego na Wall Street, odpowiadającego w koncernie za finanse, brytyjczyka Richarda Palmera. Żaden z nich jednak nie ma charyzmy przywódcy, która akurat jest cechą Manleya. No i nie ma na koncie takiego sukcesu, jak odświeżenie marki Jeep, która teraz wyceniana jest na 30 mld dol.

fot. Troy Harvey/Bloomberg

Jak już zapowiedział John Elkann, przedstawiciel rodziny Agnellich, większościowych udziałowców FCA, Mike Manley będzie wprowadzał w życie strategię ogłoszoną w ostatnich dniach maja. Co z niej wynika? Przede wszystkim to, że FCA jest w stanie przetrwać na rynku samodzielnie i nie będzie już szukała partnera biznesowego.

CZYTAJ TAKŻE: Fiat Chrysler nie sprzeda nic Chińczykom

– Manley nie jest człowiekiem z wybujałym ego. To jak najbardziej kwalifikuje go jako silnego lidera – mówiła tuż po jego nominacji Rebecca Lindland, analityczka w Kelly Blue Book. Ale nie ma również wątpliwości: jedna osoba nie jest w stanie wypełnić pustki po Marchionne. – Zresztą Manley znakomicie sobie z tego zdaje sprawę, chociaż musi jak najszybciej podjąć trudne decyzje, zwłaszcza w odniesieniu do najsłabszych marek oraz elektryfikacji — dodała. Nowy szef już wcześniej zresztą przyznał, że elektryfikacja została w FCA zaniedbana. – A przecież to nie jest żadna filozofia — zapewniał.

Mike Manley podczas otwarcia tegorocznych targów w Genewie / fot. Chris Ratcliffe/Bloomberg

Teraz trzeba poczekać, kogo nowy szef FCA wyznaczy na swoje miejsce. Przed Jeepem stoją ogromne wyzwania, między innymi zwiększenie sprzedaży do 1,4 mln aut w roku 2022. Czyli tylko w tym roku musi wzrosnąć o 40 proc. Jak na razie w Europie, wszystko idzie dobrze. Pierwsze półrocze Jeep zakończył ze wzrostem o ponad 68 proc.

Nie wiadomo, czy Manley miał czas porozmawiać z bardzo już chorym Marchionne. Ale 31 maja były szef FCA przekazywał wskazówki swojemu następcy, choć jeszcze wtedy nie wiadomo było, kto nim zostanie: masz być elastyczny i zawierzyć strategii przetrwania, która jest charakterystyczna dla pracowników i Fiata i Chryslera.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ford Puma: Nowy crossover z nazwą z przeszłości

SUV-y lub crossovery są nadal hitem. Ford goni ten trend i stawia na Pumę, ...

Oto Olli – bus z drukarki 3D, który sam jeździ

Wystarczy 10 godzin, aby wydrukować sobie auto. Tak wykonana karoseria przetrwa nawet zderzenie ze ...

Genewa 2019 | Piëch Mark Zero: Jak Robert Lewandowski

Robert Lewandowski potrzebował dziewięciu minut na strzelenie pięciu goli. O równie historyczny wyczyn pokusili ...

Ceny ubezpieczeń spadają. Kto ma najtańsze, a kto najdroższe OC

Pomiędzy najtańszym a najdroższym ubezpieczeniem OC może być nawe sto procent różnicy. Do tego ...

Zmarł Ferdinad Piëch, długoletni szef i współwłaściciel Volkswagena i Porsche

Ferdinand Piëch, współtwórca potęgi Volkswagena, nie żyje. Według informacji niemieckich mediów 82-latek zmarł w ...

Plany Audi do 2024: zmniejszenie inwestycji, przyspieszenie elektryfikacji

Audi w ciągu najbliższych pięciu lat zainwestuje 12 miliardów euro w e-mobilność. Brzmi na ...