fot.: David Paul Morris/Bloomberg

Na światową premierę swojego pierwszego elektrycznego SUV-a Niemcy wybrali San Francisco. Być może dlatego, by na rodzimym rynku Tesli pokazać borykającemu się z wieloma problemami producentowi, że rośnie mu silna konkurencja.

– Blisko stąd do Doliny Krzemowej skąd pochodzą partnerzy producenta, a Kalifornia, jak żaden inny stan w USA, dba o środowisko — wyjaśnia wybór miejsca pierwszej prezentacji e-trona Thomas Kamla odpowiedzialny w Audi AG za strategię i rozwój technologiczny. Elektryczny SUV Audi pojawi się w sprzedaży w Europie już w listopadzie.

Audi e-tron / fot. David Paul Morris/Bloomberg

E-tron ma zasięg 400 kilometrów i możliwość szybkiego ładowania z mocą do 150 kW. Auto ma 4,9 metra długości, 1,9 m szerokości i 1,6 m. wysokości. Z zewnątrz prezentuje się jak rodzinny SUV, oczywiście klasy premium. Rozstaw osi wynoszący 2928 mm gwarantuje, że wewnątrz jest wystarczająco dużo miejsca dla czterech pasażerów i ich bagaży. Pojemność́ bagażnika to 660 litrów, czyli 4-osobowa rodzina spokojnie zapakuje się na wakacje. Dwa silniki elektryczne pracują praktycznie bezgłośnie. Moc systemowa napędu to 300 kW, a moment obrotowy – 664 Nm. Od 0 do 100 km/h Audi e-tron przyspiesza w 5,7 sekundy czyli tak samo, jak np. kompaktowe A3. Prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 200 km/h, ale – z racji na zasięg – zalecane jest 120 km/godz. Nowa generacja napędu quattro, z osobnym silnikiem dla każdej osi, zapewnia bezpieczne prowadzenie w nieomal każdym terenie i w każdych warunkach.

CZYTAJ TAKŻE: Audi e-tron na Pikes Peak: z górki bez hamulców

W większości przypadków elektryczny SUV jako podstawowy wykorzystuje silnik tylny. Jeśli jednak kierowca potrzebuje więcej mocy, budzi się cały system. Dzieje się tak również w przypadku zagrożenia poślizgiem na oblodzonej jezdni, podczas szybkiego pokonywania zakrętu lub w przypadku podsterowności/nadsterowności pojazdu. Dynamiczne talenty e-trona ujawniają się zwłaszcza w warunkach słabej przyczepności, np. na śniegu. Za pomocą Audi drive select kierowca może wybrać jedną z siedmiu charakterystyk ustawień pojazdu, zależnych od sytuacji, warunków na drodze czy stylu jazdy kierowcy. System ten wpływa również na pracę standardowego zawieszenia pneumatycznego z adaptacyjnymi amortyzatorami.

CZYTAJ TAKŻE: Światowa premiera EQC: Mercedes pod elektryczną gwiazdą

Pneumatyczne sprężyny indywidualnie dostosowują się do warunków drogowych W zależności od prędkości i decyzji kierowcy zmieniają też wysokość zawieszenia nawet o 76 mm. Podczas dłuższych podróży niżej zawieszona karoseria wpływa na poprawę aerodynamiki, co z kolei przekłada się na większy zasięg.

Fot. David Paul Morris/Bloomberg

Wg. założeń europejskiego cyklu badań WLTP, Audi e-tron na jednym ładowaniu pokonuje ponad 400 km. Czyli wypad z siedziby Audi w Ingolstadt na Lazurowe Wybrzeże, plus minus 1000 km, będzie wymagał trzykrotnego postoju na szybkie, półgodzinne ładowanie. Cała podróż potrwa więc o godzinę dłużej niż dieslem. Pozwala na to nowoczesny układ odzyskiwania energii, wystarczającej na pokonanie ok. 30 procent nominalnego zasięgu.

fot. David Paul Morris/Bloomberg

Elektryczny SUV E-tron odzyskuje energię na dwa sposoby: podczas jazdy „na luzie”, gdy kierowca zwalnia pedał przyspieszenia oraz podczas hamowania, gdy wciska pedał hamulca. W obu przypadkach silniki elektryczne zachowują się jak generatory, zamieniając energię kinetyczną w energię elektryczna. Jeśli przyspieszenie ujemne osiąga wartość do 0,3 g., SUV odzyskuje energię wyłącznie za pomocą silników elektrycznych. Dzieje się tak przez ponad 90 proc. czasu jazdy. Hamulce nie są aktywne aż do momentu, w którym kierowca wciśnie pedał, by hamować z mocą większą niż 0,3 g. Dzięki mechanizmowi elektrohydraulicznego uruchamiania hamulców, reagują one bardzo szybko. Audi jest pierwszym na świecie producentem z branży motoryzacyjnej, który zastosował tego typu rozwiązanie w seryjnie produkowanym samochodzie elektrycznym.

fot. David Paul Morris/Bloomberg

Michał Bowsze, dyrektor Audi Polska nie ma wątpliwości, że auto znajdzie wielu amatorów w Polsce. E-tron ma kosztować ok. 330 tys. złotych. – Zainteresowanie jest ogromne. 60 klientów zamówiło e-trona jeszcze zanim zobaczyło to auto. W pierwszym roku nie widzę problemu ze sprzedażą 200 takich samochodów – mówi szef Audi Polska.

CZYTAJ TAKŻE: Jaguar I-Pace: Kot pod prądem

Koncepcyjny model e-trona zaprojektował Polak Kamil Łabanowicz, jeden z trójki polskich stylistów Audi. Pokazany 18 września w San Francisco model produkcyjny ma wiele z pierwotnego konceptu, np. nie ma ma lusterek zewnętrznych, tylko wirtualne. To rozwiązanie jest oferowane jako opcja.

fot. David Paul Morris/Bloomberg

Jednym z kalifornijskich partnerów Audi jest Amazon, który amerykańskim klientom Audi dostarczy domowe systemy do ładowania pojazdu. Cena jednej instalacji to 1000 dolarów. Produkcja auta jest już produkowany w Brukseli, silniki pochodzą z węgierskiej fabryki Audi.

Bezpośrednią konkurencją nowego e-trona jest Jaguar I-Pace i Tesla Model X. Niebawem do tego grona dołączy Mercedes EQC, który miał swoją premierę na początku września w Sztokholmie.

Danuta Walewska z San Francisco

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Solaris już baskijsko-polski

Solaris będzie nie tylko baskijski, ale także trochę polski: 4 września koncern CAF odkupił ...

Porsche wycofuje się z silników diesla

Porsche, jako pierwsza niemiecka firma motoryzacyjna wycofuje się z silników diesla. Marka skoncentruje się ...

Yamaha XMAX400: Latający tapczan z bajerami

Skutery cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Nie dziwi więc fakt, że w ...

Fabryka silników Toyoty w Jelczu-Laskowicach

Polska zagłębiem produkcji nowoczesnych silników

We wtorek, 29 października Toyota Motor uruchomi w Jelczu Laskowicach swoją najnowszą fabrykę w ...

Opel sprzedany od 31 lipca

Opel poinformował, że jego sprzedaż grupie PSA może nastąpić 31 lipca zależnie od decyzji ...

Fiat panda nie wróci do Polski

O powrocie produkcji Fiata Pandy do fabryki FCA w Tychach mówiło się od trzech ...