Wystarczy chwila nieuwagi, by znaleźć w skrzynce mandat z odcinkowego pomiaru prędkości. W przeciwieństwie do fotoradaru nie chodzi tu o jednorazowe przekroczenie limitu, lecz o średnią prędkość na całym kontrolowanym odcinku. A te potrafią mieć nawet kilkanaście kilometrów długości. Problem staje się coraz bardziej powszechny, bo liczba odcinkowych pomiarów prędkości w Polsce szybko rośnie.

Tylko w 2025 r. systemy OPP zarejestrowały ponad 227 tys. wykroczeń. Jeden pomiar na odcinku Kostomłoty – A4 zarejestrował 24,7 tys. przekroczeń prędkości. To pokazuje skalę zjawiska. W sieć kamer wpadają zarówno kierowcy świadomie przekraczający dozwoloną prędkość, jak i ci, którzy stracili koncentrację. Wystarczy pomylić drogę ekspresową z autostradą, a te przecież wyglądają całkiem podobnie. Różnica jest jednak istotna – na autostradzie można jechać 140 km/h, podczas gdy na drodze ekspresowej limit wynosi 120 km/h. Pomyłka kosztuje, a taryfikator nie należy do łagodnych.

Czytaj więcej

Nowe odcinkowe pomiary prędkości. Sprawdź trasę, zanim ruszysz na urlop

Postój może uratować przed mandatem

Jak ograniczyć ryzyko? Najprostszym rozwiązaniem jest utrzymywanie dozwolonej prędkości, np. z wykorzystaniem tempomatu. Jeśli jednak kierowca zorientuje się już na kontrolowanym odcinku, że mógł jechać zbyt szybko, pomocny może okazać się krótki postój na stacji paliw lub parkingu. Zwykle kilka minut przerwy na tankowanie obniży wystarczająco średnią prędkość obliczaną przez system.

To jednak rozwiązanie awaryjne. Znacznie lepiej korzystać z aplikacji nawigacyjnych, które ostrzegają o wjeździe na odcinek pomiarowy, informują o jego końcu, a często także na bieżąco wyliczają średnią prędkość. Trzeba jednak pamiętać, że nawet te dopracowane aplikacje potrafią się zawiesić i nie poinformować kierowcy o zagrożeniu, więc nie można im w pełni ufać. Najlepsze rezultaty daje połączenie czujności kierowcy z pomocą systemów elektronicznych.

Czytaj więcej

Volkswagen przykleił znaczek GTI do auta na prąd, po raz pierwszy w historii

Jaka jest tolerancja odcinkowego pomiaru prędkości?

Według informacji przekazywanych przez CANARD systemy odcinkowego pomiaru prędkości uwzględniają margines wynoszący 10 km/h. W praktyce oznacza to, że wykroczenie rejestrowane jest dopiero po przekroczeniu limitu o 11 km/h. Takie podejście uwzględnia tolerancję urządzeń pomiarowych i ogranicza sytuacje, w których kierowcy nerwowo kontrolują licznik przy każdym kilometrze.

Czytaj więcej

BMW iX3 50 xDrive – pierwsze auto elektryczne, któremu nie imponuje prawy pas

Mandaty i punkty karne. Ile kosztuje zbyt ciężka noga?

Nie oznacza to jednak pobłażliwości. Kary za większe przekroczenia są bardzo dotkliwe. Za jazdę o ponad 30 km/h szybciej, niż pozwalają przepisy, grozi 800 zł mandatu i 9 punktów karnych. Przekroczenie limitu o ponad 50 km/h oznacza już 1500 zł oraz 13 punktów.

Mandaty za przekroczenie prędkości

  • do 10 km/h – 50 zł i 1 punkt karny,
  • 11–15 km/h – 100 zł i 2 punkty karne,
  • 16–20 km/h – 200 zł i 3 punkty karne,
  • 21–25 km/h – 300 zł i 5 punktów karnych,
  • 26–30 km/h – 400 zł i 7 punktów karnych,
  • 31–40 km/h – 800 zł (1600 zł w recydywie) i 9 punktów karnych,
  • 41–50 km/h – 1000 zł (2000 zł w recydywie) i 11 punktów karnych,
  • 51–60 km/h – 1500 zł (3000 zł w recydywie) i 13 punktów karnych,
  • 61–70 km/h – 2000 zł (4000 zł w recydywie) i 14 punktów karnych,
  • powyżej 70 km/h – 2500 zł (5000 zł w recydywie) i 15 punktów karnych.

Aktualną mapę odcinkowych pomiarów prędkości oraz informacje o działających urządzeniach można znaleźć na stronie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.

Czytaj więcej

Dostałeś mandat z A6 pod Szczecinem? Możliwe, że kara zostanie anulowana