Zacznijmy od prostego pytania: Jak radzi sobie Skoda?
Najpierw pandemia nauczyła nas jak radzić sobie z problemami. Później do tego doszły półprzewodniki. To są niestety rzeczy i tematy, które się zbyt szybko nie ustabilizują. Uważam, że ciągle jesteśmy daleko od stabilności.
Czy tej normalności i stabilności doczekamy się w 2024 roku?
Przestałem od jakiegoś czasu prognozować tak daleko. To jest jakby wróżenie ze szklanej kuli. Perspektywa miesiąca jest czasami trudna do przewidzenia, a co dopiero rok 2024.
A rok 2022 był dla Skody dobry czy zły?
To był mocno niejednorodny czas. Do 20 lutego wydawało nam się, że mamy pomysł na nasz biznes. Popyt indywidualny i z sektora małych i mikro firm był bardzo przyzwoity. Problemem były wyłącznie duże – flotowe zamówienia w tej samej specyfikacji, bo to oznaczało kompletowanie wszystkich aut przez długi okres czasu. O wiele lepiej radziliśmy sobie z pojedynczymi zamówieniami. W całości wyglądało to bardzo przyzwoicie i zapowiadał się trudny, ale niezły rok. Polski klient okazał się bardzo elastyczny jeśli chodzi np. o zmiany specyfikacji czy rezygnację z dodatków, które opóźniały produkcję. Tym bardziej, że to nie był tylko problem Skody, ale całej branży. Jednak wojna w Ukrainie i wynikające z niej konsekwencje gospodarcze wyraźnie schłodziły popyt z sektora nabywców indywidualnych oraz mikro przedsiębiorców. Mieliśmy na szczęście bardzo duży bank zamówień i tym samym utrzymaliśmy ciągłość dostawy klientom, którzy nie zrezygnowali z zamówień dzięki zapewnionej gwarancji ceny. To na pewno dało nam pewien komfort w 2022 roku.
A jak rysuje się sytuacja i plany na ten rok?
Wchodzimy w taki moment kiedy cała branża lekko hamuje, ale absolutnie nie narzekamy. Plany są ambitne.
Z rynku znikają tanie modele aut. Czy jest to problem dla marek wolumenowych?
Znikają i będą niestety dalej znikać. Mamy na to pomysł, który małymi krokami zaczynamy realizować. Nazwaliśmy to Skoda Najem All Inclusive. W cenie takiego najmu jest zawarte ubezpieczenie, serwis, assistance, auto zastępcze czy opony zimowe. Finalnie dążymy do modelu subskrypcji, żeby mieć możliwość nabycia usługi mobilności w bardzo elastycznym zakresie i czasie. Widzimy potencjał na wprowadzenie najmu na okres 12 miesięcy, a w przyszłości kto wie czy ten czas nie będzie się jeszcze bardziej skracać. Tak finansowane samochody przez naszą instytucje finansową, a konkretnie w tym przypadku Volkswagen Leasing będą wracać do naszej sieci dystrybucji. Będziemy więc mieli coś czego na rynku brakuje - młode, nawet roczne samochody używane, sprawdzone, które będzie można dalej sprzedawać w atrakcyjnej ofercie finansowania. Te auta przejdą w drugi cykl i będą nadal w środowisku marki, autoryzowanego dealera i serwisu, ale już na innym poziomie cenowym – stanowiąc niejako substytut dla brakujących tanich modeli w ofercie samochodów nowych.
Tomasz Porawski, dyrektor marki Skoda.
Jak będzie wyglądał biznes Skody w 2030 roku?
W 2030 roku chcemy mieć ponad 70 proc. sprzedaży aut elektrycznych. Takie są globalne plany Skody. Co do polskiego rynku to możemy co do tej liczby mieć uzasadnione wątpliwości. Liczymy się z tym, że tempo przechodzenia na modele BEV będzie dużo wolniejsze w tej części Europy.
Jakie premiery czekają nas w Skodzie?
Na pewno pojawi się nowy Kodiaq i Superb. Te modele otrzymają drugą generacją napędu hybrydowego plug-in z większym akumulatorem i elektrycznym zasięgiem w okolicy 100 km. I przy takim dystansie dodatkowo rosną korzyści z posiadania takiego auta, bo na co dzień – w ruchu miejskim to w pełni wystarczy aby jeździć wyłącznie na prądzie. Poza tym, w ciągu najbliższych trzech lat pojawią się trzy w pełni elektryczne modele. Jednym z nich będzie kompaktowy SUV, o pół rozmiaru mniejszy od Enyaqa, który powinien mieć premierę pod koniec przyszłego roku. Portfolio uzupełni mały miejski, w pełni elektryczny samochód. Innymi słowy będziemy rozbudowywali portfolio o tańsze modele BEV. I to na pewno nie będzie koniec, bo takie modele jak Octavia czy Superb też powinny się doczekać swoich odpowiedników z napędem w pełni elektrycznym.
Czy Enyaq, który jest przełomowym modelem w waszym portfolio wpłynął na postrzeganie Skody przez klientów? Enyaq Coupe ze swoją niesamowicie barwną gamą kolorów sprawił, że w salonach pojawili się nowi klienci, którzy dotychczas nie brali pod uwagę zakupu Skody?
To jest kolejny krok, który robimy. Pamiętam jak wprowadzaliśmy na rynek model Superb i jak wiele osób mówiło, że to się nie uda, a zadziało się zupełnie odwrotnie. To jeden z naszych rynkowych hitów w segmencie B. Kolejnym przełomowym modelem był Kodiaq, duży SUV. Te udane premiery w nowych segmentach oraz praca wykonana nad wizerunkiem marki stworzyły odpowiednie środowisko, na kolejny poważny krok, jakim było wprowadzenie w pełni elektrycznego SUVa, wraz z jego sportową wersją nadwozia Enyaq Coupe RS. To jest odważny krok do przodu, ale nie szalony. Klient, który przychodzi do salonu po Enyaqa ma w swoim zakupowym koszyku często też marki takie jak Audi, BMW czy Mercedes. I po tym widać jak zmieniło się postrzeganie Skody przez klientów.
Jakie ma zawodowe życzenia szef Skody na polski rynek?
Odważnych decyzji w obszarze hybryd plug-in. Bez tego pomostowego rozwiązania będzie ciężko za pięć lat zrobić przeskok na pełną elektromobilność. Poza tym to nie tylko dobre rozwiązanie dla indywidualnego klienta, ale i dla flot, które w najbliższych latach na pewno będą szukały ofert w tym segmencie, a Skoda jest marką flotową i nie chcemy tego klienta tracić.
Skoda Enyaq Coupe RS iV
Czytaj więcej
Klienci nie pytają, czy auto kosztuje 150 tys. zł czy 165 tys. zł, tylko chcą znać swoje realne obciążenie miesięczne. To jest faktyczna bariera, k...