Wsparcie obejmie zarówno samochody osobowe jak i auta dostawcze, a także pojazdy kategorii L (dwukołowe lub trójkołowe). Mogą się o nie starać przedsiębiorstwa, jednostki sektora finansów publicznych, instytuty badawcze, stowarzyszenia, fundacje, spółdzielnie, rolnicy indywidualni oraz kościoły. W przypadku zakupu osobowych e-aut przewidziana jest dotacja w wysokości 18750 zł lub 27000 zł, o ile deklarowany roczny przebieg samochodu będzie nie niższy niż 15 tys. km. - W przypadku samochodów dostawczych dotacja będzie wyższa, w zależności od przebiegu rocznego – do 50 tys. zł lub do 70 tys. zł, maksymalnie do 20 lub 30 proc. kosztów kwalifikowanych kupna samochodu, przy czym nie będzie obowiązywał limit cenowy – zadeklarował Artur Lorkowski, wiceprezes NFOŚiGW.

Fundusz zastrzega, że dotacją mogą być objęte wyłącznie fabrycznie nowe pojazdy, które nie były przed zakupem zarejestrowane. W grę wchodzą także samochody zakupione i zarejestrowane przez dealera, importera lub firmę leasingową z przebiegiem nie wyższym niż 50 km. Uruchomienie dopłat dla firm to drugi element rządowego programu mającego rozpędzić popyt na samochody elektryczne. od połowy lipca o wsparcie mogą ubiegać się osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej. Refundacja kosztów zakupu elektryka (wsparcie otrzymuje się dopiero po jego zakupie) wynosi 18,75 tys. zł, a dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny sięga 27 tys. zł. NFOŚiGW radykalnie zwiększył limit ceny dotowanego pojazdu - ze 125 do 225 tys. zł. Poszerzyło to gamę dostępnych modeli blisko pięciokrotnie – z małych samochodów miejskich do aut klasy kompaktowej i rodzinnych SUV-ów. W przypadku posiadaczy Karty Dużej Rodziny limit ceny nie obowiązuje.

Czytaj więcej

Zaskakujący wynik badania. Polacy chcą elektryków

Sami klienci indywidualni nie byliby jednak w stanie rozruszać kulejącej w Polsce elektromobilności. Dopiero firmy, które do tej pory kupowały blisko 80 proc. elektrycznych samochodów, mogą dzięki dopłatom przyspieszyć elektryfikację parku na drogach. Na razie w Europie plasujemy się daleko od czołówki. Jeśli według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA, w trzecim kwartale 2021 r. odsetek zelektryfikowanych aut (w pełni elektrycznych i hybryd plug-in) w sprzedaży samochodów osobowych w UE sięgnął 18,9 proc. przeganiając rynkowy udział diesli, to w Polsce wg. danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych po pierwszym półroczu 2021 r. doszedł dopiero do 3 proc. Sytuacja powinna się jednak zmienić, bo prócz dopłat dla firm rozwój rynku będzie wspierany także dofinansowaniem do budowy infrastruktury ładowania. Program wsparcia przeznaczony na lata 2021-2025 podzielony zostanie na dwie części. Pierwsza o wartości blisko 700 mln zł będzie dofinansowywać inwestycje w staje ładowania pojazdów elektrycznych, zwłaszcza szybkie ładowarki oraz stacje budowane na szlakach tranzytowych i poza miastami. Druga część o wartości ok. 100 mln zł zostanie przeznaczona na wsparcie budowy stacji tankowania wodoru w ramach pilotażowego projektu mającego zebrać dane dot. potencjału rynku wodorowej mobilności.

Czytaj więcej

Rozwój elektromobilności może doprowadzić do zmniejszenia zatrudnienia

Wysokość wsparcia wyniesie do 50 proc. kwalifikowanych kosztów przedsięwzięcia. O dotacje będą mogły starać się wszystkie podmioty gospodarcze, jeśli tylko spełnia wyznaczone normy, np. pod względem dostosowania do standardów funkcjonującej infrastruktury. NFOŚiGW liczy, że uruchomienie naboru będzie możliwe jeszcze w listopadzie bieżącego roku. Według tzw. licznika elektromobilności PSPA i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, pod koniec września w Polsce funkcjonowało 1675 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (3262 punkty). 31 proc. to szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 69 proc. - wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. We wrześniu uruchomiono 44 nowe ogólnodostępne stacje ładowania (84 punkty).