fot. Nissan

Kupiłeś sztuczną choinkę, prezenty włożyłeś w ekologiczne opakowania, nie używasz plastikowych sztućców, interesuje cię gospodarka obiegu zamkniętego? Może czas zacząć dojeżdżać do pracy elektrycznym samochodem?

Najbliższe dwa lata mają przynieść wysyp nowych, popularnych i bardziej luksusowych elektryków, oferujących zasięgi przekraczające 400 km. Audi e-Tron, Mercedes EQ, Hyundai Kona electric, Kia Niro EV, Volkswagen I.D., to tylko wybrane auta bateryjne, które niebawem pojawią się w salonach swoich marek. Ale już dziś oferta dla pasjonatów elektryczności jest znacznie większa niż jeszcze rok czy dwa lata temu. Co można kupić, dysponując kwotą 150 tys. zł?

CZYTAJ TAKŻE: Prąd wciąż nie kusi kierowców

Zanim przejdziemy do tego, co oferuje dziś rynek, warto odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat tyle? Bo to plus minus średnia cena dobrze wyposażonego auta klasy D z niezłym silnikiem. Takiego, którym szybko i wygodnie się podróżuje, można zapakować rodzinę i ruszyć na wakacje, który nie każe dostosowywać się do żadnych specjalnych ograniczeń. To ta półka cenowa, na której moszczą się dzisiaj tańsze elektryki. Czy są już w stanie powalczyć z zasiedziałą konkurencją?

Nissan Leaf II

Duży sukces pierwszej generacji w pełni elektrycznego modelu Nissana skłonił japońską firmę do prezentacji kolejnego wcielenia. Leaf II dostępny jest w salonach od końca 2017 roku. W odróżnieniu od poprzednika, skonstruowany od początku jako model elektryczny kompakt ma bardziej zachowawczą sylwetkę. Przyłącze do ładowania ukryto w pasie przednim pod firmowym logo. Wnętrze prezentuje wysoką jakość wykonania i przestrzeń znaną z konwencjonalnych aut segmentu C. W kwestii wyposażenia dodatkowego możemy liczyć na automatyczną klimatyzację, pełną elektrykę, centrum multimedialne, liczne systemy aktywnego bezpieczeństwa i półautonomiczny tryb jazdy.

Wyraźnie poprawiono wydajność układu napędowego oraz baterii. Po zmianach zasięg wzrósł – według danych producenta - 270 kilometrów w cyklu mieszanym i 415 w warunkach miejskich. Silnik elektryczny generuje 148 KM i 320 Nm, zapewniając bardzo przyzwoite osiągi w każdych warunkach. Przyspieszenie do setki wynosi 7,9 sekundy, a prędkość maksymalna 144 km/h. Najtańszy Leaf kosztuje 155,5 tys. zł.

Volkswagen e-up!

Z innego założenia podczas projektowania swojej palety pojazdów elektrycznych wyszedł (w pierwszym etapie wprowadzania takich modeli na rynek) Volkswagen. Zamiast tworzyć od podstaw „elektryka”, zaadaptował do tego celu istniejący już samochód. Za cenę ponad 110 tysięcy złotych dostaniemy typowo miejski model e-up! Pięciodrzwiowe nadwozie w komfortowych warunkach mieści dwie dorosłe osoby, kolejną dwójkę zabierzemy na pokład awaryjnie, na krótkich dystansach. Lista wyposażenia zależnie od opcji zawiera elektrycznie sterowane szyby przednie, fabryczne radio, tempomat i komputer pokładowy.

Elektryczny silnik napędzający najmniejszego Volkswagena dysponuje mocą 82 KM, pozwalając na osiągnięcie 135 km/h i pierwszej setki w około 14 sekund. Zasięg określono na około 150 kilometrów.

Volkswagen e-Golf

Kolejną propozycją auta elektrycznego autorstwa Volkswagena jest kompaktowy e-Golf. Podobnie jak w przypadku mniejszego e-up!, bazą jest całkiem zwyczajny Golf. W codziennej eksploatacji różnic żadnych nie ma, za wyjątkiem absolutnej ciszy podczas jazdy. Wzorowa jakość montażu kabiny pasażerskiej i bogate wyposażenie uprzyjemnią każdą podróż. Automatyczna klimatyzacja, wysokiej próby centrum multimedialne i komputer pokładowy oraz liczne systemy bezpieczeństwa to tylko niektóre z długiej listy dodatki. Jedynie kilka stylistycznych detali zdradza nam to że mamy do czynienia z wersją elektryczną.

Pod maską ulokowano jednostkę o mocy 136 KM, co zapewnia sprint do setki w 9,6 sekundy. Ważące ponad 300 kg baterie pozwalają na pokonanie – według danych producenta - do 300 kilometrów na jednym ładowaniu, choć realnie będzie to o jakąś 1/3-1/4 mniej, w zależności od trybu jazdy. Prędkość maksymalna e-Golfa to 150 km/h. Cena modelu to 165,9 tys. złotych. Przy okazji aktualnych wyprzedaży może postarać się o rabat.

Renault Zoe

Budową elektrycznego auta od podstaw zajęło się także Renault. Kilkuletnie prace zaowocowały wprowadzeniem do produkcji w 2012 roku modelu Zoe. W 2016 roku przeprowadzono modernizację układu napędowego, istotnie zwiększając zasięg. Miejski elektryk zbudowany został na płycie podłogowej Clio, z którego pochodzi również szereg elementów chociażby we wnętrzu. Automatyczna klimatyzacja, komputer pokładowy i fabryczne nagłośnienie uprzyjemniają każdą podróż.

Silnik generuje 92 lub 109 KM i 220 Nm. Początkowo Zoe dysponowało zasięgiem 200 kilometrów. Po liftingu wartość ta wzrosła – przynajmniej teoretycznie - do ponad 300 kilometrów według laboratoryjnej normy NEDC. Prędkość maksymalna to 135 km/h, a na przyspieszenie do setki wystarcza 11,4 s (wersja mocniejsza) lub 13,2 s (słabsza). Cena najtańszej wersji wynosi 132,5 tys. zł. To jeden z najpopularniejszych „elektryków” na Starym Kontynencie.

Hyundai Ioniq EV

Ciekawą propozycją jest w pełni elektryczny model Hyundaia, stworzony od podstaw z myślą o napędach alternatywnych. Na pierwszy rzut oka Ioniq Electric przypomina zwyczajne auto kompaktowe i to spore, bo mierzące ok. 4,5 m. Estetycznie narysowana sylwetka i dobre ukryte przyłącze do ładowania sprawia, że sylwetka Ioniqa może się podobać. Wnętrze stworzono z myślą o spokojnej i komfortowej eksploatacji. Na fotelach i kanapie wygodnie usiądą cztery dorosłe osoby. Na liście wyposażenia znajdziemy „pełną elektrykę”, rozbudowany komputer pokładowy, centrum multimedialne z nawigacją oraz kamerę cofania.

Hyundaia napędza silnik silnik o mocy 120 KM i 295 Nm momentu obrotowego. Na dojście do setki wystarcza mu 9,9 s, a prędkość maksymalna określono na 165 km/h. Baterie (teoretycznie) umożliwiają pokonanie do 280 km. Cennik rozpoczyna się od 163,5 tys. zł, ale w czasie wyprzedaży powinno udać się coś ugrać.

Smart EQ Fortwo i Forfour

Wydając 94,5 tys. zł możemy stać się właścicielami Smarta EQ Fortwo, a dorzucając niespełna 2 tys. zł - większego Forfour. Konstrukcja doskonale sprawdza się w swoim naturalnym, miejskim środowisku. Miniaturowe rozmiary, niska masa własna i moment obrotowy silnika elektrycznego dostępny od samego początku ułatwiają życie w aglomeracyjnych korkach. Dwójeczka to typowe, dwuosobowe autko do przemieszczania się z domu do pracy i pozwalające na łatwe zaparkowanie w miejscach niemal niemożliwych, Forfour kusi zaś pięciodrzwiowym nadwoziem, ale nie łudźmy się. Skrywa pod nim klaustrofobiczne wnętrze, awaryjnie mieszczące czworo podróżnych. Bogate wyposażenie obejmujące klimatyzację, centrum multimedialne z nawigacją i komputerem pokładowym zadowolą większość użytkowników. Elektryczny silnik ma 82 KM i 160 Nm momentu obrotowego. Prędkość maksymalną ustawiono na 130 km/h. Minusem jest niewielki zasięg – teoretycznie powyżej 160 km, praktycznie niewiele przekraczający 100 km.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Obawy w Niemczech po decyzji Trumpa

Niemiecki sektor motoryzacji oświadczył, że Europa musi dokonać ponownego ustalenia norm dotyczących środowiska, aby ...

Genewa 2019 | Mercedes-AMG S 65 Final Edition: Koniec czasów, które znamy

Mercedes-AMG żegna się z dwunastocylindrowym silnikiem. Z powodu tego smutnego wydarzenia powstała limitowana edycja ...

Od 1 października bez dowodu rejestracyjnego i polisy OC. Co zrobić podczas stłuczki?

1 października wchodzi w życie przepis znoszący obowiązek posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego i ...

Przekroczysz prędkość w Estonii: przymusowy postój zamiast mandatu

Przymusowy postój zamiast mandatu za przekroczenie prędkości. To nowy pomysł na karanie kierowców w ...

Vauxhall Astra, przeznaczony na rynek brytyjski, na linii produkcyjnej w Gliwicach

Astra odjedzie nam z Gliwic?

Po ulokowaniu w Gliwicach budowy samochodu dostawczego, produkcja Opla Astry może zostać przeniesiona z ...

Niemcy nie wymieniają starych diesli. Fiasko programu dopłat

W Niemczech coraz więcej miast zakazuje wjazdu starym dieslom. Ich właściciele, o ile zdecydują ...