Metody prawie zawsze są takie same. Idealna jest jakaś rocznica, wygrana w wyścigu czy uczczenie jakieś postaci związanej z marką. Czasami limitowane edycje powstają bez powiązania z wydarzeniem czy postacią. Niemal zawsze ich cena jest wyższa, a ilość ściśle limitowana. Ostatnio pojawił się trend na bardzo małe, ekskluzywne serie złożone kilkuset egzemplarzy, a nawet takie budowane pojedynczo. Chętnych nigdy nie brakuje i limitowane edycje niezależnie od ceny sprzedawane są na pniu.

CZYTAJ TAKŻE: Lamborghini, które powstanie w jednym egzemplarzu

""

Porsche 911 R z 2017 roku

moto.rp.pl

Jednym z ostatnich takich przykładów jest Lamborghini Huracan STO. Skrót STO pochodzi od Super Trofeo Omologata i ten Huracan absolutnie wyróżnia się na tle innych wersji tego modelu. Jednak moc silnika i wiele innych elementów pod karoserią pozostała bez zmian. Do napędu służy jednostka V10, o pojemności 5,2 litra i mocy 640 KM. Również zawieszenie jest praktycznie nietknięte. Za to z zewnątrz prawie wszystko jest tu inne. Specjalna osłona silnika czy zderzak z włókna węglowego, który powstał z pomocą technologii wykorzystywanej przy lotach kosmicznych. STO waży 43 kg mniej od wersji Performante.

""

Lamborghini Huracan STO

moto.rp.pl

Lamborghini stworzyło nową wersję modelu bez ingerowania w główne elementy konstrukcyjne auta, ale na tyle ciekawą, że klientów nie trzeba było szukać. Tylko w Polsce niemal od razu zamówionych zostało siedem egzemplarzy. STO kosztuje jakieś 300 tys. złotych więcej. Tyle plus minus wynosi realna różnica w cenie gotowych, w pełni skonfigurowanych dla klienta egzemplarzy STO (1,8 mln zł). Również Porsche przyciąga klientów edycjami specjalnymi, ale mistrzami w tym są jednak takie marki jak Bugatti i Rolls Royce.

CZYTAJ TAKŻE: Możesz kupić jedno z dziesięciu Bugatti za ponad 36 mln zł

""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ
""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl