Jest to efekt braku odpowiedniej liczby pojazdów wynikające z niedoborów półprzewodników. W Europie przemysł motoryzacyjny odpowiada za 37 proc. zapotrzebowania na półprzewodniki. Na świecie natomiast, co dziesiąte zamówienie pochodzi z sektora automotive – podaje Exact Systems. Jest to jedna z przyczyn, dlaczego w Unii Europejskiej (-23,5 proc.), spadek liczby pojazdów jest większy niż w ujęciu globalnym (-16 proc.). Dodatkowo problemy z dostępnością półprzewodników spowodowały mniejszą produkcję w I kwartale 2021 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Piotr Łakomy, dyr. marki VW Samochody Dostawcze: Przyszłość zapowiada się ekscytująco

Z szacunków brytyjskiej firmy analitycznej IHS Markit, wynika, że wyprodukowano o 1,2 mln mniej samochodów, z czego o niemal 240 tys. w Europie. W ocenie Jacka Opali z Polskiej Izby Motoryzacji problem z dostępnością półprzewodników potrwa rok. Warto zaznaczyć, że samochód składa się z 9-10 tysięcy części. Brak choć jednej z nich powoduje, że dany egzemplarz nie trafi do klientów. Koncerny motoryzacyjne z brakiem podzespołów radzą sobie na indywidualne sposoby. Niektóre z nich podjęły decyzję o zatrzymaniu linii produkcyjnych. To generuje gigantyczne straty. „Z naszych szacunków, wynika, że godzinne zatrzymanie linii produkcyjnej to koszt ok. 600 tys. euro, dzienne – ponad 14 mln euro, a tygodniowy postój to nawet 100 mln euro” – podaje Opala.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Konsekwencje podejmowanych decyzji odbijają się na odbiorcach, czyli klientach. Wielu z nich musi czekać na zamówione auto o wiele dłużej. Obecnie jest to nawet od sześciu do dziesięciu miesięcy. W opinii Jacka Opali kolejną konsekwencją obecnej sytuacji rynkowej będzie brak typowych wyprzedaży, które miały miejsce pod koniec i na początku roku. „Zalegających samochodów na placach dilerów właściwie nie ma, a galopujący popyt nie sprzyja polityce dużych upustów cenowych” – wyjaśnił. Wśród kolejnych negatywnych skutków całej tej sytuacji, zakłada się podwyżkę cen. „Obecny kryzys tylko przyspieszy tempo wzrostu cen, z którym mamy do czynienia już od ubiegłego roku” – ocenił Opala.

CZYTAJ TAKŻE: „Elektryki” odporne na wirusa. Rynek aut spalinowych topnieje